Reklama

Umowy, których gmina nie chciała pokazać, teraz "wypływają"

Dziesiątki umów, których były burmistrz Marek Długozima nie chciał udostępnić, teraz ujrzą światło dzienne. Do naszej redakcji dotarło kilka z nich. 

Nasza redakcja, dzięki uprzejmości radnych opozycji, otrzymała kilka ciekawych umów, jakie Gmina Trzebnica zawierała w roku 2022. Radni dotarli do dziesiątków różnych umów. W tej chwili je analizują. 

- To może być prawdziwa bomba - opowiada jeden z nich.

Niebezpieczne związki

Umowy, które otrzymaliśmy dotyczą np. zleceń. Jedną z ciekawszych jest umowa zawarta 30 grudnia 2022 roku z Julianną Dopierałą. Na pierwszy rzut oka nazwisko tej pani może wielu mieszkańcom nic nie mówić, ale nasza redakcja dotarła do dokumentów, z których wynika, że to właśnie ona, pracując już w trzebnickim urzędzie, odebrała zjazd przed domem Marka Długozimy, który za pieniądze gminy został wybudowany, w ramach budowy ścieżek rowerowych. Sprawa budziła kontrowersje, bo na ten cel wydano ponad 100 tys. zł. Co ciekawe, w samorządowej gazetce z 2017 roku jest artykuł i zdjęcia, na którym Marek Długozima pokazuje, gdzie ma powstać przejście dla pieszych i wskazuje na swój dom. W tekście napisano, że w wizji lokalnej wzięła udział Julianna Dopierała, pracownica DSDiK. A wspomniane przejście miało posłużyć jako uzasadnienie zrobienia zjazdu z kostki pod domem burmistrza, oczywiście za pieniądze gminy. Sprawa zjazdu objęta jest prawdopodobnie przedmiotem śledztwa, o czym informowali naszą redakcją byli urzędnicy.

Reklama

Po odebraniu zjazdu, Dopierała została zatrudniona w gminie na umowę zlecenie. Ta, opisywana wyżej, została zawarta na cały rok 2023. Podejrzewamy, że po tym czasie podpisano z nią kolejną umowę. W dokumencie czytamy, że ma wykonywać prace koordynatora robót drogowych realizowanych przez Gminę Trzebnica w wymiarze 80 godzin miesięcznie. Jak łatwo policzyć, to średnio 4 godziny dziennie. Juliana Dopierała ma zarabiać 6.278 zł brutto miesięcznie, ale w umowie napisano, że jeżeli przepracuje więcej godzin, to otrzyma dodatkowe wynagrodzenie. I ciekawostka, w przypadku wykonania mniejszej ilości godzin otrzymać miała i tak całe wynagrodzenie. Wystarczy, że pisemnie poinformuje, że zlecone prace wykonała w całości. 

Dalsze zapisy są równie ciekawe. Jak czytamy, Dopierała prace ma wykonywać bez kontroli i nadzoru ze strony kierownictwa urzędu, a wszelkie wskazówki, np. od burmistrza, będą przekazywane... w formie ustnej. I jeszcze jeden zapis. Z wykonania powierzonych zadań Dopierała ma się rozliczać za pomocą ewidencji godzin wykonywania umowy zlecenia. Załącznikiem ma być wzór tej ewidencji, ale go nie załączono do udostępnionych dokumentów. Z umowy nie wynika, kto ma sprawdzić, czy przepracowana ilość godzin jest podana prawidłowo. Co ciekawe, umowa nigdzie nie opisuje, na czym ma polegać "praca koordynatora". Nie wiadomo, co ma robić i jakie ma obowiązki, oraz jaki jest zakres tego zlecenia i wreszcie, co wskazuje, że zostało ono wykonane. To ważne, bo w przypadku umowy zlecenia zawsze powinien być konkretny efekt. 

Reklama

Umowę podpisał sekretarz Daniel Buczak, ale nie widzimy na niej kontrasygnaty skarbnika, która w przypadku umów zleceń wydaje się obowiązkowa. 

To nie koniec, przeglądamy kolejne 2 umowy. Zostały zawarte z Robertem Musielakiem. To były radny gminy Prusice, który był głównym oponentem burmistrza Igora Bandrowicza. Musielak dostał pracę w trzebnickiej gminie, a do tego podpisano z nim umowy zlecenie...

Etacik i zlecenia

Z umów wynika, że Musielak dostał zatrudnienie w Gminie Trzebnica, a oprócz tego zawarto z nim właśnie wspomniane umowy. Pierwszą zawarto 1 września 2022 roku i miała trwać tylko do 9 września. Musielak miał wykonać prace porządkowe na poddaszu oraz w kotłowni w budynku starego przedszkola przy ul. 1 Maja. Przepracować miał w sumie 50 godzin, za co miał otrzymać 2.000 zł brutto. Tu też potwierdzeniem czasu ma być ewidencja godzin. Kolejną umowę podpisano 10 dni później, czyli 19 września 2022 roku. W umowie napisano wprost, że wskazane prace mają zostać wykonane poza etatem pracowniczym. Musielak miał, miedzy innymi, malować, tynkować i szpachlować 3 pomieszczenia w ratuszu. Miał to zrobić w 12 dni i zmieścić się w 86 godzinach. Za prace miał dostać 4.300 zł brutto. Jak łatwo policzyć to 50 zł za godzinę. Co ciekawe, obie umowy podpisała Krystyna Haładaj, zastępca burmistrza. I w tym wypadku na umowie nie ma kontrasygnaty skarbnika. Dlaczego o tym piszemy? O tym za chwilę. Warto też zadać pytanie, dlaczego Musielak nie wykonał tych prac w ramach etatu? Kiedy wykonywał zlecenie, czy w czasie pracy czy po godzinach? Na te pytania nie znamy odpowiedzi, bo do umów nie dołączono innych dokumentów. 

Reklama

Kasa dla prawników

Kolejne dwie umowy dotyczą obsługi prawnej. Od dawna wiadomo, że obsługa prawna zlecana jest Kancelarii Radców Prawnych Andrzej Góral i Partnerzy. Umowę podpisano 16 lutego 2022. Data jest dość dziwna, bo nie wiemy, kto obsługiwał gminę w okresie np. od 1 stycznia do 15 lutego 2022? Ale odpowiedź na pytanie daje kolejny zapis, w którym czytamy, że ma obowiązywać w okresie od 01.01 do 31.12.2022, a więc z datą wsteczną. To trochę zaskakujące, bo jak kancelaria wykonywała swoje obowiązki na początku roku, skoro nie miała stosownej umowy?

Tak czy inaczej, ze strony kancelarii umowę podpisał Andrzej Góral, a ze strony gminy sekretarz Daniel Buczak. Na umowie jest kontrasygnata skarbnik Barbary Krokowskiej. I tu wyjaśniamy, że taka kontrasygnata w przypadku umów zleceń to konieczność, bo to skarbnik potwierdza, że w budżecie są pieniądze na ten cel. Wracając do samej umowy, warto podać, że kancelaria za obsługę prawną gminy miała co miesiąc otrzymywać 7.500 zł netto. Brutto to kwota 9.225 zł.

Reklama

A teraz kolejna ciekawostka. Mimo, że gmina miała podpisaną już umowę z kancelaria prawną, to 15 czerwca 2022 roku urząd podpisuje kolejną umowę. Tym razem z radcą prawnym Magdaleną Wojtyłą - Lankamer. To córka byłego Prokuratora Rejonowego w Trzebnicy. Zlecenie ma być realizowane w okresie od 5 lipca 2022 do 4 lipca 2024, a więc przez 2 lata!

Prawniczka ma pomagać w nadzorze właścicielskim nad spółkami. To ciekawe, bo niektóre spółki mają zatrudnionych prawników, w tym wspomnianą kancelarię Andrzeja Górala. Zresztą prawnicy z tej kancelarii zasiadają też w radach nadzorczych. 

Reklama

Czytamy dalej. Okazuje się, że Magdalena Wojtyła - Lankamer ma pracować raz w tygodniu przez 7,5 godziny. Wynagrodzenie to ilość dni przepracowanych w tygodniu pomnożona przez 850 zł brutto. Jak łatwo policzyć, jeśli prawniczka pracowała tylko jeden dzień w tygodniu, to miesięcznie mogła otrzymać kwotę 3400 zł brutto. Co ciekawe, gmina miała prawniczce zapewnić też komputer, kopiarkę. skaner, drukarkę telefon i internet. Umowę podpisał sekretarz Daniel Buczak, ale w dokumencie nie ma kontrasygnaty skarbnik. 

Kolejne muzeum i kolejna kasa

I na koniec jeszcze jedna umowa. Została zawarta 29 grudnia 2022 ze Zbigniewem Lubiczem - Miszewskim. Dotyczy... "Prowadzenia Muzeum Regionalnego w Trzebnicy - w wymiarze do 70 godzin miesięcznie". O jakie muzeum tym razem chodzi? Pytanie zadajemy, bo w sierpniu 2022 roku powołano dyrektora Gminnego Muzeum Ziemi Trzebnickiej, a dyrektorem został Arkadiusz Kucharski, o czym pisała nasza gazeta. Jak pokazaliśmy było to "muzeum widmo", bo istniało tylko na papierze. Tym razem w umowie napisano, że Lubicz - Miszewski ma prowadzić Muzeum Regionalne. Co to za muzeum? Sprawdziliśmy. Na stronach gminy napisano, że Muzeum Regionalne prowadzone jest przez Towarzystwo Miłośników Ziemi Trzebnickiej, to prywatna organizacja. Powstaje więc pytanie dlaczego gmina płaci za prowadzenie tej instytucji? Lubicz - Miszewski ma co miesiąc otrzymywać do 1890 zł brutto, w zależności ile godzin pracy wykaże. I tą umowę podpisał sekretarz Daniel Buczak, ale brakuje w niej kontrasygnaty skarbnika. 

Reklama

To tylko wierzchołek góry lodowej. Podobnych umów jest dużo więcej, a niektóre są naprawdę zaskakujące. Mamy nadzieję, że niebawem będziemy mogli opisać kolejne. Wskazane w tekście umowy możecie obejrzeć poniżej:

Sprostowanie:
W powyższym artykule i w wydaniu papierowym gazety, przez "czeski błąd", napisaliśmy, zdanie: "Nasza redakcja dotarła do dokumentów, z których wynika, że to właśnie ona (Julianna Dopierała - przyp. red.), pracując w DSDiK odebrała zjazd przed domem Marka Długozimy". W rzeczywistości chodziło o to, że zjazd odebrała jako pracownica Urzędu Miejskiego w Trzebnicy, a wcześniej, bo w roku 2017 pracowała w DSDiK i uczestniczyła w wizji lokalnej przed domem burmistrza, co wynika z dalszej części tekstu. Informacja została już poprawiona w powyższym artykule. 

Aplikacja nowagazeta.pl

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.


Aplikacja na Androida Aplikacja na IOS

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 17/10/2024 22:04
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Zgred - niezalogowany 2024-10-03 00:52:12

    Ja uważam, że takie umowy, powinny być tajne. Kto to widział, żeby docierać do dokumentów, które mogą sugerować, że nasz wielebny Burmistrz Tysiąclecia nie jest krystaliczny. To skandal. Liczy się kasa, nie czyny. Wstrętni zazdrośnicy. A kysz.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Marny sarkazm - niezalogowany 2024-10-03 21:22:30

    nie zgred tylko dekiel

    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Ale ty jesteś dureń - niezalogowany 2024-10-03 18:30:18

    I kolejny tendencyjny artykulik z dupy. Wedlug ciebie długosz to posady należą się tylko tym, którzy są po twojej linii politycznej. Zajrzyj może w umowy, w Żmigrodzie albo w Obornikach. A tak na marginesie jadąc po osobach z nazwiska i ujawniając pewne dane to prosisz się tym o .l

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo NowaGazeta.pl




Reklama