Reklama

Gminny "Misiewicz" i gruba kasa

21/07/2018 05:55

Miał być lekarstwem na "całe zło". Brał pieniądze za to, żeby optymalizować i rozwijać trzebnicki Aquapark i co ważne wyprowadzić go z zapaści finansowej. Tymczasem syn radnego Jana Zielonki – Łukasz Zielonka, wprawdzie pełni obowiązki prezesa Gminnego Parku Wodnego Trzebnica – Zdrój, to jednak o "wielkich suksesach" raczej nie słychać.


Na gminnych stronach próżno szukać jego opracowań dotyczących poprawy funkcjonowania trzebnickiego basenu, choć jak się okazało, Łukasz Zielonka nim został szefem Aquaparku, po cichu, bez konkursu został zatrudniony przez burmistrza Marka Długozimnę na stanowisku doradcy.

Reklama

Funkcja dość tajemnicza i enigmatyczna. Co robił, za co odpowiadał i ile zarabiał? O to zapytaliśmy gminę.


Okazuje się, że w Gminie Trzebnica młody Zielonka, został zatrudniony 1 czerwca 2017 i pracował "tylko" 4 miesiące, czyli do 30 września ubiegłego roku. Jak napisał nam w odpowiedzi sekretarz gminy Daniel Buczak, do jego obowiązków należało... "Wypracowanie rozwiązań służących optymalizacji organizacji i rozwoju Gminnego Parku Wodnego Trzebnica – Zdrój".




Czy na tak odpowiedzialne stanowisko burmistrz przeprowadził konkurs?

Reklama


Wszak chodzi o poprawę sytuacji finansowej i nie tylko, jednej z najważniejszych spółek, która co roku odnotowuje stratę. Okazuje się, że takiego konkursu nie było, bo jak tłumaczy Buczak: "Zgodnie z ustawą o pracownikach samorządowych obowiązek przeprowadzenia procedury konkursowej istnieje w stosunku do wolnych stanowisk urzędniczych, do których nie należało stanowisko doradcy. Na stanowiska doradców nie istniał obowiązek przeprowadzania procedury konkursowej. Dlatego Pan Łukasz Zielonka nie został wybrany w wyniku przeprowadzenia procedury konkursowej".


Tyle tłumaczenia urzędników.

Reklama



Zastanawiamy się co przez 4 miesiące zrobił Łukasz Zielonka?



Czy przygotował jakiś audyt, raport czy opracował koncepcję poprawy funkcjonowania basenu? Żaden tego typu dokument nie został zamieszczony na stronie www urzędu.


Żadnych informacji na ten temat nie było także w samorządowej gazecie, a przecież to tam burmistrz chwali się wszelkimi "sukcesami".


Mimo to, za 4 miesiące doradzania, syn radnego, został sowicie wynagrodzony. Zarobił 22.184 zł, a więc jak łatwo policzyć burmistrz dał mu pensję ponad 5500 zł brutto.

Reklama

To jednak nie koniec. Po 4 miesiącach pracy jako doradca burmistrza, ponownie bez konkursu, został... prezesem Gminnego Parku Wodnego Trzebnica – Zdrój. Z oświadczenia majątkowego wynika, że za 4 miesiące pracy, jako prezes, zainkasował 21.000 zł brutto, a więc średnio 5.250 zł brutto.


I tu kolejna ciekawostka. Okazuje się, że Zielonka, w Urzędzie Miejskim pracował do końca września 2017 roku, ale z kolejnego oświadczenia, złożonego w maju tego roku wynika, że jednocześnie od 1 września 2017 roku, był już pracownikiem trzebnickiego Aquaparku. To oznacza, że we wrześniu pracował jednocześnie jako doradca w urzędzie i jednocześnie jako prezes w gminnej spółce i pobrał pensję zarówno z urzędu, jak i z gminnej spółki, a więc w sumie zarobił ponad 10 tys. zł! Wskazują na to oświadczenia majątkowe Łukasza Zielonki.

Reklama



Warto zapytać, jak wykonywał swoje obowiązki?



Gdzie pracował, czy w gminie czy w Aquaparku? I wreszcie, czy urzędnik miejski, mający etat w urzędzie, może być jednocześnie pracownikiem gminnej spółki? Mamy wrażenie, że coś w tej sprawie jest nie tak. A jeśli nie wiadomo o co chodzi, to pewnie chodzi o pieniądze.


Historia zatrudnienia Łukasza Zielonki, jako żywo, przypomina znaną z ogólnopolskich mediów "karierę Bartłomieja Misiewicza" znanego z zażyłych relacji z ówczesnym ministrem Antonim Macierewiczem. Dlaczego Łukasz Zielonka, przez burmistrza został obdarzony nieograniczonym zaufaniem? Skąd taka zażyłość? Odpowiedzi możemy się jedynie domyślać, bo burmistrz nie chciał ujawnić, według jakich kryteriów do pracy został przyjęty syn radnego Zielonki.

Reklama


Komentarz


Zatrudnienie Łukasza Zielonki, to klasyczny przypadek stołka dla "Misiewicza". Niebagatelnym dla całej sprawy jest fakt, że ojciec Łukasza – Jan Zielonka, jest radnym, który startował z ugrupowania burmistrza Długozimy, a który obecnie jest szefem Komisji Budżetowej gminy, która przez całą kadencję opiniowała budżet i to bez najmniejszych uwag.




Czy ojciec zabiegał o pracę
dla syna?



Czy "negocjował" z burmistrzem warunki? Na te pytania nie znamy odpowiedzi, ale wydaje się, że w tej sprawie, nie ma mowy o przypadkowych działaniach.

Aplikacja nowagazeta.pl

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.


Aplikacja na Androida Aplikacja na IOS

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Piotr - niezalogowany 2018-07-27 15:25:46

    I kolejny urzędnik zabiera głos w obronie NEPOTYZMU. Tego naprawdę nie da się obronić. Fakty mówią same za siebie i żadne zaklinanie rzeczywistości nic nie pomoże. Synek radnego, zatrudniony bez konkursu przez burmistrza. Dla niewtajemniczonych. To radni powinni kontrolować decyzje i wydatki burmistrza. Czy ktoś ma uwierzyć, że radny ojciec Zielonka, skontroluje burmistrza lub swojego synka Łukasza? Komedia...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Trzebnica pamieta - niezalogowany 2018-07-27 15:16:04

    nowagazeta ...musicie sie postarac bardziej bo na sile szukacie afery. Trzebniczanie dobrze wiedzą, jaki polityk stoi za waszymi artykulami.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Piotr - niezalogowany 2018-07-27 00:27:53

    Łukasz Zielonka prezes Aquaparku, wybrany bez konkursu, syn radnego Jana Zielonki, przewodniczącego Komisji Budżetowej Gminy Trzebnica. Faktycznie, ma świetne kwalifikacje, żadnego nepotyzmu nie ma. Pewnie ojciec nie miał pojęcia, że syn został zatrudniony przez burmistrza Dlugozimę najpierw w urzędzie, też po cichu, bez konkursu, a teraz został prezesem. Nawet małpa nie uwierzy, że kwalifikacje zdecydowały o wyborze. Czy Długozima i spółka, naprawdę sądzi, że mieszkańcy gminy to sami idioci i klakierzy?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo NowaGazeta.pl




Reklama