Posiedzenie Komisji Rewizyjnej Rady Miejskiej w Trzebnicy, które odbyło się 27 lutego o godz. 8:00, rozpoczęło się od politycznej detonacji. Radny Krzysztof Śmiertka 4 dni wcześniej wysłał do przewodniczącej komisji Marii Ciepluch formalne wezwanie do natychmiastowego odwołania posiedzenia. Powód? Jego zdaniem komisja działa nielegalnie.
Pismo, datowane na 23 lutego 2026 r., trafiło również do przewodniczącego Rady Miejskiej Mateusza Stanisza. Treść jest jednoznaczna i wyjątkowo ostra.
- Wzywam Panią do niezwłocznego odwołania posiedzenia Komisji oraz powstrzymania się od wyznaczania kolejnego terminu do czasu ustawowego uzupełnienia składu - napisał Krzysztof Śmiertka.
Radny powołał się wprost na art. 18a ustawy o samorządzie gminnym.
- Przepis ma charakter bezwzględnie obowiązujący i nie pozostawia organowi żadnej uznaniowości - wskazał w piśmie.
Sedno sporu dotyczy braku przedstawiciela jednego z klubów radnych w Komisji Rewizyjnej po rezygnacji w dniu 10 października radnej Iwony Kurowskiej. Zdaniem Śmiertki brak uzupełnienia składu oznacza naruszenie prawa.
- Komisja działa w składzie niezgodnym z prawem, co stanowi istotne naruszenie art. 18a ustawy - napisał radny i dodał:
- Podejmowanie czynności przez organ funkcjonujący w składzie sprzecznym z ustawą narusza zasadę legalizmu wyrażoną w art. 7 Konstytucji RP - podkreślił.
W piśmie pojawił się również wątek odpowiedzialności karnej.
- Zwołanie i prowadzenie posiedzenia Komisji ze świadomością jej nieustawowego składu może wypełniać znamiona czynu z art. 231 § 1 Kodeksu karnego - ostrzegł i wskazał, że przewodnicząca Ciepluch jest funkcjonariuszem publicznym i powinna wiedzieć, że łamie prawo. Radny zapowiedział, że w przypadku zignorowania wezwania skieruje sprawę do organu nadzoru oraz rozważy zawiadomienie organów ścigania.

Mimo tak jednoznacznego pisma komisja została otwarta punktualnie. Już na wstępie padło pytanie o wezwanie.
- Czy otrzymała pani pismo od radnego Śmiertki? - zapytał radny Marcin Raczyński.
- Tak, oczywiście otrzymałam - odpowiedziała przewodnicząca.
Nie zdecydowała się jednak na odwołanie obrad.
- Komisja została powołana uchwałą rady i uchwała ta nie została uchylona - stwierdziła.
W trakcie dyskusji padały coraz mocniejsze słowa.
- Od trzech miesięcy funkcjonujemy bez pełnego składu komisji. To jest niezgodne z prawem - mówił radny.
- Państwo swoim głosowaniem spowodowali, że komisja jest w składzie sprzecznym z ustawą. To Pani między innymi głosowała przeciw uzupełnieniu składu - dodał, przewodnicząca odpowiadała:
- Rada nie wybrała konkretnego nazwiska. To jest różnica. Nie, nie uzupełnienie, tylko nie wybranie pana do komisji - mówiła Maria Ciepluch.
Ale wtedy radny przypomniał, że przewodniczący Rady Miejskiej Mateusz Stanisz zapowiadał sesję do końca lutego, na której zapowiadał uzupełnienie składu komisji.
- Dzisiaj jest ostatni dzień lutego. Ta sesja się nie odbyła - wskazał Raczyński.
- Ale ja nie widzę problemu. Będzie sesja - odpowiedziała przewodnicząca, ale nie umiała podać terminu.
Kulminacja nastąpiła chwilę później.
- W obradach komisji, która działa nielegalnie, uczestniczyć nie będę - oświadczył Marcin Raczyński i opuścił salę. Komisja kontynuowała prace bez jedynego przedstawiciela opozycji.
Po wyjściu radnego przyjęto protokół z poprzedniego posiedzenia oraz protokół zespołu kontrolnego dotyczący budowy boisk w Komorówku i Rzepatowicach. Inwestycję o wartości ponad 712 tys. zł radni burmistrza, bo już tylko tacy pozostali na sali, ocenili pozytywnie.
- Komisja nie wnosi uwag - odczytała Maria Ciepluch. Samo głosowanie wyglądało zabawnie, co możecie zobaczyć na filmie. Nie wrócono już do kwestii legalności składu. Nie było też żadnych pytać radnych odnośnie bierzących spraw.
Kontrowersje wzbudził również plan pracy komisji na 2026 rok obejmujący jedynie… 2 kontrole.
- Czy tylko dwie kontrole są w ciągu roku? - zapytaliśmy podczas obrad.
- Tak. Zawsze są dwie kontrole - odpowiedziała przewodnicząca.
- Nie uważacie państwo, że to za mało jak na organ kontrolny gminy? Państwo przecież dostajecie diety i macie pracować 12 miesięcy - dopytaliśmy.
- Jeżeli będzie potrzeba, będą kolejne - odpowiedziała Ciepluch i w przypływie szczerości wyznała, że zawsze tak było, że komisja kontrolowała tylko dwie, a czasami jedną inwestycję. Nie dodała jednak, że taki stan jest od momentu, gdy radni burmistrza mają większość w radzie i komisji. To oni powodują obstrukcyjne działania i odrzucają wszelkie wnioski o kontrolę zgłaszane przez opozycję.
Po zakończeniu posiedzenia dziennikarz zapytał wprost:
- Dlaczego nie chcecie dopuścić przedstawiciela klubu do komisji rewizyjnej? - zapytaliśmy.
- Większość zagłosowała - odpowiedziała Maria Ciepluch.
- Ale dlaczego? Czy radny Raczyński się pani nie podoba? Bo za dużo pyta? - padło kolejne pytanie.
Na to pytanie konkretnej odpowiedzi nie udzielono.
Spór w Trzebnicy przestaje być wyłącznie polityczny. W grę wchodzą poważne zarzuty: naruszenie ustawy, naruszenie Konstytucji, a nawet możliwość przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego. W tle mamy referendum nad odwołaniem burmistrza Marka Długozimy. Opozycja od dawna pokazuje, że włodarz i jego radni robią wszystko, aby nie kontrolować kontrowersyjnych inwestycji. Do tego dochodzi brak transparentności i ukrywanie dokumentów.
A my stawiamy pytanie: czy organ kontrolny gminy sam wymaga dziś kontroli?
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Referendum zmieni bardzo słabą ,złą władzę. W Trzebnicy musi i będzie lepiej ,tego chcemy jako mieszkańcy. Czas najwyższy na zmianę.
Referendum zmieni bardzo słabą ,złą władzę. W Trzebnicy musi i będzie lepiej ,tego chcemy jako mieszkańcy. Czas najwyższy na zmianę.