We wtorek, 14 lipca, synoptycy od rana ostrzegali przed burzami. Zaczęło padać 15 lipca wcześnie rano, a z każdą godziną deszcz stawał się coraz bardziej intensywny. Mieszkańcy Trzebnicy po raz kolejny muszą zmierzyć się ze skutkami podtopień.
15 lipca w Trzebnicy od rana słychać było syreny. Strażacy ruszyli do walki z żywiołem. Nie mamy jeszcze informacji o liczbie podjętych interwencji, ale należy się spodziewać, że będzie ich niemało. Zalanych zostało wiele ulic, skrzyżowań oraz prywatnych posesji. Zalania od lat powstają w tych samych miejscach. Powracają też emocje i pytanie: czy można było tego uniknąć?
Artykuł ze względu na ważny interes społeczny publikujemy w wersji otwartej. Możesz wspomóc lokalne media wykupując dostęp do wersji PREMIUM.
Od lat w Trzebnicy w trakcie gwałtownych ulew powtarza się ten sam scenariusz. Niewydolna kanalizacja nie jest w stanie odebrać zwiększonej ilości opadów, a problem nasila się przez pozapychane studzienki. W środę pod wodą znalazła się końcówka ulicy Jana Pawła II za bazyliką. Już o 9 rano pracował tam zastęp straży pożarnej. Strażacy brodzili w wodzie powyżej kolan, starając się opanować sytuację. Nieustannie pracowała również pompa, a poziom wody zaczął się obniżać, odsłaniając warstwę błota i piachu. Żywioł wdarł się również na sąsiednie posesje. Mieszkańcy próbowali samodzielnie bronić się przed zalaniem i zabezpieczyli dom workami z piaskiem. Czy jednak okaże się to wystarczające, by powstrzymać nawał wody? To będzie możliwe dopiero po tym, jak strażacy zakończą interwencję.

Rankiem przejazd przez niektóre ulice w Trzebnicy okazał się utrudniony. Zalane zostało m.in. rondo Żołnierzy Wyklętych. Na ulicy Armii Krajowej naprzeciwko siedziby NOWej Gazety Trzebnickiej wybijająca woda uszkodziła płytę studzienki kanalizacyjnej, która upadając pękła na pół. Na pochwałę zasługuje szybka interwencja mieszkańca, który zabezpieczył otwartą studzienkę wiadrem z gruzem i jaskrawą taśmą. Dzięki temu aż do przyjazdu służb kierowcy wiedzieli, że muszą ominąć przeszkodę.

Woda spływająca z ulicy Armii Krajowej do Stawów Trzebnickich rozmyła pas odgraniczający chodnik od jezdni i porwała za sobą ozdobne kamieni. Okoliczni mieszkańcy i spacerowicze z niepokojem obserwują stawy – obecnie poziom wody w nich jest już bardzo wysoki i skłania do obaw, czy zbiorniki przyjmą więcej wody, jeśli w najbliższych dniach nadal będzie padać.
Po raz kolejny – można powiedzieć, że tradycyjnie – pod wodą znalazł się trzebnicki Orlik. Jest to o tyle dziwne, że akurat to miejsce miało zostać zabezpieczone przed ewentualnymi podtopieniami. Kilka miesięcy temu został przeprowadzony remont, w celu zabezpieczenia przed wysokim poziomem wody. Zalań miało już nie być. Ulewa zweryfikowała te obietnice. Zalany został cały kompleks, w tym płyta boiska oraz boisko do koszyków, a także część przylegającego do Orlika parkingu.
Woda zalała także skrzyżowanie ulic Kwiatowej z Żeromskiego. Kiedy dotarliśmy na miejsce, na jezdni i chodnikach zalegała warstwa błota, resztki trawy i liści.
– Woda już zeszła – powiedziała nam mieszkanka sąsiedniego domu, przerywając pracę przy usuwaniu mułu z własnego podwórka. – Przyjechali strażacy z Pawłowa i odetkali zatkane studzienki. Bardzo im jestem wdzięczna, bo niektórzy jak przyjeżdżają, to mówią, że oni nie są od sprzątania. A wiem, co mówię, bo tutaj nas zalewa przy każdym większym deszczu. Dzieci mają już traumy przez te zalania, czują się zagrożone.

Także tym razem woda wdarła się na posesję. Zalane zostały pomieszczenia na parterze domu mieszkalnego oraz warsztat.
– Strażak jak do nas szedł, to wody miał po kolana. Najgorzej, że kiedy zalewa skrzyżowanie, nam do domu w kotłowni przez odpływ cofają się ścieki. Nie wiem już, co mam zrobić, jestem z tymi porządkami teraz sama. Dzwoniłam do ubezpieczyciela, ale nawet nie mam pewności, czy nam pokryją straty i koszty sprzątnięcia tego wszystkiego.
Na profilu FB NOWej Gazety Trzebnickiej pod filmem przedstawiającym podtopienia mieszkańcy nie kryją rozżalenia i irytacji sytuacją. Część osób wskazuje, że problemy z niewydolną kanalizacją nie są niczym nowym i od lat rządzący gminą nie robią nic, by zabezpieczyć mienie mieszkańców i miasta przed zalaniami.
- To jest tragedia w Trzebnicy. Na głupoty wydawana jest kasa ( np. słynne tężnie ), a na modernizację kanalizacji oczywiście nie ma. Już brak słów na rządzących w tym mieście – pisze pani Barbara.
Powtarzają się pytania o to, dlaczego studzienki nie są regularnie czyszczone oraz o kompleksową modernizację kanalizacji.
- Ale można sobie w tężni posiedzieć – konstatuje z ironią pan Przemek.
Synoptycy zapowiadają, że także w piątek i sobotę nad Trzebnicą zbiorą się burzowe chmury.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze