Reklama

Podwójne pensje i niewykonany wyrok. Radni kontrolują powiat


Regionalna Izba Obrachunkowa skontrolowała powiat trzebnicki i zakwestionowała zasadność dodatków specjalnych przyznanych przez starostę Małgorzatę Matusiak etatowemu członkowi zarządu Agnieszce Brząkale i wicestaroście Januszowi Szydłowskiemu. Oboje reprezentują Prawo i Sprawiedliwość. Równolegle do prokuratury trafiła sprawa niewykonania prawomocnego wyroku sądu pracy w sprawie odwołanego dyrektora PCPR Roberta Korytkowskiego. O kulisach tych spraw opowiedzieli nam radni powiatu z Koalicji Obywatelskiej Damian Sułkowski i Robert Borczyk.


RIO wykazuje: te same obowiązki, podwójne wynagrodzenie

Ponad stustronicowy protokół pokontrolny Regionalnej Izby Obrachunkowej, który trafił do rąk radnych, odsłanił praktykę przyznawania przez starostę Małgorzatę Matusiak tak zwanych dodatków specjalnych dla osób z jej najbliższego politycznego otoczenia. Kontrolerzy zakwestionowali zasadność tych świadczeń, wskazując, że dotyczą one zadań mieszczących się w standardowych obowiązkach służbowych tych urzędników.

Pierwszy przypadek dotyczy Agnieszki Brząkały czyli etatowego członka zarządu powiatu. Brząkała to radna PiS, która w tej kadencji została zatrudniona w starostwie. Pobiera wynagrodzenie wynikające z etatu, ale jak się okazało, starosta przyznała jej kolejne świadczenia finansowe.

Reklama

- Mamy tutaj punkt A tej kontroli - mówi radny Damian Sułkowski: - gdzie czytamy, że pani Brząkała od 4 czerwca do 30 czerwca 2024 roku, czyli przez niecały miesiąc, otrzymała dodatek specjalny w kwocie 6120 złotych brutto. Za co? Za opracowanie koncepcji funkcjonowania zbiorczej komunikacji powiatowej.

Na tym jednak nie koniec. Punkt B protokołu RIO ujawnia, że kolejny dodatek, tym razem przyznany na rok czyli od 1 lipca 2024 do 30 czerwca 2025, opiewał na tę samą kwotę: 6120 złotych brutto miesięcznie. Jego uzasadnienie budziło jeszcze większe wątpliwości. Zgodnie z decyzją starosty, Brząkała miała pobierać dodatkowe pieniądze za między innymi... realizację wniosków o udostępnienie informacji publicznej, przeprowadzanie egzaminów kończących służbę przygotowawczą oraz przygotowanie urzędu do wdrożenia przepisów o ochronie sygnalistów.

Reklama

- Zastanawiam się, za co w takim razie pobiera wynagrodzenie pani Brząkała z tytułu etatu - mówi radny Sułkowski.

Sprawa jest zastanawiająca, bo na sesjach rady mówiono, że w ramach etatu Brząkała miała zajmować się właśnie obsługą wniosków o dostęp do informacji publicznej.

Protokół RIO wymienia jeszcze trzeci, kolejny dodatek. Tym razem przyznany w okresie od 1 lipca 2025 do 30 czerwca 2026 i  znowu w tej samej wysokości: 6120 złotych brutto co miesiąc. Tym razem pani Brząkała ma pobierać go za... nadzór nad wdrożeniem nowego zadania z zakresu organizacji transportu drogowego, realizację wniosków o informację publiczną oraz zastępstwo sekretarza powiatu podczas jego nieobecności.

Reklama

Jeśli zsumować ostatnie świadczenie za trzy kolejne roczne okresy, Agnieszka Brząkała otrzyma łącznie około 150.000 złotych brutto dodatku specjalnego. Sprawdziliśmy jej oświadczenie majątkowe. Na stronach starostwa dostępne jest tylko to za 2024 rok. Brząkała wykazała, że z tytułu umowy o pracę otrzymała ponad 206 tys. zł brutto.

Firma zrobiła koncepcję, pani Brząkała też dostała za koncepcję

Szczególnie uderzające jest zderzenie tych wypłat z faktem, który radni odkryli w trakcie własnych kontroli. jak mówią okazało się, że koncepcję funkcjonowania zbiorczej komunikacji powiatowej, za której opracowanie starosta wypłaciła Brząkale pierwszy dodatek, w rzeczywistości przygotowała zewnętrzna firma konsultingowa.

Reklama

- W drodze naszej kontroli dotarliśmy do faktury - relacjonuje Robert Borczyk. - Zewnętrzna firma opracowała całą tę koncepcję i zainkasowała za to 60.000 złotych. A pani Brząkała za opracowanie tej samej koncepcji otrzymywała co miesiąc 6120 złotych.

Co więcej, radni ustalili, że do dzisiaj, koncepcja, mimo opłacenia firmy i wypłacania miesięcznych dodatków etatowemu członkowi zarządu, wciąż nie została wdrożona.

- Pytaliśmy o tę koncepcję tydzień temu. Odpowiedziano nam, że jest w trakcie zatwierdzania przez zarząd - mówi radny Robert Borczyk. - Faktura dla firmy zewnętrznej była z listopada. Pieniądze wypłacono, koncepcja jest, ale niewdrożona.

Reklama

Radni zaznaczają, że nie mają bezpośredniego dostępu do zakresów obowiązków Brząkały. Zamierzają jednak złożyć formalne zapytanie do starosty w tej sprawie.

Wicestarosta Szydłowski: dodatkowe pieniądze, za "pilnowanie windy"

Kontrola RIO ujawniła analogiczną sytuację w przypadku wicestarosty Janusza Szydłowskiego. To szef powiatowych  struktur Prawa i Sprawiedliwości. Starosta Matusiak przyznała mu dodatek specjalny na okres od 6 maja 2024 do 30 kwietnia 2025 w wysokości 5500 złotych brutto miesięcznie. Uzasadnienie: nadzór nad dokończeniem budowy domu dziecka w Obornikach Śląskich oraz nadzór nad remontem budynku starostwa przy ul. Leśnej 1.

Reklama

RIO zakwestionowała zasadność tego świadczenia, wskazując, że nadzór nad inwestycjami mieści się w standardowym zakresie obowiązków wicestarosty. Tymczasem starosta zdecydowała się przyznać Szydłowskiemu kolejny, identyczny kwotowo dodatek czyli w wysokości 5500 zł brutto. Tym razem na okres od 5 maja 2025 do 30 kwietnia 2026. W decyzji znowu wymieniono dom dziecka i budynek przy Leśnej, dołączając do listy nowe zadanie: nadzór nad wykonaniem windy dla osób niepełnosprawnych w budynku starostwa.

- Windy jednak do dzisiaj nie ma, budowa się jeszcze nie rozpoczęła. Pan wicestarosta pobiera tymczasem 5500 złotych miesięcznie za nadzorowanie czegoś, co nie istnieje - podsumował Damian Sułkowski. 

Reklama

Wicestarosta Szydłowski oprócz dodatków specjalnych pobiera co miesiąc wynagrodzenie z tytułu umowy o prace. Podobnie jak w wypadku Brząkały, na stronach starostwa nie ma jeszcze oświadczeń majątkowych za 2025 rok, ale jest dostępne jego oświadczenie za 2024 rok. Wicestarostą jest od maja 2024. Szydłowski wykazał, że z tytułu umowy o pracę w starostwie otrzymał prawie 157 tysięcy złotych brutto. 

Radni zwracają uwagę na jeszcze jeden paradoks. Dom dziecka w Obornikach Śląskich, którego budowa kosztuje już ponad 8 milionów złotych, jest inwestycją, która nie jest zakończona, a jej koszty wzrosły już o 40 procent w porównaniu do okresu poprzedniej koalicji. Tymczasem jedną z przyczyn zwolnienia poprzedniej naczelnik wydziału było właśnie niezakończenie inwestycji w terminie.

Reklama

- A tu, starosta płaci dodatkowe pieniądze za nadzór swojemu koledze czyli wicestaroście, koszty rosną, terminy nie są dotrzymane i nikt o nic nie ma pretensji - komentuje Sułkowski. 

- Trzeba też zapytać, kto poniesie odpowiedzialność za wzrost kosztów i opóźnienia - dodaje Borczyk. - Bo logika jest prosta: kogoś zwolniono, bo inwestycje nie były zakończone. Teraz te same inwestycje nadal nie są zakończone, a wicestarosta pobiera za to specjalny dodatek, czyli mieszkańcy ponoszą dodatkowe koszty.

Reklama

Etatowy członek zarządu: ponad milion złotych za kadencję

Radni zwracają uwagę na szerszy kontekst finansowy. Sama instytucja etatowego członka zarządu, to nowość w tej kadencji powiatu trzebnickiego, która generuje koszty, które w skali pięcioletniej kadencji przekraczają milion złotych.

Pensja etatowego członka zarządu to około 17.000 złotych brutto miesięcznie. Porównajmy to z dietą zwykłego, nieetatowego członka zarządu, która wynosi około 3500 złotych i nie wiąże się z odprowadzaniem składek ZUS.

- Jeśli policzymy koszt etatu przez pięć lat, wychodzi grubo ponad milion złotych. Za te pieniądze można by kupić rezonans magnetyczny do szpitala - mówi Damian Sułkowski.

Reklama

Radny podkreśla, że pytanie o zasadność tego etatu czyli o to, czym konkretnie zajmuje się pani Brząkała, jakie obowiązki wykonuje ponad to, czym zajmują się inni członkowie zarządu, pozostaje bez odpowiedzi.

Sprawa Korytkowskiego: wyrok był, wykonania nie było

Osobnym, równie poważnym wątkiem jest sprawa Roberta Korytkowskiego, byłego dyrektora Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Trzebnicy. Jego historia to ciąg zdarzeń, który zdaniem radnych, pokazuje lekceważenie przez zarząd powiatu orzeczeń sądowych.

Korytkowski został odwołany ze stanowiska dyrektora PCPR decyzją zarządu powiatu. Sprawa trafiła równolegle przed dwa sądy: Wojewódzki Sąd Administracyjny oraz Sąd Pracy.

WSA orzekł, że uchwała zarządu o odwołaniu Korytkowskiego była nieważna i to w sensie formalnym bezwzględnym: uznał, że tej uchwały nigdy nie było w obrocie prawnym. Sąd Pracy w pierwszej instancji stwierdził z kolei, że zwolnienie było niezgodne z prawem i nakazał przywrócenie pracownika do pracy. Starostwo odwołało się od wyroku pierwszej instancji, ponosząc kolejne koszty postępowania. 12 grudnia 2025 roku wyrok stał się prawomocny.

- 12 grudnia Korytkowski powinien wrócić do pracy - mówi radny Robert Borczyk. - Tego dnia powinny zostać dopełnione czynności kadrowe, w tym zgłoszenie pracownika do ZUS. Tak się nie stało.

Konsekwencje są poważne. Ponieważ zarząd nie wykonał wyroku i nie zgłosił Korytkowskiego do ZUS, były dyrektor nie był formalnie zatrudniony. Jednocześnie w PCPR funkcjonowała nowa dyrektorka, powołana na miejsce Korytkowskiego już po jego odwołaniu. W efekcie przez pewien czas powiat formalnie posiadał dwóch dyrektorów tej samej jednostki i wypłacał dwa wynagrodzenia.

- Ze świadectwa pracy Korytkowskiego, które ostatecznie otrzymał i to po terminie, bo powinien dostać je 19 lutego, a dostał w marcu - wynika, że był dyrektorem PCPR - wskazuje Sułkowski. - Jednocześnie dyrektorką była pani Ewa Kowal. Mieliśmy dwóch dyrektorów i wypłacaliśmy dwie pensje.

Zarząd powiatu na koniec 2025 roku zaproponował Korytkowskiemu stanowisko koordynatora w Powiatowym Ośrodku Interwencji Kryzysowej. Problem tylko w tym, że taka jednostka formalnie nie istniała, bo zarząd powołał ją, bez wymaganej uchwały rady powiatu, czego dowodem jest właśnie protokół pokontrolny RIO.

- Było to stanowisko niższe od tego, na które sąd nakazał przywrócenie, a do tego miał pełnić funkcję w nieistniejącej instytucji - dodaje Borczyk. - Wyrok sądu nakazywał przywrócenie Korytkowskiego na stanowisko dyrektora PCPR. Zaproponowanie mu stanowiska koordynatora w jednostce powołanej z naruszeniem prawa to nie wykonanie wyroku. To próba obejścia wyroku.

Niewykonanie prawomocnego wyroku sądu jest przestępstwem. Jak informują radni sprawa trafiła już do prokuratury w Środzie Śląskiej, gdzie toczy się postępowanie. Radni Sułkowski i Borczyk byli już przesłuchiwani w tej sprawie jako świadkowie.

- To jest ewenement w skali powiatu - mówi radny Sułkowski. - Sądy administracyjny i pracy zgodnie stwierdziły, że działania zarządu były bezprawne. Mimo to wyrok nie został wykonany. Ile to kosztuje mieszkańców? Same wynagrodzenia, koszty obsługi prawnej i świadczenia to co najmniej kilkadziesiąt tysięcy złotych w tej jednej sprawie.

Radni prowadzą kontrole, bo nie dopuszczono ich do komisji rewizyjnej

Obaj radni trafili do rady w trakcie kadencji. Objęli mandaty po ustępujących poprzednikach. Gdy zgłosili chęć wstąpienia do komisji rewizyjnej, nie zostali do niej dopuszczeni. Komisja, która formalnie istnieje i posiada plan pracy, w praktyce, ich zdaniem, nie spełnia swojej roli kontrolnej.

- Plan komisji rewizyjnej nie przewiduje żadnych realnych kontroli - ocenia Sułkowski. - Stwierdziliśmy z Robertem, że pojedziemy po jednostkach powiatowych i sami sprawdzimy, co tam się dzieje. I tak robimy.

W ciągu kilku tygodni radni odwiedzili między innymi Dom Pomocy Społecznej, Zarząd Dróg Powiatowych i inne jednostki, przeglądając dokumenty, faktury i umowy. W DPS-ie, jak przyznają, nie stwierdzili nieprawidłowości. Gdzie indziej mieli jednak trudności z uzyskaniem dokumentów.

Radni zapowiadają kontynuowanie kontroli, składanie interpelacji i wniosków formalnych. W związku z wątkami ujawnionymi przez RIO zamierzają zapytać starostę o zakres obowiązków etatowego członka zarządu i uzasadnienie kolejnych rund dodatków specjalnych.

- To jest legalne - przyznaje Borczyk, odnosząc się do samej instytucji dodatku specjalnego. - Regulamin na to zezwala. Ale ten sam regulamin określa, że dodatek ma być przyznawany za zadania wykraczające poza standardowy zakres obowiązków. Jeśli ktoś pobiera pensję za dany zakres zadań, a potem dostaje kolejne wynagrodzenie za te same zadania, to jest coś, o czym mieszkańcy mają prawo wiedzieć.

700 tysięcy na prawników

Kolejna sprawa, na którą już na początku rozmowy w naszym podcaście zwrócili radni, to rosnące wydatki bieżące starostwa. Szczególnie krytykowali koszty obsługi prawnej.

- Ponad 700 tysięcy złotych przeznaczonych jest tylko na prawników. Każda jednostka ma swojego radcę prawnego - mówił Sułkowski. - Tylko po co? Co oni takiego robią? To właśnie trzeba dokładnie sprawdzić. 

Robert Borczyk dodawał, że podczas kontroli w jednostkach trafiali na wysokie faktury za usługi prawne, choć, jak twierdził, efekty tej obsługi pozostawiają wiele do życzenia.

- W DPS-ie pojawiła się faktura na 8 tysięcy złotych miesięcznie za obsługę prawną. Z drugiej strony te sprawy są przegrywane. Tak jest między innymi w sprawie Roberta Korytkowskiego - mówił radny KO.

Pikanterii sprawie dodaje jeszcze jeden fakt. Jednym z prawników obsługujących powiat jest Mateusz Chlebowski. Występował u boku prezydium podczas sesji powiatowych. Tymczasem nasza redakcja otrzymała informacje, że w toczącej się przy drzwiach zamkniętych sprawie sądowej w tak zwanej "aferze podsłuchowej", ten sam prawnik reprezentuje oskarżoną urzędniczkę czyli Paulinę K. Przypomnijmy, że niedługo po postawieniu zarzutów przez prokuraturę urzędniczka, została przez Małgorzatę Matusiak awansowana na stanowisko Dyrektora Biura Starosty w Starostwie Powiatowym w Trzebnicy.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 02/06/2026 19:27
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Mieszkańcy. - niezalogowany 2026-06-03 04:49:39

    Ludzkie pojęcie przechodzi ile zła jest .Panowie radni opozycyjni proszę rozważyć zawiadomienie prokuratury.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Tropiciel prawdy - niezalogowany 2026-06-03 08:57:59

    Dokładnie, coś z tym trzeba zrobić. To niegospodarność, a na to są paragrafy.

    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    +++++++++ - niezalogowany 2026-06-03 09:08:40

    A niby komuna tak gnębiła i kradła , HAHAHA

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości