Historia budynku przy ul. Stawowej w Trzebnicy od początku budziła kontrowersje. W listopadzie 2021 roku burmistrz Marek Długozima w ekspresowym tempie doprowadził do skorzystania przez gminę z prawa pierwokupu nieruchomości należącej do sióstr Boromeuszek. Gmina zapłaciła 7,8 mln zł, to kwota wynikającą z aktu notarialnego zawartego między zgromadzeniem a prywatnym inwestorem. Nie wiadomo czy inwestor miał pieniądze, nie wiadomo kiedy miał zapłacić, nie przedstawiono radnym wyceny, nie pokazano ekspertyzy technicznej, a inwentaryzację wykonano już po zakupie. Teraz okazuje się, że budynek może być zagrożeniem biologicznym…
Wówczas mówiono o wielkiej wizji. O sanatorium. O powrocie Trzebnicy do funkcji uzdrowiskowych. O przyszłych wodach termalnych. Dziś, pięć lat później, budynek stoi zamknięty, niszczeje, a na jego ścianach wiszą żółte tablice ostrzegające przed zagrożeniem. Szacowany koszt ratowania obiektu może sięgnąć nawet 30–40 mln zł. Tymczasem w budżecie gminy na 2026 rok nie zabezpieczono na ten cel ani złotówki.
Spór wszedł jednak w nową fazę, gdy radni opozycji zapowiedzieli kontrolę obiektu. Radni chcieli wejść do budynku, by przekonać się jaki naprawdę jest jego stan, tym bardziej, że już raz został splądrowany przez złodziei. Odpowiedź burmistrza zaskoczyła opozycję. Szok jest tym większy, że może to być bomba biologiczna......
Spokojnie, ten tekst możesz przeczytać w całości. Dołącz do nas już teraz! Będziesz mógł czytać wszystkie teksty, bez ograniczeń. Sprawdź, co zyskasz.
Pozostało 85% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępChcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze