Reklama

Jaka elita, takie odzywki

25/04/2018 08:22

Wielkie emocje, nerwy, których niektórzy urzędnicy nie są w stanie utrzymać na wodzy, wybuchy agresji, osobiste docinki, a kiedy już całkiem brakuje argumentów – osobiste wytyki dotyczące wyglądu. Nie, to nie debata polityczna ogólnopolskich polityków, a zachowanie naszych lokalnych samorządowców.


Każdy ma jakieś swoje problemy, mniejsze albo większe, ale przychodząc do pracy powinniśmy zostawić je za drzwiami. Nie wszyscy potrafią radzić sobie z emocjami.



Jednak od polityków i samorządowców wymagamy trochę więcej niż od innych ludzi

To oni mają nas reprezentować i dbać o nasze interesy i publiczną kasę. Ale chyba każdy mieszkaniec chciałby, żeby jego burmistrz czy wójt zachowywał się z klasą.

Reklama



Niestety, niektórym jej brakuje



Pewnie trochę starsi czytelnicy pamiętają odzywki premiera Waldemara Pawlaka, który zwykł mówić do dziennikarzy "sio". Ani to grzeczne ani miłe. Podobnych nawyków nabierają nasi lokalni politycy.




[caption id="attachment_74605" align="aligncenter" width="624"] Chodzimy na przetargi, bo na stronach BIP-u nie ma wszystkich informacji, lub podawane są z dużym opóźnieniem[/caption]

W "szał wpadł" ostatnio burmistrz Trzebnicy Marek Długozima, kiedy nasza dziennikarka pojawiła się na przetargu na ścieżki rowerowe. (Chodzimy na przetargi, bo na stronach BIP-u nie ma wszystkich informacji, lub podawane są z dużym opóźnieniem). Proszę to sobie wyobrazić, sala pełna ludzi: pracownicy urzędu, cała komisja przetargowa, oferenci. Wchodzi burmistrz i mówi: "Dzień doby". Po chwili orientuje się, że na sali jest dziennikarz Nowej i włodarz zaczyna monolog (cytujemy go dokładnie): "O gazeta Nowa. (Dziennikarz odpowiada dzień dobry). Jak ostatnio napisaliście, że został ogłoszony przetarg, to oni nie wiadomo kto go ogłosił. No niech pani to napisze, bo jak wy piszecie, to nie wiadomo, kto robi przetarg, kto jest inwestorem, Na co. To Nowa gazeta robi przetargi. Was trzeba nauczyć pisać rzetelnie i uczciwie. Nagrało się, niech się pani nie martwi (zwrócił się do dziennikarza, który zerkał na telefon). Może pani to puścić. Pozwalam Pani. Przepraszam za dygresję, ale z dziennikarzami tak jest, że przychodzą na przetargi, a później piszą nierzetelnie o przetargach. Już skończyłem. Proszę kontynuować (zwrócił się do naczelnika wydziału inwestycyjnego)". 

Reklama


I co w tej sytuacji?


Urzędnicy siedzieli ze spuszczonym wzrokiem, a oferenci z zażenowaniem słuchali wywodu, tym bardziej, że chyba w ogóle nie mieli pojęcia o co chodzi. A jak powinien zachować się dziennikarz? Milczeć?


Ale to nie pierwszy taki "występ" burmistrza, który w ogóle nie krępuje się, że zupełnie obcy ludzie go słyszą. Burmistrz ma zwyczaj zachęcania dziennikarzy, aby przyszli do niego do pracy. "To co, kiedy do mnie przyjdziesz?" – tak zagaduje pracowników Nowej gazety trzebnickiej. No tak, w końcu może zatrudniać kogo chce i kiedy chce. Konkursy na stanowiska? O tym można zapomnieć. Jego dział promocji ma już tylu pracowników, że bije na głowę inne gminy. No, ale jeśli chce się wydawać gazetę, robić sobie zdjęcia za każdym "wyjściem z urzędu", filmy, no to trzeba mieć dobrze opłacanych pracowników. "3 miesiące ci daje w Nowej. Dokładnie 3, nie więcej" – mówił do jednych z naszych dziennikarek podczas innego przetargu. "To co? Kiedy kończy ci się umowa? Przyjdziesz do mnie później?" – pokrzykiwał podczas poloneza licealistów na trzebnickim Rynku burmistrz, w stronę naszych dziennikarzy. "A ty kiedy kończysz pracę w Nowej?" – pytał innego dziennikarza. Na pytanie skąd burmistrz ma takie informacje, spojrzał na szefa swojej promocji, Szurkowskiego, a ten tylko się uśmiechnął. Wszystko na forum, krzykiem, bez żadnego skrępowania.

Reklama

Burmistrz nie tylko "gwarantuje pracę" dziennikarzom Nowej, ale próbuje im mówić jak mają pracować. Na jednej sesji krzyczał, że dziennikarka ma się przesiąść, bo siedzi w miejscu dla publiczności (żadnego mieszkańca nie było, krzesła stały puste, zresztą jak zwykle - przyp. red.), zapowiadał, że zrobi z dziennikarzami porządek, bo: "w Sejmie już was nauczyli. Ja też was nauczę" - pokrzykiwał.




Czytaj na kolejnej stronie...





[caption id="attachment_116440" align="aligncenter" width="800"] Starosta rozmawia tylko z pięknymi osobami[/caption]

W powiecie patrzą na urodę


Starosta Waldemar Wysocki znany jest za to, ze swoich prostackich powiedzonek. Jego: "Idź pan na cmentarz, tam się opamiętasz" było kiedyś hitem. Bywalcy sesji powiatowych są już w stanie przewidzieć, co powie starosta zwracając się do poszczególnych radnych. Na przykład do Roberta Adacha zwraca się "panie radny", żeby podkreślić, że nie jest on już starostą.

Reklama



[caption id="attachment_116453" align="alignleft" width="218"] Damian Sułkowski[/caption]

Do Damiana Sułkowskiego - "Mój geniuszu", a to dlatego, że kiedyś Sułkowskiego uczył. Starosta powiedzonek ma wiele i zawsze potrafi czymś zaskoczyć. No chociażby na ostatniej sesji, kiedy jego "Geniusz" poruszał bardzo ważną sprawę przekazania przez Gminę Trzebnica działki w ramach "wymiany", która jego zdaniem jest warta około 100 tys., a powiat przekazał Trzebnicy grunt za kilka milionów złotych. Radny mówił, że zrobił zdjęcia obiektów na działce, a starosta wyrwał się z komentarzem, że "zdjęcie, to radny może zrobić jego plecom, jak się rozbierze i mu pokaże". O co chodziło staroście?




Czy była to jakaś propozycja?

Reklama


Na tej samej sesji, kiedy radny Paweł Oleś powiedział: "Wydaje mnie się, że pan starosta...", w słowo wszedł mu Wysocki i powiedział: "Panie Oleś, panu to może się wydawać, że masz pan 170 cm wzrostu, a pan nie masz. Ja tyle mam". Po tej jakże merytorycznej wypowiedzi, radnym opadły ręce.


Starosta ma też uwagi do wyglądu naszych dziennikarzy. Do jednej z nich, na zadane pytanie powiedział: "Nie będę z panią rozmawiać, bo pani jest brzydka, brzydko o mnie pisze i to w brzydkiej gazecie". No cóż, pan starosta jest piękny, mądry, elokwentny i zawsze potrafi się zachować jak prawdziwy gentleman.

Reklama



[caption id="attachment_116454" align="alignleft" width="168"] Jerzy Trela[/caption]

Ostatnio, nawet znany ze spokoju wicestarosta Jerzy Trela, dał się ponieść emocjom. Kiedy Robert Adach dopytywał o ukrywaną budowę PSZOK-u w Trzebnicy i dopytywał o to, jakie jest stanowisko powiatu w tej sprawie, Jerzy Trela bez ogródek wypalił, że: "Jak się radnemu Adachowi w Trzebnicy nie podoba, to się może wyprowadzić"


Jak więc widać, nasi lokalni politycy, których spotykamy na ulicy, mówimy im "dzień dobry", czasem nawet nas zagadują, przejmują wzorce zachowań od kolegów znanych z pierwszych stron gazet. W niektórych przypadkach nawet przeganiają swoich "nauczycieli" w chamskich i osobistych wycieczkach. Wybory już niebawem. Warto wybrać się na sesje, na komisje, żeby zobaczyć jak zachowują się ludzie, na których oddaliśmy swój głos, którzy mają nas reprezentować i biorą za to przyzwoitą pensję.

Aplikacja nowagazeta.pl

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.


Aplikacja na Androida Aplikacja na IOS

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Propaganda - niezalogowany 2018-04-30 13:20:02

    Bardziej odpowiedni byłby tytuł ""panorama burmistrza""

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Nie ufam politykom.. - niezalogowany 2018-04-28 12:42:28

    ...to dlatego burmistrz Długozima z niezależnego kandydata został swego czasu wielbicielem PO. Potrafił być wtedy PO-wski całą gębą i anty-PiSowski jak się patrzy. Teraz jest PiS-owski całą gębą i anty-POwski do bólu. Ciekawe kim będzie jutro. Takie zachowanie polityka musi wiązać się z głębokim deficytem ideologicznym, nieumiejętnością odnalezienia własnej tożsamości politycznych i przekonań. Ciekawe, co zrobi, jak dwie partie wystawią mu rachunek za nielojalność - teraz lub wcześniej?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    prosta prawda - niezalogowany 2018-04-27 16:05:54

    ...raczej frustrację zachowaniem i działaniami burmistrza Długozimy.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo NowaGazeta.pl




Reklama