Czy nasze dzieci mogą poznać kulturę odległego kraju, nie ruszając się z miejsca zamieszkania? Albo dotknąć lokalnych instrumentów czy ubrań z odległego zakątka świata? Jak najbardziej tak – jeżeli zaprosicie kogoś, kto zna to miejsce z własnego doświadczenia, a tradycyjne przedmioty przywiezie ze sobą – w plecaku.
Yelena Zuikova od wielu lat mieszka w Polsce. Od niedawna odwiedza szkoły w powiecie trzebnickim, by opowiedzieć o Kazachstanie, gdzie się urodziła i wychowała. Spotkania te nie są suchą prezentacją. W szkolnych klasach staje zdobiona jurta i wieszaki z tradycyjnymi strojami. To żywa, interaktywna lekcja geografii i kultury. Nie ma tu miejsca na nudne wykłady.
– Pakuję do mojego plecaka tradycyjne stroje, instrumenty, takie jak dombra czy sazsyrnay, i ruszam do szkół. Dzieci pomagają przy budowie małej jurty, grają w stepową grę w asyki, a przede wszystkim – tworzą swoją własną „pialę mocy”, malując w tradycyjne ornamenty ceramiczne miseczki, które potem zabierają do domu.
Kazachskie ornamenty, które prezentuje na zajęciach Yelena, to narodowe wzory zdobnicze wywodzące się z kultury koczowniczej, symbolizujące wierzenia, florę i faunę Wielkiego Stepu. Stanowią one jeden z najważniejszych elementów tożsamości kulturowej i są powszechnie używane w zdobnictwie odzieży, jurt oraz w architekturze.
– A na koniec zawsze robimy szaszu – tradycyjny deszcz cukierków na szczęście. Chcę, żeby z moich zajęć każde dziecko wychodziło osypane szczęściem i uśmiechem.
Jak narodził się pomysł, by opowiadać polskim dzieciom o Kazachstanie? Yelena opowiada, że kocha zarówno swoją ojczyznę, jak i Polskę, która stała się dla niej domem. Uznała, że czas zbliżyć te dwa światy do siebie.
– Zauważyłam, że w Polsce wiedza o Kazachstanie jest bardzo skromna. Moja ojczyzna często kojarzy się tylko z mroźnym stepem. A to przecież kraj o niezwykle bogatej, magicznej kulturze, niesamowitych tradycjach i pięknej przyrodzie. Chciałam przynieść ten świat polskim dzieciom prosto do ich klas.
Dla niektórych może być zaskoczeniem, że wśród wielu narodów zamieszkujących Kazachstan znajduje się także liczna mniejszość polska. To potomkowie osadników, którzy przybyli na te tereny na przełomie XIX i XX wieku, oraz osób zesłanych przymusowo przez reżim komunistyczny w latach 30. i 40.
– Stąd też mieszkańcy Trzebnicy mogą kojarzyć Karagandę, miasto, w którym się urodziłam – mówi Yelena. – Jest ona wymieniona na pomniku Sybiraków przy Sanktuarium Św. Jadwigi jako jedno z miejsc, gdzie zsyłano Polaków.
Liczba ludności polskiego pochodzenia w Kazachstanie jest obecnie szacowana nawet na 100 tys. osób. Yelena chętnie opowiada, że jest to mniejszość widoczna i pielęgnująca swoją kulturę i więzi z Polską:
– Dziś Polacy w Kazachstanie są zintegrowani ze społeczeństwem, ale równocześnie aktywnie działają w licznych organizacjach polonijnych. Funkcjonują u nas na przykład Związek Polaków w Kazachstanie oraz polskie parafie. Prowadzone są projekty mające na celu upamiętnienie ofiar zsyłek, obejmujące między innymi opiekę nad Polskimi Cmentarzami Wojennymi. Mimo upływu lat, wiele osób polskiego pochodzenia mieszkających w Kazachstanie nadal posługuje się językiem polskim. To dzięki nim poznałam muzykę piosenkarki Anny German, bigos, pierogi, stroje ludowe. W szkole tańczyliśmy nawet poloneza.
Jak polskie dzieci reagują na tak egzotyczną kulturę, o której w większości wcześniej nie słyszały? Yelena opowiada, że z zachwytem i ogromną ciekawością.
– Najbardziej wzrusza mnie moment, gdy dzieci malują piale i poznają znaczenie ornamentów. Kiedy tłumaczę im, że wzory to nie tylko ozdoby, ale życzenia, dzieci zaczynają pisać flamastrem własną historie. Jeden chłopiec maluje rogi barana i oznajmia z dumą: „To żebym był bogaty!”, a dziewczynka obok maluje ślad wielbłąda, mówiąc, że „Chcę być silna i wytrzymała”. Moje warsztaty rozbudzają dziecięce marzenia oraz budują piękną otwartość na świat.
Jak przekonuje Yelena, we współczesnym nauczaniu istotne jest umożliwienie dzieciom obejrzenia omawianych przedmiotów na żywo, dotknięcia ich i zabawy. Wtedy wiedza zostaje w pamięci na długo.
– Jestem pasjonatką edukacji Montessori. Dużo o tym czytałam, gdyż z wykształcenia jestem nauczycielką. Z moich doświadczeń zawodowych i osobistych wynika, że takie podejście do nauczania dzieci przynosi realne efekty. Nie pokazuję dzieciom Kazachstanu z podręczników. Pozwalam im go dotknąć, namalować i posmakować.
Tym, co łączy Polaków i Kazachów, jest ogromna miłość do koni. Jednak w Kazachstanie uczucie to jest znacznie głębiej zakorzenione w tradycji, a także nadal żywe. Gdy dziecko ma trzy lata, rodzina zaprasza osobę słynącą z kunsztu jeździeckiego, która prowadzi szczególnie ważną ceremonię sadzania dziecka na specjalnym siodle.
– Dotyczy to też dziewczynek – opowiada Yelena. – Kazachskie dziewczęta zresztą bardzo dobrze jeżdżą konno. Jeśli chłopak chce zdobyć uwagę dziewczyny, musi ją dogonić i w galopie dać jej buziaka.
Także część tradycyjnych gier i zabaw toczonych jest z wysokości siodła. Zdaniem Yeleny najbardziej wymagająca jest kokpar. Rozgrywka ta ćwiczy nie tylko siłę fizyczną i zręczność, ale i sztukę powodowania koniem. Kokpar jest niezwykle dynamiczny, wywodzi się z dawnych tradycji ludów koczowniczych Azji Środkowej. Przypomina połączenie polo z rugby, ale zamiast piłki używa się w nim worka wypełnionego piaskiem. Po uzyskaniu przez Kazachstan niepodległości, kokpar przeszedł proces profesjonalizacji i jest obecnie oficjalnym sportem narodowym, rozgrywanym na przykład w ramach Światowych Igrzysk Nomadów.
– W Kazachstanie mówimy, że koń to skrzydła koczownika. Myślę, że mój projekt to takie skrzydła dla dziecięcej wyobraźni.
Warsztaty w szkołach to dopiero początek planów Yeleny.
– Mój projekt edukacyjny „Kazachstan w plecaku” to dopiero pierwszy krok. W planach mam już realizację kolejnych pomysłów, które również będą związane z Kazachstanem. Na razie zapraszam wszystkich nauczycieli, dyrektorów i rodziców na naszą stronę www.poznajkazachstan.pl oraz profil na Instagramie i Facebooku @kazachstan_w_plecaku. Tam można zobaczyć relacje z naszych podróży i warsztatów.
Natomiast 28 czerwca Yelena oraz Sofi Iskakova, która organizuje wycieczki do Kazachstanu i Kirgistanu, wspólnie poprowadzą spotkanie o Azji Środkowej w nowo otwartej kawiarni El Gato we Wrocławiu. To okazja dla wszystkich miłośników podróży i innych kultur, by poznać nowy, nieoczywisty kierunek wakacyjnych wyjazdów.
Kiedyś terytorium Kazachstanu pokrywał ocean? Przez miliony lat obszar ten znajdował się pod wodami Oceanu Tetydy. Erozja dawnego dna morskiego stworzyła niezwykłe formacje, takie jak Dolina Boszhira – wapienne klify i kaniony, gdzie do dziś można bez trudu znaleźć skamieniałości prehistorycznych muszli i koralowców.
Asyki to tradycyjna gra kazachska, polegająca na zbijaniu kośćmi innych celów. Gra ma tysiące lat i wywodzi się z czasów koczowniczych. Obecnie jest wpisana na listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego UNESCO.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze