Ruszyła budowa kolejnej instalacji przy lesie bukowym i stawach. Koparki poszły w ruch, a mieszkańcy już się zastanawiają, czy ta inwestycja ma sens i czy to najpilniejsza potrzeba w naszej gminie. Pojawiają się też inne kontrowersje.
Koparki przy trzecim stawie pojawiły się we wtorek. Dotychczasowy pas zieleni wzdłuż traktu pieszego przy stawie zamieniono na tymczasową drogę dojazdową. Zieleń zniknęła a w to miejsce została wysypany tłuczeń i piasek. Tężnie i tymczasowa droga powstają w miejscu gdzie kilka lat wcześnej gmina za ciężkie pieniądze zrobiła drewnianą ścieżkę - sportowy tor przeszkód. Niestety elementy nie były należycie konserwowane i w efekcie zaniedbań zaczęły gnić. Po pewnym czasie zagrażały bezpieczeństwu i w końcu zostały usunięte, a pieniądze przepadły.

To właśnie w tym miejscu rozpoczęła się budowa kolejnej instalacji czyli tak zwanych "tężni". Celowo słowo piszemy w cudzysłowie, bo tak wypowiadają się o tego tupu budowach eksperci. Gdy powstawała pierwsza "tężnia" zlokalizowana między stawami, tak o tej instalacji mówiła nam dr Teresę Latour - Kierownik Zakładu Tworzyw Uzdrowiskowych w Narodowym Instytucie Zdrowia Publicznego – Państwowym Zakładzie Higieny w Poznaniu:
- Najważniejsze czynniki, które należy brać pod uwagę przy budowie tężni, to miejsce usytuowania i obecność odpowiedniej solanki (...) Trzeba zaznaczyć, że tężnie mogą być też zagrożeniem, na przykład dla środowiska, jeśli obiekt na przykład wytwarza zbyt dużo aerozolu i jest usytuowany w nieodpowiednim miejscu. Tężnie buduje się w uzdrowiskach, gdzie solanka jest o odpowiednim stężeniu. Tego typu obiekty, jak ten powstający w Trzebnicy, mogą wytwarzać czasem aerozol, ale jak będzie przebiegało samo funkcjonowanie, trudno powiedzieć. Można byłoby to stwierdzić po dokładnym przeanalizowaniu samej konstrukcji, a także sprawdzeniu jakości solanki. Ale jeśli na miejscu nie ma odpowiedniej solanki do eksploatacji, taka inwestycja nie jest racjonalna, bo proces jej wytwarzania może być kosztowny dla miasta. Trzebnicki obiekt jest mały, wygląda bardziej, jak atrapa (...) Tak, czy inaczej, nie będzie to obiekt leczniczy, ale urządzenie służące raczej do rekreacji - poinformowała nas dr Latour oraz dodała, że niewłaściwe umiejscowienie tego typu obiektów może mieć niekorzystny wpływ na przykład na okoliczne budynki, samochody, czy nawet rośliny ozdobne.

- Temat który jest wieloelementowy i złożony. Proszę tego nie odebrać źle, ale moim zdaniem planowana wielkość obiektu (w Trzebnicy - przyp. red.) nie jest adekwatna do oczekiwanego efektu - skomentował wówczas Mariusz Krupa, Członek Zarządu Przedsiębiorstwa Uzdrowisko Ciechocinek S.A., który wytłumaczył jak tam wyglądają słynne tężnie:
- Tworzenie klimatu, to tworzenie dużej powierzchni do emisji procesu kropelkowania czy też zatężania solanki. Ten proces ma kilka aspektów. Po pierwsze fizyczna wielkość powierzchni emisyjnej w Ciechocinku, a mówimy o trzech tężniach o wysokości 15,8 m i łącznej długości – tu będę precyzyjny 1741,5 m (prawie 2 kilometry). Działalność ta realizowana jest od 185 lat. Solankę na tężnie pompuje się ze źródła nr 11 przy znanej ciechocińskiej fontannie "Grzybek" i wtłacza na górę tężni do drewnianych korytek, skąd przesącza się ona grawitacyjnie po ścianach tężni. Pod wpływem wiatru i promieni słonecznych solanka paruje i zwiększa się jej stężenie, a wokół tężni, tworzy się tzw. "aerozol tężniowy", bogaty w jod tworzący naturalne, lecznicze inhalatorium. Zagęszczona solanka, po przejściu przez tężnie, trafia na działającą od 185 lat warzelnię soli, gdzie na bazie solanki z otworu nr 11 wytwarza się produkty zdrojowe przeznaczone do celów leczniczych (szlam ciechociński i ług) oraz panwiową sól spożywczą (...) Po drugie ważny jest stan geologiczny – czyli, czy i jakiej jakości solanka występuje w miejscowym złożu, bo skład chemiczny decyduje o tym czy i jak działa aerozol.
Obecna instalacja ma kosztować ponad milion złotych. Ale burmistrz publicznie nie powiedział, skąd będzie brana solanka. Znane i odkryte w latach siedemdziesiątych źródło znajduje się w lesie przy ul. Oleśnickiej. Chcieliśmy zapytać kierownika budowy o to, jak będą zasilane i czym obecnie budowane "tężnie", ale odmówił odpowiedzi twierdząc, że nie ma zgody gminy na rozmowę z mediami. Milczenie w tak istotnej sprawie powoduje, że już na etapie budowy pojawiają się kontrowersje. Tym bardziej, że nasza redakcja otrzymała informacje, że obecna instalacja czyli "tężnie" między stawami zasilane są zwykłą solą dolewaną do wody. O to będziemy pytać burmistrza Marka Długozimę.
W poniedziałek, a więc dzień przed rozpoczęciem prac otrzymaliśmy też maila i zdjęcia od jednego z mieszkańców.
- Witam, mam prośbę żeby nagłośnić fatalną sytuację stawów w Trzebnicy. W tle nowy przetarg na tężnie w okolicy 3 stawu (wyspy). Aż wstyd że dach w starej tężni jest tak obskurny, deski na dachu nie pomalowane, lakier zszedł wypłowiałe są i gniją. Przegroda oddzielająca 3 i 2 staw wsparta od zeszłego roku belkami, bo prostu brzydko to wygląda, jak atrapa, a nie porządna robota. Ścianka tej przegrody pękła po obwitych opadach z sierpnia 2024 roku. Wtedy co też zalany został basen. Muszla koncertowa od tyłu, od ulicy Korczaka - rozwalona rynna - leje się na skrzynkę elektryczną i bok słupa zaczyna rdzewieć. Nie jest to naprawiane przez bardzo długo. Stawy w Trzebnicy stają się coraz mniej zadbane a w tle nowa tężnia za 1 milion. Ile można by było za to zrobić ? Proszę zwrócicie na to uwagę to serce Trzebnicy stawy a takie niedbalstwo? - napisał Marek Kowalski i załączył zdjęcia.
Widać na nich odrapane zadaszenie małej "tężni" i walący się pomost. Może więc faktycznie gmina powinna zrobić przegląd i dokonać stosownych remontów i napraw.

Wracając do budowy obecnej instalacji. Tu głosy są podzielone. Niektórym pomysł się podoba i mówią, że będzie to nowe miejsce wypoczynku. Inni z kolei wskazują, że "trzebnickie tężnie" nie mają żadnego waloru zdrowotnego, a dodatkowo budowa przy lesie bukowym i stawie zakłuci krajobraz.
Dodajmy też, że sama umowa z wykonawcą została podpisana wcześniej niż w budżecie zabezpieczono całą sumę. To również wzbudza kontrowersje. Radni opozycji twierdzą, że budowa to zbędny wydatek, zwłaszcza przy zadłużeniu gminy na poziomie 121 milionów złotych. Przypominają, że sytuacja finansowa jest tak zła, że burmistrz zaczyna sprzedawać nawet działki przy ul. Czereśniowej, choć jeszcze niedawno opowiadał mieszkańcom jakie inwestycje będzie na nich realizował.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
To milion wywalony w błoto, brak solanki to kolejny minus. Trzeba by ją kupować. Ale po co skoro to i tak nic nie da. Tu chodzi o atrapę mamy tężnię więc coraz bliżej nam do zdroju !!! Hahaha, Pomyślcie, tężnie buduje się tam gdzie jest stały dostęp do solanki, wtedy buduje się je duuuuużo większe i to ma sens. Tu sensu brak niestety. A zapłacimy my.
To milion wywalony w błoto, brak solanki to kolejny minus. Trzeba by ją kupować. Ale po co skoro to i tak nic nie da. Tu chodzi o atrapę mamy tężnię więc coraz bliżej nam do zdroju !!! Hahaha, Pomyślcie, tężnie buduje się tam gdzie jest stały dostęp do solanki, wtedy buduje się je duuuuużo większe i to ma sens. Tu sensu brak niestety. A zapłacimy my.