Reklama

W Trzebnicy tworzą się nowe ugrupowania polityczne. Partia Mentzena buduje struktury


W środę 18 lutego o godzinie 17.00 w pizzerii Palermo w Trzebnicy odbyło się otwarte spotkanie środowiska Nowej Nadziei w powiecie trzebnickim. To partia kojarzona ze Sławomirem Mentzenem, która tworzy Konfederację. Organizatorzy podkreślali, że chcą rozmawiać o sprawach lokalnych i szukać rozwiązań ponad podziałami, a wśród tematów wróciły wątki przejrzystości wydatków gmin, problemów demograficznych i trudności związanych z referendami. Spotkanie rozpoczęło się z około 20 minutowym opóźnieniem.


Głos na początku zabrał Paweł Komorowski radny w gminie Zawonia, przedstawiając się jako przewodniczący oddziału Nowej Nadziei w Trzebnicy. Obok niego był zastępca przewodniczącego Łukasz Pleban. Komorowski zaznaczył, że celem spotkania jest diagnozowanie problemów w gminach i stworzenie przestrzeni do współpracy z mieszkańcami i samorządowcami.

- Spotkamy się po to, żeby porozmawiać, żeby zdiagnozować to, co w waszych miejscowościach jest problemowe - mówił. Jak dodał, wiele obowiązków i przepisów spływa do samorządów, a „w samorządach dzieją się rzeczy niepokojące”, co jego zdaniem widać z perspektywy pracy radnego.

W wypowiedziach przewijał się wątek wydatkowania pieniędzy publicznych. Komorowski wskazywał, że nieefektywne decyzje finansowe odbijają się na codziennym życiu mieszkańców. Wśród przykładów wymieniano brak żłobków, opóźnienia w inwestycjach infrastrukturalnych oraz koszty usług komunalnych. 



- Jeśli wydatkuje się pieniądze w nieefektywny sposób, to powoduje to, że na przykład nie mamy żłobków, nie mamy odpowiedniej infrastruktury dbającej o zdrowie - przekonywał przewodniczący.

Podczas spotkania padło też pytanie o to, jak Nowa Nadzieja wyobraża sobie współpracę w radach gmin. Komorowski deklarował, że w sprawach praktycznych podziały partyjne powinny schodzić na drugi plan. 

- Niezależnie od tego, z jakiej opcji politycznej jesteśmy, tam gdzie spotkamy się na drogach, przy oświetleniu, musimy współpracować - mówił.

Organizatorzy wspominali o programie partii, który ma zbierać pomysły i propozycje zmian od członków i sympatyków. Jak argumentowano, problemy takie jak podatki, stan dróg czy rosnące opłaty komunalne powinny przekładać się na konkretne postulaty.

Część dyskusji dotyczyła demografii i odpływu mieszkańców z mniejszych miast. Michał Pawelec z Oleśnicy zwracał uwagę na realne skutki wyludniania, przede wszystkim w budżetach samorządów. 

- Za 10, 15 lat będzie znacznie mniej pieniędzy z podatków, żeby utrzymywać gminę - mówił, podając przykład zmian liczebności klas w szkołach. W tle pojawił się też temat rynku pracy i faktu, że wielu mieszkańców dojeżdża do Wrocławia, Jelcza Laskowic czy innych ośrodków.

Wątek demograficzny komentował również Paweł Komorowski, wskazując, że spadek dzietności jest zagrożeniem długofalowym i wymaga działań w wielu obszarach, od polityki rodzinnej po edukację. Podkreślał przy tym znaczenie stabilnych warunków życia, usług publicznych i dostępności instytucji.

Na spotkaniu obecni byli także działacze Nowej Nadziei z sąsiednich powiatów. Łukasz Kociński, który przedstawił się jako przewodniczący oddziału w Oleśnicy, nawiązywał do zmian kulturowych i potrzeby długiej pracy u podstaw. Mówił też o rozwiązaniach gospodarczych, wskazując na pomysł przyciągania inwestorów przez mechanizmy podobne do stref ekonomicznych.

Jednym z najżywiej dyskutowanych tematów była przejrzystość działania urzędów i problem lokalnych układów. Małgorzata Kozłowska z gminy Zawonia zapytała wprost o narzędzia, które miałyby ograniczać kolesiostwo i „drenaż budżetu”. 

- Co macie państwo do zaproponowania mieszkańcom, żeby było transparentnie i żeby można było szybko interweniować?
 - pytała.

W odpowiedzi padały propozycje ograniczania liczby instytucji i kompetencji administracji oraz większego udziału organizacji społecznych i partnerstw z biznesem. Jeden z uczestników z Milicza podkreślał konieczność obsadzania stanowisk osobami merytorycznymi, a nie „z klucza”. 

- Bardzo bym chciał, aby moje dzieci miały szansę żyć w miejscu, w którym liczą się kwalifikacje, umiejętności oraz pracowitość, a nie układy - mówił.

Dyskusja zeszła także na referenda i konsultacje społeczne. Uczestnicy wskazywali, że dziś procedury są trudne, a presja w małych społecznościach zniechęca ludzi do angażowania się. Padł postulat uproszczenia zasad oraz wprowadzenia większej roli narzędzi elektronicznych, w tym zbierania podpisów i udziału w konsultacjach z wykorzystaniem aplikacji mObywatel. Pojawił się też krytyczny przykład konsultacji społecznych w Oleśnicy dotyczących ograniczenia sprzedaży alkoholu, gdzie mimo wyraźnego sprzeciwu wielu mieszkańców, temat miał być dalej procedowany.

W rozmowie wrócił również lokalny kontekst Trzebnicy, czyli inicjatywa referendalna dotycząca burmistrza. Komorowski deklarował poparcie dla „dobrych referendów”, a jedna z mieszkanek gminy Trzebnica, mówiła o nastrojach wśród osób zbierających podpisy. Zwracała uwagę na strach części mieszkańców i brak wiary, że odwołanie włodarza jest realne. 

- Największym problemem jest strach - mówiła, dodając, że sama inicjatywa już wywołała efekt, bo „burmistrz zaczął rozmawiać i odpowiadać na pytania mieszkańców”.

Spotkanie zakończyło się zapowiedzią dalszych rozmów i zachętą do zgłaszania lokalnych problemów. Organizatorzy podkreślali, że chcą budować struktury w powiecie. To może oznaczać, że kolejni mieszkańcy chcą brać sprawy w swoje ręce. Powstanie nowych ugrupowań, może też doprowadzić do przetasowań, na zabetonowanej scenie politycznej powiatu trzebnickiego. 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 25/02/2026 19:33
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Najnowsze