Reklama

Przetarg na działki przy Czereśniowej odwołany. Radny Ćwikła: - Mieszkańcy mieli rację


Gmina Trzebnica odwołała kontrowersyjny przetarg na sprzedaż terenów przy ul. Czereśniowej. Informację potwierdziła wiceburmistrz Krystyna Haładaj. Decyzję komentuje radny Sławomir Ćwikła, który uważa, że to efekt presji społecznej i protestów mieszkańców.


Sprawa terenów przy ul. Czereśniowej od miesięcy wywoływała ogromne emocje. Chodzi o ponad 2,4 hektara gruntów, na których jeszcze niedawno gmina budowała infrastrukturę rekreacyjno - sportową: boisko, plac zabaw oraz tzw. ściankę wspinaczkową. Tymczasem w styczniu tego roku mieszkańcy dowiedzieli się, że teren ma zostać sprzedany w przetargu za cenę wywoławczą około 6,7 mln zł netto. Przeciwko sprzedaży zaprotestowali mieszkańcy. Pod petycją podpisały się 572 osoby. Krytyczne stanowisko zajęli także opozycyjni radni.

Ćwikła: - Presja społeczna miała sens

Do decyzji o odwołaniu przetargu odniósł się radny Rady Miejskiej Sławomir Ćwikła.

- Mieszkańcy mieli rację. Presja społeczna miała sens. Próba zamiatania tej sprawy pod dywan po prostu się nie udała - napisał w mediach społecznościowych. Radny przypomniał, że jeszcze kilka dni wcześniej odpowiedź urzędu na petycję mieszkańców miała określać ją jako „bezprzedmiotową”.

Reklama

- Zamiast rozmowy były urzędnicze formułki. Zamiast refleksji - ignorancja wobec mieszkańców - ocenił. Jednocześnie Ćwikła zaznaczył, że oczekuje od władz gminy jasnej deklaracji, iż teren przy ul. Czereśniowej nie będzie już przeznaczany do sprzedaży.

- Mieszkańcy mają prawo wiedzieć, czy to realna zmiana decyzji, czy tylko chwilowy krok w tył pod presją opinii publicznej - napisał.

Teren, który miał być rekreacyjny

Kontrowersje wokół Czereśniowej trwają od wielu miesięcy. Jak opisywaliśmy wcześniej, jeszcze przed wyborami samorządowymi burmistrz Marek Długozima prezentował mieszkańcom wizualizacje pokazujące przyszły teren rekreacyjny. Zapowiadano m.in. wodny plac zabaw, zadaszone boisko, halę sportową, tor wrotkarski i kolejne atrakcje. Część tych obietnic znalazła się nawet na dużym billboardzie ustawionym przy skrzyżowaniu ulic Czereśniowej i Oleśnickiej. Problem w tym, że później gmina zaczęła sprzedawać kolejne działki z tego obszaru. Radni opozycji zarzucali władzom gminy, że mieszkańcy zostali wprowadzeni w błąd, a teren przygotowywano do sprzedaży już wiele miesięcy wcześniej.

Reklama

Ukryte zarządzenie i pytania o prawdziwe plany

Dodatkowe kontrowersje wywołały dokumenty ujawnione przez radnego Krzysztofa Śmiertkę oraz naszą redakcję. Wynika z nich, że zarządzenie dotyczące sprzedaży działek zostało podpisane już 12 czerwca 2025 roku, choć mieszkańcy dowiedzieli się o przetargu dopiero w styczniu 2026 roku. Co ciekawe, zlecenie na oszacowanie wartości działki, dano 2 dni wcześniej czyli 10 czerwca 2025.

W tym samym czasie burmistrz publicznie promował teren jako miejsce przyszłych inwestycji sportowo - rekreacyjnych i organizował tam wydarzenia. W dokumentach przetargowych zapisano jednak, że istniejące boisko, plac zabaw oraz infrastruktura rekreacyjna miały zostać zlikwidowane.

Historia ciągnąca się od lat

Sprawa terenów przy Czereśniowej ma swój początek jeszcze w 2008 roku. Wówczas gmina otrzymała od Agencji Nieruchomości Rolnych blisko 9 hektarów gruntów pod cele publiczne. W ciągu 10 lat miały tam powstać m.in. szkoła, przedszkole czy hala widowiskowa. Do realizacji tych inwestycji jednak nie doszło. Po przegranych procesach z KOWR, trzebnicka gmina musiała zapłacić około 7 mln zł wraz z odsetkami i kosztami sądowymi. Później część terenów została przeznaczona pod sprzedaż i zabudowę mieszkaniową. Z naszych informacji wynika też, że niedługo może się tam rozpocząć budowa sklepu Intermarche.

Reklama

Co dalej z Czereśniową?

Na razie nie wiadomo, czy gmina definitywnie rezygnuje ze sprzedaży terenów przy ul. Czereśniowej, czy jedynie wycofuje się czasowo pod presją mieszkańców. Radny Sławomir Ćwikła apeluje o jednoznaczną deklarację ze strony władz.

- Czy teren pozostanie nietknięty i będzie dalej służył mieszkańcom? - pyta radny. Na jasną odpowiedź mieszkańcy Trzebnicy nadal czekają.

Pikanterii sprawie dodaje fakt, że po nieudanym I przetargu Marek Długozima przyznał się, że prowadził rozmowy z tajemniczym inwestorem. Nie chciał jednak ujawnić jakim. Za to twierdził, że na działce miało rzekomo powstać centrum rehabilitacji funkcjonalnej, renomowanej placówki specjalizującej się w kompleksowej rehabilitacji osób po ciężkich urazach neurologicznych. Opisywał nowe miejsca pracy, prestiż dla miasta i wzmocnienie uzdrowiskowego charakteru Trzebnicy. Problem w tym, że na I przetargu nikt nie wpłacił wadium. Czy zatem opowieści burmistrza, to wyssane z palca bajki? A może wystawienie terenu na sprzedaż miało jedynie pokazać np. RIO, że gmina będzie miała środki na finansowanie gigantycznego deficytu?

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 13/05/2026 13:42
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    MS - niezalogowany 2026-05-13 13:55:00

    nie bardzo rozumiem co tu się dzieje i skąd te zachwyty. Teren jest gminny czyli wszystkich mieszkańców Trzebnicy. Nie rozumiem dlaczego tylko wybrana grupa ma decydować o jego przeznaczeniu = te parę milionów na pewno sie przyda dla dobra całego społeczeństwa gminy Trzebnica. Przecież inni mieszkańcy nie mieli takiego komfortu, tereny gminne były sprzedawane i cześć , oczywiście można dyskutować na co poszły te pieniądze ale to inny temat. Jeżeli oferta i cena jest uczciwa, transparentny przetarg to teren powinien być sprzedany, to atrakcyjna działka a nie jakieś pastwisko w środku lasu. Mieszkańcy całej gminy mają prawo czerpać z tego profity ! . Jeżeli już tak bardzo dbamy o interes mieszkańców to wszystkich nie tylko wybranej grupy. Można przecież też zrobić referendum co zrobić z tym terenem.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • pracownik ANR - niezalogowany 2026-05-13 17:05:23

    Przecież Marek D. wyłudził ten teren od Skarbu Państwa (KOWR) co dobitnie opisał Sąd Apelacyjny w uzasadnieniu wyroku o zwrot przez Gminę Trzebnica wartości działki na rzecz Skarbu Państwa. Zawierając umowę bezpłatnego przejęcia działki, Marek D. wprowadził w błąd KOWR (zarządząjącego majątkiem SP), co do faktycznego przeznaczenia tego terenu. Nie zbudował i nigdy nie zamierzał zbudować żadnego z określonych umową obiektów użyteczności publicznej, a jedynie wydzielał z tego terenu kolejne parcele gruntu, sprzedając je na rzecz osób/podmiotów prywatnych.

    • Zgłoś wpis
  • Anna - niezalogowany 2026-05-14 07:12:46

    Oczywiście, a tak to jest sralnia dla psów za 7 mln , w końcu psy trzeba wyprowadzić poza posesję, przecież nie będą załatwiać się na tarasie .

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo NowaGazeta.pl




Reklama