Reklama

Przetarg marzeń burmistrza. Tajemniczy inwestor i brak wadium


Zanim ktokolwiek złożył ofertę, burmistrz Marek Długozima już wiedział, kto kupi działkę i co na niej postawi. Przetarg zakończył się fiaskiem, bo nikt nie wpłacił wadium. Pozostały pytania, na które włodarz Trzebnicy nie chce odpowiedzieć.


Artykuł publikujemy w wersji otwartej. Mamy jednak nadzieję, że będziecie wspierać lokalne media. To dzięki Wam możemy poruszać ważne tematy. Zachęcamy do wykupienia dostępu do wersji PREMIUM. To tylko 9,99 zł miesięcznie, a macie dostęp do wszystkich tekstów i do PDF-ów gazety, nawet tych archiwalnych.

W poniedziałek 16 marca 2026 roku o godz. 8.00 w Urzędzie Miejskim w Trzebnicy miał się odbyć przetarg na sprzedaż ponad 2,4 hektara gminnych gruntów przy ulicy Czereśniowej. Cena wywoławcza: 6 milionów 719 tysięcy 300 złotych netto. Okazało się, że nikt nie wpłacił wadium. Komisja przetargowa zakończyła postępowanie.

Dla mieszkańców, którzy przez tygodnie walczyli o zachowanie tego terenu, to chwila gorzko - słodkiej satysfakcji. Dla burmistrza Marka Długozimy, polityczna i wizerunkowa klęska, którą błyskawicznie próbował przekuć w narrację o „utraconej szansie”. Jednak zanim ogłosił żałobę, wiele wskazuje, że sam zastawił pułapkę, w którą wpadł.

Tajemniczy inwestor

Dzień po fiasku przetargu burmistrz opublikował na swoim profilu obszerny post. Pisał o centrum rehabilitacji funkcjonalnej, renomowanej placówce specjalizującej się w kompleksowej rehabilitacji osób po ciężkich urazach neurologicznych. Opisywał nowe miejsca pracy, prestiż dla miasta, wzmocnienie uzdrowiskowego charakteru Trzebnicy. Ujawnił przy tym, że prowadził z tym inwestorem „konkretne rozmowy”.

Reklama

Tyle że ani razu nie padła nazwa firmy. Radny twierdzi, że zapewne nie ma notatek służbowych ze spotkań. Nie ma korespondencji mailowej. Jest za to wizualizacja gotowej kliniki, pokazana mieszkańcom już po nieudanym przetargu. Kto ją zamówił? Kiedy? Kto zapłacił? Burmistrz milczy.

Jak zauważa radny Sławomir Ćwikła w liście otwartym do burmistrza:

– Czy był to uczciwy, otwarty przetarg, czy Pana przetarg marzeń z jednym wcześniej upatrzonymi inwestorem?

Skąd ta pewność co do przychodni?

To pytanie zadawała sobie redakcja NOWej Gazety Trzebnickiej jeszcze przed datą przetargu. W swoich postach i odpowiedziach na komentarze mieszkańców burmistrz Długozima wskazywał na „przychodnię rehabilitacyjną” jako docelowe przeznaczenie działki. Nie mówił „na przykład sklep” ani „może przedszkole". Każdorazowo wracał do tego samego scenariusza. Skąd ta pewność, skoro nie wiadomo było, kto w ogóle stanie do przetargu?

Reklama

Redakcja wysłała do burmistrza Długozimy zestaw konkretnych pytań z prośbą o odpowiedź do 18 lutego 2026 roku. Pytaliśmy m.in. o to, czy przed rozpisaniem przetargu jakiś inwestor zainteresowany budową przychodni kontaktował się z włodarzem, a także o datę zlecenia operatu szacunkowego i jego treść. Do zamknięcia tamtego wydania nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Do dnia dzisiejszego jej nie ma. Burmistrz nie przyjął również zaproszenia do audycji live, podczas której mieszkańcy mogliby zadawać pytania bezpośrednio.

Historia, którą wypada znać

Żeby zrozumieć dzisiejszą aferę, trzeba cofnąć się do roku 2008. Gmina Trzebnica otrzymała wówczas od ówczesnej Agencji Nieruchomości Rolnych (dziś KOWR) dziewięć hektarów ziemi. Bezpłatnie. W zamian za obietnicę: szkoła, przedszkole, hala sportowa, obiekty rekreacyjne — inwestycje publiczne dla mieszkańców. Mijały lata, a obiecane inwestycje nie powstawały. Po upływie umownego terminu KOWR zażądał zwrotu nieruchomości lub zapłaty 4,5 mln złotych.

Reklama

Burmistrz odrzucił żądanie, sprawa trafiła do sądu. Przegrał w pierwszej instancji. Wniósł apelację. Przegrał ponownie. Nakazano zapłatę należności głównej wraz z odsetkami. Całkowity rachunek dla podatników: blisko 7 milionów złotych. Dodatkowo samo wniesienie apelacji kosztowało gminę około pół miliona złotych. To właśnie te publiczne pieniądze, zdaniem opozycji, stanowią finansowe tło dzisiejszej wyprzedaży. Gminna kasa świeci pustkami, a sprzedaż działki miała być jednym ze sposobów ratowania budżetu po kosztownych błędach poprzednich lat.

Radny Raczyński: to skrajne oszustwo wyborcze

W styczniu, o sprzedaży jako pierwszy poinformował radny Sławomir Ćwikła. W lutym, gdy sprawa nabierała tempa, radny Marcin Raczyński opisał ją bezpośrednio i bez owijania w bawełnę. W swoim poście na Facebooku postawił dwa konkretne zarzuty wobec burmistrza.

Reklama

Pierwszy: skrajna nieudolność.

- Długozima od 2008 do 2018 roku nie potrafił zrealizować umowy z KOWR. Przypominam, że dostał za darmo 9-hektarową działkę, gdzie w ciągu 10 lat miała powstać nowoczesna szkoła, hala sportowa i wiele innych obiektów rekreacyjno-sportowych. Nie zrobił tego i po przegranej sprawie w sądzie musiał oddać do KOWR niemal 7 milionów naszych wspólnych, publicznych pieniędzy. To skrajna nieudolność - pisał radny Marcin Raczyński.

Drugi zarzut i zdaniem radnego poważniejszy, to oszustwo wyborcze. Raczyński przypomniał: na trzy dni przed wyborami samorządowymi w kwietniu 2024 roku burmistrz Długozima obiecywał publicznie, że teren przy ul. Czereśniowej będzie „przepiknym obszarem rekreacyjnym” z zadaszonym boiskiem, wodnym placem zabaw, boiskami do siątkówki, koszykowki i piłki ręcznej, torem dla rolek, ścianką wspinaczkową i alejami do spacerowania. Chwilę po wygranych wyborach zaczął sprzedawać działki, gdzie miały znaleźć się te wszystkie cuda.

Reklama

Raczyński skrytykował również sposób, w jaki burmistrz odpowiedział na fiasko przetargu. Gdy Długozima oskarżył opozycję o „destabilizowanie nastrojów społecznych”, radny odparł wprost: to sam burmistrz swą nieudolnością i oszustwami wyborczymi doprowadził do tego, że gmina stała się nieprzewidywalna i niestabilna dla inwestorów. To włodarz stwarza atmosferę niepewności, gdzie zaufanie, kluczowe przy decyzjach inwestycyjnych, szoruje po dnie.

Na koniec Raczyński postawił pytanie, które do dziś pozostaje bez przekonującej odpowiedzi:

Reklama

- Czy ktokolwiek w ogóle wierzy, że istniał jakiś inwestor? Gdyby ktoś chciał sprawdzić, co to była za firma, dowie się, że to tajemnica. Długozima powie, że nie ma żadnych notatek służbowych z takich spotkań, że nie ma wymiany mailowej z potencjalnym nabywcą. Oto burmistrz Marek Długozima. Czy ktoś temu szefowi naszej gminy jeszcze wierzy? - podkreśla Marcin Raczyński.

Radny Ćwikła: przetarg marzeń z jednym inwestorem

Równie ostry w ocenach był radny Sławomir Ćwikła, który odpowiedział na post burmistrza listem otwartym. Wskazał on na kluczową sprzeczność: burmistrz z jednej strony twierdził, że klinika i funkcje rekreacyjne mogły spokojnie współistnieć, z drugiej wskazywał, że z terenu miały zniknąć boisko i plac zabaw.

Reklama

– Na ostatniej sesji próbował Pan sprawiać wrażenie człowieka niemal oderwanego od całej sprawy, takiego, który nawet nie sprawdza, czy ktoś wpłacił wadium. A dziś? Dziś wylewa Pan krokodyle łzy nad losem inwestora, z którym, jak sam Pan przyznał, prowadził Pan wcześniej konkretne rozmowy - pisał radny w liście otwartym.

Ćwikła zażądał też ujawnienia konkretnych faktów: kiedy odbyły się spotkania z inwestorem, kiedy zlecono operat szacunkowy, kto i kiedy zamówił wizualizację kliniki pokazaną po przetargu. Wszystkie te pytania pozostają bez odpowiedzi.

Reklama

 

Obietnica sprzed wyborów i rzeczywistość po nich

Trzy dni przed wyborami samorządowymi w kwietniu 2024 roku burmistrz Marek Długozima pokazywał mieszkańcom kolorowe wizualizacje: zadaszone boisko do piłki nożnej, wodny plac zabaw, boiska do siatkówki, koszykówki i piłki ręcznej, tor dla rolek, ścianka wspinaczkowa, aleje spacerowe. Wielki billboard z tymi obietnicami do dziś stoi na rogu ulic Czereśniowej i Oleśnickiej.

Po wyborach wiele z tych planów zniknęło. Zmieniono miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego: teren rekreacyjno-sportowy zamienił się w usługowo - budowlany. Sprzedano pierwsze działki, a dziś stoją na nich szeregówki. Inne trafiły do właścicieli Intermarche. Długozima sam zapowiada, że powstanie tam market Intermarche. To zaskakujące, bo markety tej sieci do duże sklepy wielkopowierzchniowe, a zgodnie z planem, można tam postawić sklepy o powierzchni sprzedażowej do 400 m2. Na obecnej działce wystawionej na marcowy przetarg znajdowała się infrastruktura, na którą wcześniej wydano publiczne pieniądze: boisko trawiaste i przeniesiony niedawno plac zabaw. Dokumenty przetargowe zakładały likwidację tych obiektów.

Reklama

Ponad 570 mieszkańców podpisało petycję sprzeciwiającą się sprzedaży tego terenu. W debacie publicznej wskazywali oni na brak konsultacji, chaos w planowaniu przestrzennym i przede wszystkim, na niespójność między składanymi obietnicami a podejmowanymi decyzjami.

 

Fiasko, które mówi samo za siebie

Przetarg z 16 marca 2026 roku zakończył się brakiem ofert. Żaden inwestor nie wpłacił wadium. Gmina nie zainkasowała ani złotówki. Teren przy ulicy Czereśniowej pozostaje własnością publiczną, przynajmniej na razie.

Burmistrz Długozima natychmiast wyjaśnił to jako efekt „negatywnego szumu medialnego” i działań radnych opozycyjnych. Logika tego rozumowania jest jednak wątpliwa. Skoro inwestor rzeczywiście istniał i prowadzono z nim konkretne rozmowy, dlaczego zraziło go kilka krytycznych postów na lokalnym Facebooku? Poważni inwestorzy prowadzą przecież szczegółową analizę przedsięwzięcia, a nie, analizują atmosferę w mediach społecznościowych. Może jednak, jak wskazują radni opozycji,  żadnego realnego inwestora nigdy nie było.

Reklama

Redakcja NOWej Gazety Trzebnickiej podtrzymuje swoje pytania skierowane do burmistrza. Czekamy na rzetelne odpowiedzi, choć pewnie dostaniemy je dopiero za 2 miesiące. Bo tak działa burmistrz i jego urzędnicy. Mimo wszystko podtrzumujemy też zaproszenie do udziału w audycji live, gdzie mieszkańcy mogliby zadawać pytać bezpośrednio. Z jednej strony Marek Długozima zapewnia, że jest otwarty na rozmowę, ale z drugiej strony zwleka z odpowiedzią na ważne pytania i boi się wystąpić w nagraniu na żywo.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 19/03/2026 06:00
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Konrad - niezalogowany 2026-03-19 07:47:54

    Czy ktoś wie co z drogą dojazdową do nowej powiatowej komendy? Budowa komendy właśnie rusza, gotowa ma być za dwa lata... plan przewiduje garaże, parkingi itd. Tylko czy dojazd przez pobliski lasek, czy przez łąki?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo NowaGazeta.pl




Reklama