Reklama

Staliśmy się rolnikami full-time...

Porzucili korporacyjne etaty, by w niewielkim gospodarstwie pod Trzebnicą zacząć wszystko od nowa. Dziś produkują oleje, sery i opiekują się dwiema wyjątkowymi krowami rasy Jersey, które przyciągają ciekawskich z całej okolicy. Historia Pauliny i Łukasza Ozimków pokazuje, że odwaga w zmianie życia może zaprowadzić tam, gdzie pasja spotyka się z tradycją i smakiem prawdziwej, lokalnej żywności.

Na wyspie Jersey, położonej na kanale La Manche, wyhodowano jedną z najbardziej cenionych ras krów mlecznych na świecie. Zwierzęta te, znane z łagodnego charakteru i mleka o wysokiej zawartości tłuszczu, coraz częściej pojawiają się także w Polsce, również w niewielkich gospodarstwach, takich jak to prowadzone przez Paulinę i Łukasza Ozimków z Wysokiego Kościoła.

- Zwierzę łagodnie zadzierało głowę do góry, oczekując głaskania pod szyją. Są dla nas niemalże jak psy – mówi Łukasz, właściciel dwóch krów i mieszkaniec Wysokiego Kościoła, wioski w powiecie trzebnickim.

Reklama

Delikatnie, z wyraźnym mlaśnięciem, sięgają też po siano z ręki człowieka. Obie, Basia i Pysia ze swoimi urokliwymi, dużymi ciemnymi oczami, cechują się subtelną urodą. Niezbyt duże w swoim jednolitym jasnobrązowym umaszczeniu, prezentują harmonijny wygląd. Swoim charakterem wnoszą spokój, oczekując zainteresowani ze strony człowieka. Niemniej jednak, jak twierdzi ich gospodarz, potrafią też czasami pokazać swoje nie tylko przysłowiowe lecz prawdziwe, rogi. Ale zazwyczaj tylko w stosunku do siebie.

[paywall]

Reklama

To nie jest historia wyłącznie o rzadkich w naszym regionie przedstawicielkach krowiego gatunku. Lecz również a może i przede wszystkim o odwadze zmiany swojego życia, niejako wbrew dotychczasowym doświadczeniom życiowym.

Paulina i Łukasz Ozimkowie, obydwoje absolwenci studiów o kierunkach mikrobiologi i biotechnologii. Po latach spędzonych na etatach w korporacji i nierzadkim podróżowaniu po świecie, postanowili jakiś czas temu przeprojektować swoje życie o sto osiemdziesiąt stopni.

W 2021 roku stworzyli swoją manufakturę rozpoczynając od tłoczenia domowych olejów.

Reklama

- Pracując na etacie, od jakiegoś czasu zaczęła męczyć mnie monotonia. Chciałem tworzyć coś od zera do produktu finalnego. Stąd padło na oleje, w tym także z roślin , których praktycznie nikt już nie sieje. Mam tutaj na myśli ostropest plamisty i len. Chociaż uprawy tego ostatniego można jeszcze spotkać zwłaszcza na wschodzie Polski – wspomina doktor Łukasz Ozimek.

W tych procesach niewątpliwie ważną rolę odegrało chemiczne wykształcenie oraz późniejsze doświadczenie zawodowe w tej materii. Para na potrzeby swojej działalności stworzyła, domowe labolatorium. Przydaje się ono także obecnie przy produkcji serów z mleka, które dają ich krowy. To one były kolejnym, ważnym i dość śmiałym etapem w ich życiu.

Reklama

Zaczęli ostrożnie od jednej krowy. Druga wprowadziła się do ich niedużego gospodarstwa trzy miesiące później. Wprawdzie tato Łukasza był niegdyś rolnikiem. Tym sposobem syn również w jakiś sposób otarł się o tą niełatwą rolniczą profesję. Lecz dla Pauliny to była zupełna Terra incognita.

Tak, mieliśmy obawy czy sobie ogólnie poradzimy? Czy damy radę gdy przykładowo krowa zerwie się z łańcucha. Poza tym Jersey to rasa pierwotna. Te krowy bywają uparte i mają swoje zdanie. Fakt, mieliśmy trudną sytuację, kiedy jedna z krów się cieliła, a weterynarz nie mógł dotrzeć na czas. Na szczęście po dwóch godzinach było po wszystkim, odebraliśmy poród samodzielnie - dodaje ze śmiechem Paulina.

Reklama

Warto dodać, iż w takich sytuacjach sprawę „ułatwiają” same krowy Jersey. Gdyż w przeciwieństwie do innych ras, te w dziewięćdziesięciu procentach, rodzą swoje cielęta bez pomocy z zewnątrz. Ciekawostką może być też fakt, że młode wszystkich krów, przychodzą na świat bez żadnej, wrodzonej osłony immunologicznej. Stąd niezwykle ważne jest to aby zaraz po urodzeniu, otrzymały pokarm od matki, bowiem wraz nim uzyskują pierwszą ochronę odporności na patogeny. Jeśli zabrakłoby go z jakiegoś powodu, koniecznością byłoby podanie takiemu krowiemu oseskowi, pokarmu z banku żywności pierwszego mleka.

Dlaczego akurat Paulina i Łukasz zdecydowali się na hodowlę krów? Jak sami przyznają, chcieli mieć duże zwierzęta. Poza tym krowy dają na ogół w miarę stały dopływ mlecznego surowca. Zaś ten w przypadku rasy Jersey jest niezwykle wartościowy dzięki wysokiej zawartości tłuszczu na poziomie nawet sześciu, siedmiu procent. U większości tych krów, kazeina czyli główne białko mleka, występuje w jednogenowym wariancie. Dzięki temu zdarza się, że produkt jest tolerowany nawet przez osoby, uczulone na mleko od krów innych ras.

Reklama

- Sądzimy, że cechy tego mleka wynikają ze starannego tworzenia rasy. Te krowy pierwotnie na wyspie Jersey były hodowane w długoletniej izolacji i nie dopuszczano ich do mieszania się z innym odmianami – wyjaśniają Państwo Ozimkowie.

Okoliczni mieszkańcy przyjęli krowy entuzjastycznie. Niektórzy przyjeżdżają z małymi dziećmi aby pokazać im zwierzęta. I trudno się temu się temu dziwić. Współczesna wieś coraz mniej kojarzy się z indywidualną hodowlą zwierząt. Typowe, sielskie krajobrazy odeszły do lamusa. Zaś same krowy przez to również stały się swego rodzaju, egzotyką. Przez to doszedł dodatkowy, ważny aspekt. Edukacyjny, ukazujący niejako powrót do tradycji ale w nowoczesnym, subtelnym podejściu.

Reklama

Z czasem Paulina i Łukasz Ozimkowie planują powiększenie liczebności stada swoich sympatycznych krów. Powoli przygotowują się także do budowy serowarni.

„Wsiąkłam” w produkcję serów, całą sobą. Wspomnę, że uczyłam się jej pod okiem Sylwestra Wańczyka, prawdziwego guru tego fachu - zaznacza kobieta i dodaje: - Dlaczego tak mnie to zainspirowało życiowo? Mam satysfakcję z procesu tworzenia i jestem zadaniowa.

Głaszcząc swoje krowy w kameralnej oborze, obydwoje twierdzą, że jedyne co mogłoby ich zawrócić z obranego kierunku życia, to ewentualna zmiana fizycznych możliwości i sił. Bo taka praca i doglądanie zwierząt to jakby nie było, zajęcie od wczesnych godzin porannych do wieczora

Reklama

- Wyjazdy nie wchodzą w grę, staliśmy się rolnikami full–time - kwituje z uśmiechem Łukasz.

Dla tej pary z Wysokiego Kościoła, upór i konsekwencja niewątpliwie okazały się kluczowe w realizacji ich obecnej drogi życiowej. Swoją przygodę z hodowlą krów zaczynali praktycznie bez żadnego doświadczenia. Jego brak nie zniechęcił Pauliny i Łukasza do działania. Przeciwnie, nieustannie wpływa na ich rozwój w tej niełatwej materii, produkcji zdrowej żywności, pozyskiwanej bezpośrednio od zwierząt. Obydwoje mają mocne charaktery, nie tworzą ograniczeń w swoich umysłach, lecz je obalają. Zaś to stanowi o mierze sukcesu, każdego kto wkracza na nieznaną i niepewną drogę swojego życia.

Reklama

Marek Tutak

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 16/03/2026 09:23
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo NowaGazeta.pl




Reklama