Reklama

Piast Żmigród trzyma tempo w walce o baraże

Piast Żmigród ma za sobą dwa ważne spotkania w walce o czołowe miejsca Koleje Dolnośląskie IV ligi. Najpierw żmigrodzianie na własnym stadionie pokonali Iskrę Księginice 5:2, a kilka dni później sięgnęli po cenny punkt w wyjazdowym starciu z Lechią Dzierżoniów. Oba mecze pokazały siłę ofensywną zespołu oraz konsekwencję w rywalizacji z bezpośrednimi konkurentami.

Środowe spotkanie 15 kwietnia z Iskrą zapowiadało się jako starcie z drużyną broniącą się przed spadkiem. Zespół z Księginic zajmował miejsce w dolnej części tabeli, ale wiosną prezentował się znacznie lepiej niż jesienią. Tydzień wcześniej wysoko ograł Górnika Wałbrzych 5:1, dlatego w Żmigrodzie nikt nie lekceważył rywala. Dodatkową przestrogą był jesienny mecz, w którym Piast niespodziewanie przegrał na wyjeździe 0:1.

Gospodarze rozpoczęli jednak w najlepszy możliwy sposób. Już w 2. minucie arbiter podyktował rzut karny po zagraniu ręką jednego z defensorów Iskry. Do piłki podszedł Tomasz Wojciechowski i pewnym strzałem dał Piastowi prowadzenie. Szybko zdobyta bramka ustawiła początek meczu, lecz goście nie zamierzali tylko się bronić.

Reklama

Po dziesięciu minutach Iskra doprowadziła do wyrównania. Piłka po nieudanym zagraniu Piotra Zabielskiego trafiła pod nogi Daniela Ziółkowskiego. Napastnik gości wykorzystał prezent i pewnym uderzeniem pokonał bramkarza. Wynik 1:1 sprawił, że spotkanie ponownie nabrało rumieńców.

Piast szybko odzyskał inicjatywę i jeszcze przed przerwą zadał dwa ciosy. W 28. minucie po znakomitym, długim podaniu Kamila Ograbka, piłkę zgrał Kamil Aramowicz, a akcję skutecznie wykończył Wojciechowski, zapisując na koncie drugie trafienie. Cztery minuty później gospodarze podwyższyli prowadzenie. Tym razem skutecznym strzałem z dystansu popisał się Michał Szymczyk i było 3:1.

Reklama

Po zmianie stron trener Marcin Foltyn zdecydował się aż na cztery zmiany, łącznie z roszadą w bramce. Goście jeszcze raz wrócili do gry. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego ponownie najlepiej odnalazł się Ziółkowski, który uderzeniem głową zdobył bramkę kontaktową.

Końcówka należała już jednak do Piasta. Wystarczyła jedna minuta, by rozstrzygnąć losy spotkania. Najpierw Tomasz Wojciechowski skompletował hat-tricka po dograniu Marcina Gołębiowskiego. Napastnik gospodarzy poradził sobie w polu karnym z obrońcami i precyzyjnie uderzył przy słupku. Chwilę później Tomasz Wroński dośrodkował w pole karne, Adrian Pytlik oddał strzał, a Kacper Oberc z najbliższej odległości skierował piłkę do siatki. Wynik 5:2 nie uległ już zmianie.

Reklama

Kilka dni później Piast pojechał do Dzierżoniowa na jedno z najważniejszych spotkań tej serii gier. Lechia zajmowała trzecie miejsce w tabeli i traciła do żmigrodzian tylko dwa punkty. Stawką meczu było miejsce w ścisłej czołówce oraz utrzymanie pozycji premiowanej walką o baraże do Betclic III ligi. Dodatkowym tłem był jesienny mecz, w którym Piast przegrał z Lechią 1:2.

Od pierwszych minut częściej przy piłce utrzymywali się goście ze Żmigrodu. Piast starał się narzucić własne tempo gry i budować akcje pozycyjne, lecz gospodarze byli groźni po stałych fragmentach. Właśnie po jednym z nich objęli prowadzenie. W 30. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego najwyżej wyskoczył Kamil Juraszek i z bliska skierował piłkę do siatki.

Reklama

Strata gola nie zmieniła obrazu spotkania. Piast nadal szukał wyrównania jeszcze przed przerwą. Najlepszą okazję miał Adrian Pytlik, ale jego próbę instynktownie obronił Adrian Szady. Gospodarze schodzili więc do szatni z minimalnym prowadzeniem.

Po zmianie stron żmigrodzianie konsekwentnie naciskali. Groźny strzał z dystansu oddał Marcin Gołębiowski, lecz piłka przeleciała tuż nad poprzeczką. Lechia broniła korzystnego wyniku, ale z każdą minutą rosła przewaga Piasta.

W 77. minucie goście dopięli swego. Piotr Kotyla dośrodkował z lewej strony, piłka odbiła się jeszcze od słupka, a najlepiej w polu karnym odnalazł się Tomasz Wroński. Rezerwowy zawodnik skutecznie zamknął akcję strzałem głową i doprowadził do remisu 1:1.

Reklama

Do końca spotkania żadna z drużyn nie zdołała przechylić szali zwycięstwa. Piast wrócił więc do Żmigrodu z punktem, który może mieć dużą wartość w końcowym rozrachunku sezonu. Remis pozwolił utrzymać przewagę nad bezpośrednim rywalem i nadal liczyć się w walce o najwyższe cele.

Dwa mecze przyniosły Piastowi cztery punkty oraz siedem zdobytych bramek. Szczególnie cieszyć może skuteczność ofensywy, z Tomaszem Wojciechowskim na czele, a także reakcja zespołu w Dzierżoniowie po stracie gola. Przed żmigrodzianami kolejne spotkania, które mogą przesądzić o układzie tabeli na finiszu rozgrywek.

Reklama

Fot.: Marcin Folmer - MKS Piast Żmigród.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo NowaGazeta.pl




Reklama