Reklama

Cmentarna afera w Trzebnicy. Przez lata bezprawnie pobierano opłaty


To może być jedna z najpoważniejszych spraw samorządowych ostatnich lat w Trzebnicy. Wojewoda Dolnośląska unieważniła zarządzenia burmistrza, na podstawie których przez lata ustalano opłaty za korzystanie z cmentarza komunalnego. W rozstrzygnięciu nadzorczym wskazano wprost, że burmistrz nie miał kompetencji do ich wydania, a część zapisów naruszała przepisy ustawowe. Dla mieszkańców oznacza to jedno: pojawia się realne pytanie o zwrot nienależnie pobranych opłat.


Rozstrzygnięcie nadzorcze wojewody Anny Żabskiej z 3 marca 2026 roku dotyczy zarządzenia burmistrza Trzebnicy z 15 kwietnia 2013 roku w sprawie ustalenia wysokości opłat za korzystanie z cmentarza komunalnego przy ul. Spokojnej, a także kolejnych zarządzeń zmieniających z lat 2013 i 2016. Organ nadzoru stwierdził nieważność tych aktów w całości.

Jak wskazała wojewoda, opłaty za korzystanie z gminnego obiektu użyteczności publicznej, jakim jest cmentarz komunalny, powinien ustalać organ stanowiący, czyli rada miejska. Burmistrz mógłby to zrobić tylko wtedy, gdyby rada wcześniej przekazała mu takie uprawnienie w drodze uchwały. W Trzebnicy takiej uchwały jednak nie było.

W praktyce oznacza to, że przez lata obowiązywał system opłat oparty na zarządzeniach, które wydawał burmistrz, a nie miał on żadnego ustawowego umocowania. To jednak nie wszystko.

Wojewoda wskazała również szereg innych, istotnych naruszeń prawa. W rozstrzygnięciu zakwestionowano między innymi wprowadzanie okresowych opłat za groby murowane przeznaczone dla więcej niż jednej osoby, ustalanie opłat za zachowanie istniejącego grobu w wysokości wyższej niż opłata za udostępnienie miejsca, a także pobieranie należności za czynności, które w świetle przepisów nie mogły stanowić podstawy do obciążania mieszkańców dodatkowymi kosztami.

Organ nadzoru uznał również za niezgodne z prawem m.in. opłaty administracyjne związane z montażem i demontażem nagrobków, drobnymi pracami budowlanymi czy niektórymi czynnościami wykonywanymi przy pochówkach i ekshumacjach. W uzasadnieniu podkreślono, że cmentarz jest obiektem użyteczności publicznej, a nie przedsięwzięciem komercyjnym mającym przynosić dochód.

Wojewoda zwróciła też uwagę na jeszcze jeden istotny problem: zarządzenie miało charakter aktu prawa miejscowego, a więc powinno zostać opublikowane w wojewódzkim dzienniku urzędowym. Tymczasem tak się nie stało. Akt miał wejść w życie z dniem podjęcia, bez wymaganej publikacji. To kolejna wada, która, jak wskazano, musiała skutkować stwierdzeniem nieważności.

Sprawa nabiera szczególnego znaczenia, bo chodzi o pieniądze pobierane od mieszkańców przez wiele lat. A skoro podstawy prawne zostały unieważnione, pojawia się pytanie: czy osoby, które uiszczały te opłaty, nie powinny dziś dochodzić ich zwrotu?

Temat od miesięcy podnosi radny Sławomir Ćwikła, który zwracał burmistrzowi uwagi, ale ten je ignorował. 

- To nie jest drobny błąd. To polityczny i prawny nokaut - ocenia radny.

- Wojewoda obnażyła mechanizm, który w naszej gminie trwał latami: bezprawie, butę i kompletną ignorancję -  mówi Sławomir Ćwikła.

- Cenniki usług cmentarnych tworzył burmistrz zamiast Rada Miejska, dlatego od 2013 roku okazały się nielegalne - podkreśla.

Radny przypomina, że już kilka miesięcy temu klub radnych Koalicji Obywatelskiej próbował doprowadzić do uporządkowania tej sprawy.

- Pół roku temu złożyliśmy gotowy projekt uchwały, który odkręcał nielegalne zarządzenia i usuwał nienależne opłaty uderzające mieszkańców po kieszeniach - mówi.

- Na sesji w grudniu nie chciano nawet dyskusji na ten temat. Nie chciano skierować projektu do komisji. Twierdzono, że wszystko jest w porządku. Burmistrza jak zwykle bronił Mateusz Stanisz - dodaje.

- Burmistrz przekonywał, że może wydawać te zarządzenia. Dzisiaj wojewoda mówi wprost, że naruszono elementarne kanony techniki prawodawczej i artykuł 2 Konstytucji RP - zaznacza Ćwikła.

- To jest amatorszczyzna najwyższej próby, za którą zapłacimy my wszyscy - dodaje.

To nie koniec. Po wydaniu rozstrzygnięcia nadzorczego radny skierował wezwanie do prezes spółki ERGO, która zarządza cmentarzem, domagając się natychmiastowego wstrzymania pobierania opłat naliczanych na podstawie nieważnych zarządzeń. Zażądał też publicznego poinformowania mieszkańców o braku podstawy prawnej do dalszego poboru należności do czasu przyjęcia odpowiedniej uchwały przez Radę Miejską.

- Wysłałem oficjalne wezwanie do prezes ERGO o natychmiastowe zaprzestanie pobierania jakichkolwiek opłat. Każda złotówka pobrana teraz od mieszkańców to świadome działanie bez podstawy prawnej - mówi radny.

Ćwikła złożył również interpelację do burmistrza. Domaga się w niej odpowiedzi między innymi na pytanie, jakie kwoty pobrano od mieszkańców na podstawie zakwestionowanych zarządzeń, kto opiniował te akty pod względem prawnym, czy pojawiały się wcześniej sygnały ostrzegawcze oraz czy gmina zamierza uruchomić uproszczoną procedurę zwrotu nienależnie pobranych opłat.

- Mieszkańcy Trzebnicy nie są skarbonką dla nieudolnych urzędników - podkreśla radny i dodaje, że burmistrz straty powinien teraz pokryć z własnego majątku. 

Dziś kluczowe jest właśnie to, co wydarzy się dalej. Rozstrzygnięcie wojewody wstrzymuje wykonanie zarządzenia w zakresie objętym stwierdzeniem nieważności z dniem jego doręczenia. Jednocześnie gmina może zaskarżyć decyzję do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego we Wrocławiu. Niezależnie od dalszego biegu sprawy, mieszkańcy już teraz mają podstawy, by pytać o legalność pobranych od nich należności i domagać się zwrotu nienależnie pobranych kwot. 

W praktyce może to oznaczać falę roszczeń wobec gminy lub spółki zarządzającej cmentarzem. Szczególnie w odniesieniu do tych opłat, które wojewoda wprost uznała za sprzeczne z prawem lub wykraczające poza ustawowe upoważnienie. Jeżeli skala pobranych należności okaże się duża, sprawa może mieć poważne skutki finansowe.

Przez lata mieszkańcy płacili, zakładając, że gmina działa zgodnie z prawem. Dziś okazuje się, że cały system oparto na zarządzeniach, których legalność została podważona przez organ nadzoru. To rodzi pytania nie tylko o pieniądze, ale także o standardy działania samorządu, jakość obsługi prawnej i reakcję władz na wcześniejsze ostrzeżenia.

Sprawa cmentarnych opłat przestaje więc być jedynie urzędowym sporem o przepisy. Staje się sprawą mieszkańców, ich portfeli i ich prawa do rzetelnego działania instytucji publicznych. Jeśli przez lata pobierano od nich pieniądze bez właściwej podstawy prawnej, gmina będzie musiała zmierzyć się nie tylko z politycznym kryzysem, ale także z bardzo konkretnymi roszczeniami.

Jedno jest pewne: po rozstrzygnięciu wojewody temat nie zniknie. Przeciwnie, dopiero teraz zaczynają się najważniejsze pytania. Ile pieniędzy pobrano? Kto za to odpowiada? I czy mieszkańcy rzeczywiście odzyskają to, co, jak wszystko na to wskazuje, zostało od nich pobrane bezprawnie?

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 16/03/2026 15:20
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Nie da się opisać. - niezalogowany 2026-03-14 20:55:51

    To jest coś nieprawdopodobnego. Skandal, który dotknął ludzi w ich najtrudniejszym momencie. Coś niewyobrażalnego. Po ludzku to brak słów.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Wstyd. - niezalogowany 2026-03-14 21:43:21

    Nawet nie ma słowa przepraszam . Ale od kogo to się spodziewać.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Co za ludzie chcą przejąć wład - niezalogowany 2026-03-16 16:36:20

    Nie przeprasza ale też nie pluje na ludzi jak Raczyński, który kpi sobie z ludzi, którzy chcieli żeby im wyjaśnił o co chodzi z SAFE. Pewnie sam nie wie dlaczego KO kazało mu pluć na Prezydenta, to się wykazał.

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo NowaGazeta.pl




Reklama