Telefon zadzwonił niespodziewanie. Po drugiej stronie słuchawki odezwał się mężczyzna, który przedstawił się jako policjant z Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu. Rozmowa zakończyła się dla 74-letniego mieszkańca naszego powiatu utratą niemal 110.000 zł.
Do zdarzenia doszło w środę, 11 marca. Tego dnia do Komendy Powiatowej Policji w Trzebnicy zgłoszono oszustwo dokonane metodą „na policjanta”. Senior opowiedział funkcjonariuszom, że rozmówca przekonywał go o prowadzonej właśnie tajnej akcji przeciwko grupie przestępczej okradającej osoby starsze. Według tej historii dom 74-latka miał znajdować się pod obserwacją złodziei.
Mężczyzna starał się uwiarygodnić swoją opowieść. Zapytał seniora, czy rano kontaktował się z nim pracownik poczty. Pokrzywdzony potwierdził, że około godziny 9.00 zadzwonił do niego ktoś informujący o problemach z doręczeniem listów poleconych i paczek oraz zapowiedział wizytę około godziny 16.00. Fałszywy policjant natychmiast wykorzystał tę informację. Przekonywał, że właśnie ten „pracownik poczty” należy do grupy przestępczej przygotowującej kradzież.
Rozmówca zaczął zadawać kolejne pytania. Interesowało go przede wszystkim to, czy w domu znajdują się oszczędności. Przekonywał seniora, że dla bezpieczeństwa najlepiej będzie, jeśli policja na pewien czas je zabezpieczy. Aby jeszcze bardziej uwiarygodnić historię, polecił 74-latkowi wybrać numer alarmowy 997 i potwierdzić informacje. Mężczyzna nie wiedział jednak, że oszust przez cały czas utrzymywał połączenie. W rzeczywistości rozmowa nie została więc przerwana.
Fałszywy funkcjonariusz zaczął wydawać kolejne polecenia. Nakazał seniorowi zakleić taśmą zamki w drzwiach i położyć przy nich mokre ręczniki. Tłumaczył, że przestępcy mogą próbować wpuścić do domu gaz usypiający. 74-latek wykonywał instrukcje, przekonany, że pomaga policji w prowadzonej akcji.
W pewnym momencie rozmówca polecił mu spakować wszystkie pieniądze do reklamówki i powiesić ją na ogrodzeniu posesji. Zapewniał, że po gotówkę przyjedzie policjant, który zabezpieczy ją do czasu zakończenia działań. Jednocześnie wywierał presję. Mówił, że przestępcy mogą pojawić się pod domem w każdej chwili, a cała sytuacja może zakończyć się nawet strzelaniną.
Senior zrobił dokładnie to, o co go poproszono. Reklamówka z pieniędzmi trafiła na ogrodzenie. W środku znajdowały się jego oszczędności – blisko 110.000 zł.
Po pewnym czasie mężczyzna odebrał jeszcze jeden telefon. Usłyszał, że „akcja się powiodła”, a pieniądze zostaną mu zwrócone około godziny 18.00. Do dziś jednak nie odzyskał swoich oszczędności.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Najważniejsze, że nie wcisnęli mu SAFE, dopiero byłby załatwiony.
Najważniejsze, że nie wcisnęli mu SAFE, dopiero byłby załatwiony.