Reklama

Wiemy jak zginął radny Łukasz Budas

01/08/2019 01:40

AKTUALIZACJA: UROCZYSTOŚCI POGRZEBOWE


Pogrzeb Łukasza Budasa odbędzie się:
03.08.2019 (Sobota) godzina 12:00, Trzebnica, ul. Spokojna 12
Msza św. żałobna odprawiona zostanie w Kaplicy Cmentarza Komunalnego w Trzebnicy przy ul. Spokojnej, po której nastąpi odprowadzenie Zmarłego na miejsce wiecznego spoczynku.


 

To był tragiczny wypadek. Wszystko wydarzyło się podczas prac w sadzie wiśniowym. W środę, Łukasz Budas wraz z traktorzystą obsługiwali „kombajn” do zrywania wiśni. To specjalne urządzenie, które jedzie między rzędami drzewek, zatrzymuje się przy wiśni, a następnie wpuszcza pod krzaki specjalną plandekę, chwyta drzewko i otrzepuje owoce. Problem w tym, że plandeka pod drzewka wpuszczana jest za pomocą długich prowadnic. Gdy plandeka jest zwijana, aby dalej przejechać, prowadnicy wychodzą w gorę, nawet na ponad 5 metrów.

Reklama


Maszyna przyczepiona jest do traktora, więc obsługiwać ją muszą dwie osoby. Traktorzysta, który jedzie alejką pod kolejne drzewa i osobę, która steruje maszyną. Łukasz w tym dniu obsługiwał właśnie "kombajn".


Niestety nad działką przebiega linia średniego napięcia. Gdy plandeka została zwinięta, w górę poszły prowadnice, a ponieważ działka jest na pagórkach prowadzący nie zauważył, że jadąc, zawadzą one o linię energetyczną. Prawdopodobnie Łukasz to zobaczył i próbował obniżyć prowadnice, ale w tym momencie jedna z nich zawadziła o przewody energetyczne. Było tuż po godzinie 18.00.

Reklama


To był moment. Prąd o napięciu 20 tys. wolt, przeszedł przez maszynę. Niestety, Łukasz stał na ziemi, więc zadziałał jak uziemienie i cała energia uderzyła w niego. Wyglądało to jak uderzenie pioruna, bo radny momentalnie został odrzucony na około 3 metry.


Kierowca ciągnika natychmiast podbiegł do Łukasza, zaczął wołać pomoc i próbował go reanimować. Do radnego podbiegł też jego ojciec, który pracował w sąsiednich alejkach.



- Nie wiedziałem co robić, zacząłem go reanimować, ale zobaczyłem, że maszyna zaczyna się palić. Wszystko iskrzyło, paliła się opona i trawa. Szybko wskoczyłem do ciągnika i cofnąłem, aby te prowadnice nie stykały się z kablami – opowiadał nam na miejscu wyraźnie roztrzęsiony traktorzysta.

Reklama

Ktoś powiadomił pogotowie i po kilku minutach przyleciał helikopter z medykami. Natychmiast przystąpili do reanimacji, ale po chwili stwierdzili zgon.



Na miejscu pojawili się policjanci i prokurator. Była też rodzina oraz pracownicy energetyki. Po chwili przyjechali także starosta i wicestarosta powiatu, których powiadomiono o tragicznym wypadku radnego. Było też wiele innych osób.  Z wieloma osobami rozmawialiśmy o wypadku. Opowiadali co widzieli i słyszeli. Prokurator zrobił też eksperyment procesowy.

Reklama

Widok był przygnębiający. Ciało Łukasza leżało w alei wiśni, obok maszyny. Obok klęczała matka i trzymała syna za rękę. Ze śmiercią syna, nie mogli się pogodzić zarówno rodzice jak i rodzeństwo i inni najbliżsi. Był płacz i łzy. Większość osób obecna na miejscu, czy to policjanci czy pracownicy firmy energetycznej, nie mogła uwierzyć w to, co się stało. Zginął młody, pełen życia człowiek.


Łukasz Budas miał 42 lata. Był radnym i właścicielem obornickiego marketu Intermarche. Miał 9-letniego syna.


Więcej szczegółów z tego tragicznego zdarzenia, rozmowy i opis tego co udało się ustalić, podamy w najbliższym wydaniu NOWej Gazety Trzebnickiej

Reklama

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    trzebnica - niezalogowany 2019-08-04 22:20:50

    sam tytuł artykułu; ,,Wiemy jak zginął radny...."" nie ma nic wspólnego z oddaniem hołdu tragicznie zmarłemu człowiekowi.,-przez redaktora nowej. Redaktor pisząc tekst miał zamiar od razu wywołać sensacje i emocje w czytelnikach. I teraz ma powody do dalszej eskalacji konfliktu,efekt zamierzony osiągnął. -Szybko zapominając o nieprzewidzianej tragedii człowieka,-któremu należało oddać -,wyciszenie i zadumę . Szkoda że redaktor nie pomyślał nawet,w tych pierwszych dniach .

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    S_Holmes - niezalogowany 2019-08-04 20:44:48

    Redakcja przecież stosuje cenzurę i kasowanie komentarzy ochraniając imię zmarłego zgodnie ze starą zasadą,, że o zmarłym mówi się tylko dobrze, albo wcale. Tak jesteście jednostronni, że nawet tego nie widzicie i Redakcji się czepiacie? Rzetelnie wykonuja swoja pracę i jako, że nie czytałem notatki dziennikarcskiej pod wplywem emocji, to uważam, iż została sporządzona prawidłowo - dla wielu, a nie tylko dla wybranych i znajomych ś.p radnego.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Andrzej - niezalogowany 2019-08-04 19:20:45

    Wielka strata, super kolega RIP

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo NowaGazeta.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości