Reklama

Sprzedaż działki przy Czereśniowej była zaplanowana już w czerwcu 2025. Radny ujawnia ukryty dokument


Gdy burmistrz Marek Długozima zachwalał teren przy ul. Czereśniowej jako idealny plac do zawodów sportowych i obiecywał kolejne inwestycje rekreacyjne, w urzędzie trwały już formalne przygotowania do jego sprzedaży. Dokument, do którego dotarł radny Krzysztof Śmiertka oraz nasza redakcja, wskazuje, że procedura ruszyła ponad pół roku przed ogłoszeniem przetargu. Co ciekawe w przekazywanych na sesjach rady obowiązkowych informacjach o podjętych zarządzeniach między sesjami, burmistrz Długozima te fakty zataił.


Radny Krzysztof Śmiertka złożył interpelację w sprawie terenów przy ul. Czereśniowej. Odpowiedź, którą podpisała wiceburmistrz Krystyna Haładaj, ujawniła kluczową datę. Zarządzenie burmistrza Gminy Trzebnica nr OR.0050.111.2025 w sprawie sprzedaży działek zostało wydane 12 czerwca 2025 roku. Taką informację po 2 miesiącach od zadania pytań otrzymała też nasza redakcja. Co ciekawe, 2 dni wcześniej, czyli 10 czerwca, zlecono wycenę terenu. Kosztowała 2000 złotych.

Tymczasem mieszkańcy o planowanej sprzedaży dowiedzieli się dopiero w styczniu 2026 roku, gdy na stronach BIP trzebnickiego urzędu pojawiło się ogłoszenie o przetargu.

Propaganda kontra dokumenty

Zestawienie publicznych wypowiedzi burmistrza z treścią urzędowego dokumentu jest uderzające.

28 kwietnia 2025 roku, czyli 7 tygodni przed podpisaniem zarządzenia o sprzedaży, Marek Długozima informował mieszkańców, że na terenie przy Czereśniowej „trwa drugi etap zagospodarowania, powstają dwa tory pumptrack, ścianka wspinaczkowa oraz nowe nasadzenia zieleni", a w przyszłości „wybudowane zostaną nowoczesne termy".

23 września 2025 roku, czyli 3 miesiące po podpisaniu zarządzenia, burmistrz zachwalał ten sam teren przy okazji zawodów Endless Spring Dogfrisbee Cup: „Teren rekreacyjny przy ul. Czereśniowej to idealne miejsce do przeprowadzania tego typu zawodów - przestronne, bezpieczne". I dodawał: „Już nie mogę się doczekać kolejnej edycji".

1 października 2025 roku, przy okazji Jesiennych Biegów Przełajowych, w których wzięło udział 522 zawodników, znów promował Czereśniową jako przestrzeń sportową.

9 stycznia 2026 roku, na miesiąc przed ujawnieniem przetargu, zapewniał: „W dalszej perspektywie planowane jest wykonanie połączenia drogowego osiedla z terenem rekreacyjnym przy ul. Czereśniowej".

Tymczasem w dokumentach przetargowych znalazł się zapis, że boisko, plac zabaw i ścianka wspinaczkowa czyli ta sama infrastruktura, przy której organizowano zawody i o której budowie burmistrz informował mieszkańców, podlegają demontażowi przez sprzedającego.

Reklama

Historia, która zaczęła się w 2008 roku

Aby zrozumieć o co w tym wszystkim chodzi, trzeba sięgnąć do początku. W 2008 roku Gmina Trzebnica otrzymała nieodpłatnie od ówczesnej Agencji Nieruchomości Rolnych blisko 9 hektarów gruntów przy ul. Czereśniowej. Warunek był prosty: w ciągu dziesięciu lat mają tam powstać obiekty użyteczności publicznej takie jak: szkoła, przedszkole, przychodnia, hala widowiskowa. Minęła dekada, a żadna z tych inwestycji nie powstała.

KOWR, następca Agencji, zażądał zapłaty 4,5 miliona złotych. Burmistrz Długozima odmówił i skierował sprawę do sądu. Przegrał w pierwszej instancji. Złożył apelację i przegrał ponownie. Łączny rachunek dla mieszkańców wyniósł blisko 7 milionów złotych, wliczając odsetki i koszty procesowe. Samo wniesienie apelacji kosztowało około pół miliona złotych. Zapłacono z publicznej kasy.

Reklama

Wcześniej burmistrz postanowił ratować sytuację. Na dziewięciu hektarach rozrzucono boiska i plac zabaw tak, by choć pozornie wypełnić warunki umowy z agencją. Na ich budowę wydano kolejne pieniądze z gminnej kasy. Zmieniono też miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego: część terenów rekreacyjno - sportowych zamieniono na działki budowlano - usługowe. Pierwsze działki poszły na sprzedaż. Kupiły je między innymi spółka powiązana z właścicielem trzebnickiego Intermarche oraz właściciele obornickiego marketu tej samej sieci. Inne zostały sprzedane pod budownictwo. Dziś na części terenu stoją już szeregówki.

Przed wyborami samorządowymi w kwietniu 2024 roku burmistrz pokazywał mieszkańcom kolorowe wizualizacje: zadaszone boisko, wodny plac zabaw, tor dla rolek, aleje spacerowe. Wielki billboard z tymi obietnicami do dziś stoi na rogu ulic Czereśniowej i Oleśnickiej.

Reklama

Przetarg bez inwestora

16 marca 2026 roku miał się odbyć przetarg na sprzedaż kolejnych ponad 2,4 hektara przy Czereśniowej. Cena wywoławcza: ponad 6,7 miliona złotych netto. Nikt nie wpłacił wadium. Komisja przetargowa zakończyła postępowanie bez rozstrzygnięcia.

Dzień po fiasku burmistrz opublikował obszerny post, w którym opisywał „renomowaną placówkę specjalizującą się w kompleksowej rehabilitacji osób po ciężkich urazach neurologicznych" i „konkretne rozmowy", jakie miał prowadzić z tajemniczym inwestorem. Nie padła jednak ani nazwa firmy, ani żadne inne dane pozwalające zweryfikować tę historię. Na stronie internetowej pojawiła się wizualizacja kliniki, ale nie wiadomo czy przedstawiony projekt jest prawdziwy i przez kogo zrobiony. 

Reklama

Radny Sławomir Ćwikła zapytał w liście otwartym wprost:

- Czy był to uczciwy, otwarty przetarg, czy Pana przetarg marzeń z jednym wcześniej upatrzonym inwestorem?

Radny Marcin Raczyński był jeszcze dosadniejszy, wskazując na dwa zarzuty: skrajną nieudolność w zarządzaniu terenem przez 16 lat oraz jego zdaniem poważniejszy zarzut czyli oszustwo wyborcze. Trzy dni przed wyborami burmistrz obiecywał mieszkańcom „przepiękny obszar rekreacyjny". Kilka miesięcy po wygranych wyborach zaczął sprzedawać działki, na których miały stać obiecane obiekty, wskazywał radny.

Reklama

Petycja, interpelacja i odpowiedź urzędu

Przeciwko sprzedaży terenu podpisało się ponad 570 mieszkańców. Petycja trafiła do urzędu. Z odpowiedzi wiceburmistrz Haładaj na interpelację radnego Śmiertki wynika, że po 26 marca 2026 roku, gdy doszło do zatrzymania burmistrza, nie podjęto żadnych decyzji w sprawie złożonej petycji. Wiceburmistrz Haładaj informuje jedynie, że urząd „realizował wyłącznie czynności proceduralne wynikające wprost z przepisów ustawy".

Dodajmy, że wykonanie zarządzenia z czerwca 2025 roku o sprzedaży działek przy ul. Czereśniowej powierzono naczelnik Wydziału Geodezji i Gospodarki Nieruchomościami Annie Kaperze.

Reklama

- Petycja mieszkańców nie zatrzymała tej sprawy. Sprzeciw społeczny niczego nie zmienił. Urząd dalej prowadzi procedurę zmierzającą do sprzedaży tego terenu - podsumował radny Śmiertka i zadał pytanie, które pozostaje bez odpowiedzi:

- Czy przy ul. Czereśniowej miało faktycznie powstać kilkuhektarowe miejsce dla rodzin, dzieci i sportu, czy od początku przygotowywano grunt pod sprzedaż kawałek po kawałku?

Nasza redakcja już 18 lutego wysłała do urzędu pytania dotyczące sprzedaży tego terenu i pojawiających się kontrowersji. Zawnioskowaliśmy o udostępnienie kopii zarządzenia oraz operatu szacunkowego, a także zapytaliśmy między innymi:

Reklama

Czy przed wydaniem ww. zarządzenia jakikolwiek inwestor lub jego pełnomocnik zamierzający wybudować na tych terenach przychodnię rehabilitacyjną kontaktował się z burmistrzem i czy ewentualnie składał propozycję zakupu tych gruntów, jeżeli zostanie na nie rozpisany przetarg? Jeżeli tak, to proszę o wskazanie danych tego inwestora.

Czy po ogłoszeniu przetargu jakikolwiek inwestor lub jego pełnomocnik zamierzający wybudować na tych terenach przychodnię rehabilitacyjną kontaktował się z burmistrzem?  Jeżeli tak, to proszę o wskazanie danych tego inwestora.  

Reklama

Odpowiedzi otrzymaliśmy dopiero po ponad 2 miesiącach - 20 kwietnia tego roku. Przekazano nam kopię zarządzenia burmistrza Długozimy o sprzedaży działek z dnia 12 czerwca 2025. Udostępniono nam też kopię operatu szacunkowego z dnia 10 czerwca 2025 i poinformowano, że kosztował on 2000 zł. Ale dokument wzbudza spore kontrowersje. 

 

 

W sprawie operatu gmina zawarła umowę zlecenie nr 918/2025 z NiL Spółka Cywilna Natalia Konweska i Leszek Saleta z Wrocławia. W umowie wskazano, że cena za wykonanie operatów wskazanych działek ma wynieść 2800 zł. Liczbę zapisano też słownie. Kwota 2800 zł widnie też w podsumowaniu zlecenia. Umowę zlecenie sporządziła podinspektor Natalia Pamuła. I teraz najciekawsze. 

Reklama

Dokument podpisała ówczesna skarbnik Barbara Krokowska oraz sekretarz Daniel Buczak. Na przekazanym nam dokumencie nie ma żadnego podpisu zleceniobiorcy. Jakby tego było mało, ktoś poprawił ręcznie kwotę zlecenie i wpisał 2000 zł. Na tej podstawie trudno stwierdzić, jaką kwotę zapłacono czy 2000 zł czy może jednak 2800 zł. Dziwi też data zlecenia. Według niej prace zlecono 2 dni przed wydaniem przez burmistrza zarządzenia w sprawie zbycia tych nieruchomości.  

 

Odpowiadając na nasze pytania, urzędnicy napisali, że "Gmina nie ma prawnego obowiązku rejestru ani ewidencjonowania nieformalnych rozmów informacyjnych (np. telefonicznych) z osobami zainteresowanymi ogłoszeniem". Dalej twierdzą, że gmina sprzedaje nieruchomosci w oparciu o odpowiednie ustawy, która "nie przewiduje sformalizowanego trybu kierowania zapytań i publikowania na nie odpowiedzi. Wszelkie informacje o stanie faktycznym i prawnym nieruchomości, które są niezbędne i wymagane przepisami prawa do podjęcia przez potencjalnych nabywców decyzji o udziale w przetargu, zostały wyczerpująco ujęte w opublikowanym ogłoszeniu o przetargu".

Reklama

O jakich nieformalnych rozmowach piszą urzędnicy? Trudno powiedzieć. Nie odpowiedzieli nam, z kim rozmawiał burmistrz Marek Długozima o budowie przychodni rehabilitacyjnej. Nie wiemy zatem czy włodarz rzeczywiście z kimś rozmawiał czy bya to historyjka na potrzeby wyciszenia nastrojów społecznych. Burmistrzowi zadaliśmy jeszcze jedno pytanie:

Czy burmistrz może zagwarantować, że po sprzedaży wspomnianych działek gmina nie zmieni MPZP i nie przekształci tych terenów na budownictwo wielorodzinne lub pod budowę sklepów wielkopowierzchniowych? Jeśli tak, w jaki sposób włodarz zamierza to zagwarantować mieszkańcom. 

Co odpowiedzieli urzędnicy? "Żądana informacja nie stanowi informacji publicznej". Dalej inspektor Dariusz Zawadzki, który podpisał się pod odpowiedzią informuje, że "wyjaśnienia, motywacje i tłumaczenia organu (czyli burmistrza - przyp. red.), nie są objęte zakresem przedmiotowej ustawy o dostępie do informacji publicznej i jako takie nie podlegają udostępnieniu w trybie jej przepisów". Problem tylko w tym, że zadając pytania nie powoływaliśmy się na wskazaną ustawę. Były to zwykłe pytania dziennikarskie, po tym jak Długozima wydał swoje oświadczenie na temat sprzedawanej działki. 

Komentarz

Wydaje się, że urzędnicy pomylili służbę publiczną i pracę dla lokalnej społeczności z prywatą, butą i arogancją. Mieszkańcy i opinia publiczna ma prawo wiedzieć, co władza zamierza robić i co gwarantuje mieszkańcom. Nie ma znaczenia czy pytania są zadawane w trybie tej czy innej ustawy. Dobra władza nie ma nic do ukrycia i rzetelnie oraz szczerze odpowiada na pytania. Zła władza, kluczy i wyszukuje "kruczki prawne", by uniknąć odpowiedzi. 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    S raczy - niezalogowany 2026-04-23 11:00:43

    Radny niech siada na swoją motorynkę i przewietrzy głowę, gdy wiatr we włosach.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Betonowy Marek - niezalogowany 2026-04-23 12:07:28


    Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Lupka - niezalogowany 2026-04-26 09:54:15

    Udało wam się naprawić sekcję nekrologi.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo NowaGazeta.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości