Jeszcze rok temu wydawało się, że sprawa wielkoformatowego baneru przy węźle Kryniczno zmierza do finału. Były zawiadomienia do prokuratury, postępowanie policji i sądowe rozstrzygnięcie. Tymczasem kontrowersyjna konstrukcja nie tylko nie zniknęła z krajobrazu przy trasie S5, ale została dodatkowo ogrodzona płotem z drutem kolczastym i objęta monitoringiem.
O tej sprawie pisaliśmy rok temu. Sprawa baneru przy węźle Kryniczno trafiła do organów ścigania po zawiadomieniu złożonym przez jednego z mieszkańców gminy Wisznia Mała. Mężczyzna argumentował, że wielkoformatowa reklama przedstawiająca martwy, zakrwawiony płód jest widoczna dla wszystkich przejeżdżających trasą S5, w tym dzieci, i może wywoływać zgorszenie oraz silne reakcje emocjonalne. W swoim zawiadomieniu powołał się na przepisy kodeksu wykroczeń dotyczące wywoływania zgorszenia w miejscu publicznym.
Prokuratura przekazała sprawę do Komendy Powiatowej Policji w Trzebnicy. Funkcjonariusze przesłuchali zawiadamiającego i prowadzili czynności wyjaśniające. Mieszkaniec twierdził również, że osoby odpowiedzialne za wieszanie baneru zostały ustalone. Jak relacjonował, plakat był wcześniej wielokrotnie zamalowywany przez nieznane osoby, po czym ponownie pojawiał się przy trasie.
Sprawa wywołała dyskusję o granicach wolności słowa oraz dopuszczalności eksponowania drastycznych treści w przestrzeni publicznej. Zwolennicy usunięcia baneru wskazywali na jego szokujący charakter i wpływ na dzieci oraz przypadkowych odbiorców, podczas gdy osoby odpowiedzialne za jego umieszczanie tłumaczyły swoje działania sprzeciwem wobec aborcji.
...
Spokojnie, ten tekst możesz przeczytać w całości. Dołącz do nas już teraz! Będziesz mógł czytać wszystkie teksty, bez ograniczeń. Sprawdź, co zyskasz.
Pozostało 85% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępChcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze