Ostatnie chaotyczne decyzje Marka Długozimy, które jak mówią radni powodują straty dla gminy i utratę wiarygodności wśród mieszkańców, skłoniły radnego do odważnej zapowiedzi.
Likwidacja szkoły, sprzedaż terenów rekreacyjnych, marnotrawienie pieniędzy na zakup starego budynku, puste obietnice w sprawie uzdrowiska, rosnące zadłużenie i ukrywanie dokumentów przed radnymi, to tylko niektóre tematy, o których pisała nasza gazeta i o których informowali mieszkańców radni.
Marcin Raczyński, radny Platformy Obywatelskiej na FB zamieścił alarmujący post:
"Kochani nad gminą Trzebnica nawet zorza polarna ułożyła się w jasny znak... Długozima musi odejść." - brzmiał dość zaskakująco już sam tytuł. Wpis został oznaczony ilustracją, na którym widać zorzę, która w ostatnich dniach miała spektakularną aktywność. Fotografia została sprawnie przerobiona, a na świetlnych promieniach widać napis. Dalej radny napisał już na poważnie:
- Myślę, że ostatnie skandaliczne działania burmistrza Marka Długozimy związane z marnotrawieniem publicznych środków, wyrzucaniem w błoto własnych obietnic, traktowaniem mieszkańców jak masę do głosowania podatną na jego propagandę, łamaniem zasad demokracji na spółkę z przewodniczącym Mateuszem Staniszem oraz przeogromnym zadłużeniem gminy Trzebnica prowadzącym do utraty płynności finansowej, powinny skutkować rozważeniem próby odwołania burmistrza Marka Długozimy w referendum - informował radny i dodał:
- Alternatywą jest doczłapanie do końca tej kadencji z pełną świadomością, że Marek Długozima nie musi się już o nic starać, ponieważ zgodnie z ustawą jest to jego ostatnia kadencja. "Po mnie choćby potop...". Chcemy czekać do jesieni 2029 roku?Pytanie brzmi czy odwołanie burmistrza Marka Długozimy jest realne? Jest. Kiedy? - pytał, a następnie zadeklarował:
- Jako opozycja nieustannie będziemy pokazywać rzeczy, które do tej pory skutecznie ukrywano. Burmistrz Marek Długozima swoimi działaniami sam wskaże wyraźny termin przeprowadzenia referendum. Może to się wydarzy za miesiąc, może za pół roku, może za rok - informował i na zakończenie dodał:
- Warto pamiętać, że mieszkańcy mają skutecznego bata na marne, wręcz patologiczne działania samorządowców. Proszę o udostępnianie posta dalej. Niech jak najwięcej osób ma świadomość, że nie jesteśmy skazani na taką rzeczywistość.
Czy faktycznie dojdzie do referendum i czy powiedzie się próba odwołania burmistrza? Trudno dzisiaj powiedzieć, jednak zapowiedź takich działań może sugerować, że radni poważnie myślą o takich działaniach. Referendum w sprawie odwołania burmistrza w trakcie kadencji jest możliwe pod spełnieniem kilku warunków. Najpierw trzeba zebrać podpisy. Musi ich być co najmniej 10% wszystkich uprawnionych do głosowania. Na zebranie podpisów jest 60 dni, od czasu powstania i zgłoszenia komitetu referendalnego. Wniosek zgłasza się do komisarza wyborczego, a ten wyznacza dzień głosowania.
Aby referendum było ważne, musi w nim wziąć udział 3/5 głosujących w ostatnich wyborach. Dla przykładu. Jeśli w ostatnich wyborach burmistrza głosowało np. 10.000 osób, to w referendum musi wziąć udział minimum 6000 osób. Burmistrz zostanie odwołany, gdy większość z głosujących zagłosuje "ZA".
W praktyce referenda często są nieskuteczne, bo wzięło w nim udział zbyt mało osób i choć większość z głosujących glosowała "za", to dany włodarz pozostawał na stanowisku, bo nie spełniono warunku o frekwencji.
Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Coraz częściej i głośniej słychać wśród mieszkańców o potrzebie takiego referendum.
Coraz częściej i głośniej słychać wśród mieszkańców o potrzebie takiego referendum.