Reklama

Wymuszenia seksualne i stalking w trzebnickim szpitalu. Prokuratura skierowała akt oskarżenia przeciwko Sebastianowi D. 


Prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko Sebastianowi D., byłemu pracownikowi Szpitala im. św. Jadwigi Śląskiej w Trzebnicy. Chodzi o zdarzenia, o których jako pierwszy wspólnie z Gazetą Wyborcą pisaliśmy kilka miesięcy temu. Kobiety mówiły wprost: „Jesteśmy u kresu wytrzymałości”.


Co się wydarzyło w szpitalu

Do trzebnickiego szpitala Sebastian D. trafił w 2023 roku – jako fizjoterapeuta, wcześniej miał służyć w wojsku. Według relacji pracownic, od stycznia 2024 roku zaczęły się zachowania, które określały jako przemoc i molestowanie.

W naszym pierwszym materiale kobiety opisywały m.in. sytuacje, gdy, jak twierdzą, były łapane za szyję, przytrzymywane, dociskane do ściany, ale nie tylko...

Jedna z rozmówczyń relacjonowała zdarzenie z udziałem rehabilitantki, której imię zmieniliśmy:

- Basia siedzi na krześle w pokoju socjalnym, nagle wchodzi major (…) i niespodziewanie łapie ją za szyję i dociska do ściany - usłyszeliśmy.



Inna z kobiet mówiła o tym, co miało spotkać Anetę (imię zmienione - przyp. red.) na szpitalnym korytarzu:

- Przycisnął ją do ściany, nie mogła się uwolnić. A on ocierał się o nią, wił się po niej i szeptał jej coś do ucha.

Były też opisy słownych komentarzy, które pracownice uznawały za upokarzające, a także sytuacje, w których, według nich, mężczyzna bez ich zgody przestrzeń osobistą. Jedna z kobiet mówiła nam: 

„Nie można było przejść korytarzem, żeby nie dotknął”.

Prezentacja technik obezwładniania?

Gdy sprawa trafiła do przełożonych, Sebastian D. miał, według relacji pracownic, wszystkiemu zaprzeczać. Padało też wyjaśnienie, że to, co kobiety opisują jako przemoc, miało być „prezentacją technik obezwładniania”.

Z kolei z rozmów z dyrektorem szpitala Jarosławem Maroszkiem wynikało, że szpital nie był w stanie rozstrzygnąć, kto mówi prawdę. W tle pojawiały się też zarzuty o bagatelizowanie problemu. Jedna z pracownic przytaczała słowa, które miały paść na spotkaniu: „tyle kobiet, a z jednym facetem sobie nie umiecie poradzić”. Dyrektor szpitala temu zaprzeczał.

Reklama

Najpoważniejszy zarzut: „inna czynność seksualna”

W sprawie pojawił się także wątek zdarzenia z 20 sierpnia 2024 roku. W pierwszym artykule opisywaliśmy relację kobiety, która przyszła po pomoc na ból kręgosłupa. Według świadków była „w szoku”, bo podczas rehabilitacji miało dojść do sytuacji intymnej bez jej uprzedzenia i zgody.



To właśnie to zdarzenie jest dziś najpoważniejszym punktem aktu oskarżenia.

Komunikat prokuratury z 14 stycznia 2026: akt oskarżenia trafił do Sądu Rejonowego w Trzebnicy

14 stycznia 2026 roku Prokuratura Okręgowa we Wrocławiu poinformowała, że prokurator Prokuratury Rejonowej dla Wrocławia - Śródmieścia skierował do Sądu Rejonowego w Trzebnicy (II Wydział Karny) akt oskarżenia przeciwko Sebastianowi D. Chodzi o zdarzenia na szkodę 5-ciu pokrzywdzonych kobiet. Do incydentów miało dochodzić na terenie trzebnickiego szpitala.

Z komunikatu wynika, że Sebastian D. został oskarżony m.in. o to, że:

20 sierpnia 2024 r. miał „podstępem i wbrew woli” doprowadzić pokrzywdzoną do „poddania się innej czynności seksualnej”. Prokuratura opisuje to jako opuszczenie bielizny bez uprzedzenia i zgody oraz dotykanie okolic intymnych (art. 197 § 2 k.k.);

- ponadto zarzucono mu trzy czyny uporczywego nękania połączone z naruszaniem nietykalności (m.in. zachodzenie od tyłu, przytrzymywanie, dotykanie ciałem, łapanie za ramiona) - kwalifikowane jako art. 190a § 1 k.k. i art. 217 § 1 k.k. w zw. z art. 11 § 2 k.k.;

oraz osobny czyn naruszenia nietykalności: złapanie pokrzywdzonej od tyłu za szyję, przyciśnięcie i zmuszenie do pochylenia się, co, według prokuratury, spowodowało ból (art. 217 § 1 k.k.).

Prokuratura podaje, że na etapie postępowania przygotowawczego Sebastian D. nie przyznał się do winy. Według komunikatu za zarzucane czyny grozi mu od 2 do 15 lat więzienia.

Reklama

Co dalej?

Teraz decyzja należy do Sądu Rejonowego w Trzebnicy. To sąd będzie wyznaczał terminy i rozstrzygał, czy i w jakim zakresie oskarżony odpowie karnie za opisane czyny.

Przypomnijmy: Sebastian D. nie pracuje już w trzebnickim szpitalu - dyrekcja nie przedłużyła z nim umowy. 

Tymczasem jeden z sygnalistów zapytany o to jak teraz wygląda sytuacja poszkodowanych kobiet odpowiedział:

- Dwie poszkodowane fizjoterapeutki, które pracują ponoszą konsekwencje tego, że poruszyły tą sprawę. Pierwsza z ogromnymi kompetencjami i doświadczeniem zawodowym jest zdegradowana do roli uczącego się studenta, odsunięta od pracy z pacjentem indywidualnym i ma kłopoty z uzyskaniem urlopu. Druga pracuje na oddziałach szpitalnych, jest nadmiernie kontrolowana przez Małgorzatę R. (to szefowa rehabilitantów - przyp. red.), która bardzo chce znaleźć w jej pracy jakieś nieprawidłowości aby dać jej naganę i zwolnić dyscyplinarnie z pracy - informuje i dodaje: 

- Patrycja i Ola (imiona zmienione - przyp. red.) nie wróciły do pracy, ponieważ ich sprawy toczą się w sądzie pracy. Kolejna rozprawa Patrycji zaplanowana jest na luty.

Reklama

Do tematu będziemy wracać, gdy tylko sąd wyznaczy pierwsze terminy rozpraw.

Aplikacja nowagazeta.pl

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.


Aplikacja na Androida Aplikacja na IOS

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 16/01/2026 11:05
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo NowaGazeta.pl




Reklama