Telefon zadzwonił niespodziewanie. W słuchawce spokojny, rzeczowy głos. Mężczyzna przedstawił się jako pracownik banku i mówił szybko, ale z przekonaniem. Ostrzegł, że pieniądze na koncie są zagrożone. Że ktoś próbuje je przejąć. Że trzeba działać natychmiast.
82-letnia mieszkanka gminy Oborniki Śląskie słuchała z rosnącym niepokojem. Rozmówca brzmiał profesjonalnie. Używał słownictwa używanego przez pracowników banków. Zapewniał, że chodzi wyłącznie o bezpieczeństwo pieniędzy seniorki. Przekonywał, że jedynym sposobem, by uchronić oszczędności życia, jest szybki przelew na tak zwane „konto techniczne”. To miało być rozwiązanie tymczasowe. Bezpieczne.
Kobieta, obawiając się utraty pieniędzy, wykonywała kolejne instrukcje. Logowanie, potwierdzenia, przelew. Wszystko pod czujnym okiem „pracownika banku”, który przez cały czas pozostawał na linii. W efekcie na wskazane konto trafiło blisko 10 tysięcy złotych.
Dopiero po pewnym czasie stało się jasne, że coś jest nie tak. Głos w słuchawce zniknął, a pieniędzy nie dało się już odzyskać jednym kliknięciem. Seniorka zgłosiła się do Komisariatu Policji w Obornikach Śląskich i opowiedziała o całej sytuacji. Źródło: KPP w Trzebnicy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze