Reklama

Odwołanie skarbnika: - Egzekucja polityczna i sąd kapturowy - twierdzi opozycja

- Pani starosto, Pani tymi kilkoma ruchami, dotyczącymi krzywdy ludzkiej, zapisała się do PiS-u i z PiS-em karnie strąca ludzi związanych z opozycją, i karnie wykonuje Pani rozkazy PiS-u i Marka Długozimy.

Po 2 godzinach obrad starosta Małgorzata Matusiak nagle wniosła o poszerzenie porządku. Szybko okazało się, że tak naprawdę chodzi o zwolnienie skarbnika powiatu. Opozycja stwierdziła, że to “sąd kapturowy” i “zemsta polityczna” za to, że jej syn miał odwagę wystartować do rady gminy Żmigród z ugrupowania Trzecia Droga.

Reklama

W tekście, który ukazał się w bieżącym wydaniu gazety papierowej podaliśmy, że odwołanym Skarbnikiem Powiatu Trzebnickiego jest pani Jolanta Razik. To błąd. Tę funkcję pełniła oczywiście pani Barbara Andrzejewska.

Za błąd bardzo przepraszamy Panie Jolantę Razik i Barbarę Andrzejewską oraz naszych Czytelników. Artykuł udostępniamy w wersji otwartej... Miłego czytania.

Nie przegap ważnych informacji. Zapisz się na darmowy NEWSLETTER

Obecna opozycja w powiecie, składająca się z radnych Koalicji Obywatelskiej i Trzeciej Drogi (10 radnych), od dawna wskazuje, że nowa władza, czyli koalicja PiS i Samorządowców dla Powiatu, ugrupowania kojarzonego z burmistrzem Długozimą, robi czystki polityczne. Podczas burzliwej dyskusji radni wskazali, że starosta Małgorzata Matusiak kazała zwolnić z pracy Roberta Byrskiego, gdy ten odważył się wystartować w wyborach parlamentarnych z tego samego okręgu co Matusiak. Dodatkowo zaraz po wyborach z pracy została zwolniona sekretarz powiatu Iwona Kurowska. Ona również wystartowała w wyborach parlamentarnych, ale miała też odwagę stanąć do walki o fotel burmistrza Trzebnicy. Pracę stracił też Grzegorz Derela, który był przeciwnikiem wójt Agnieszki Wersty w wyborach na wójta Zawoni. 

Reklama

“Samorządowcy dla Powiatu” to ugrupowanie, które w grudniu powołali burmistrzowie i wójtowie z gmin: Trzebnica, Żmigród, Wisznia Mała i Zawonia. Do nich dołączyła starosta Małgorzata Matusiak i Sławomira - Misiura Hermann, które w poprzedniej kadencji startowały z ugrupowań kojarzonych z ludowcami i które przez 5 lat tworzyły zarząd w powiecie z Koalicją Obywatelską. Wszystko popsuło się, gdy w starostwie pojawiła się policja z wydziału do walki z korupcją. Wtedy okazało się, że urzędniczki założyły nielegalny podsłuch w samochodzie, którym jeździł wicestarosta. Niedawno w internecie pojawiły się nawet fragmenty zeznań i film, na którym widać, jak jedna z urzędniczek majstruje przy podłokietniku. “Afera podsłuchowa” wybuchła, a pracę w starostwie stracił radny miejski Krzysztof Śmiertka, główny oponent burmistrza Długozimy oraz Robert Borczyk, który kojarzony był z wicestarostą Grzegorzem Terebunem. Starosta Małgorzata Matusiak szybko zbliżyła się do burmistrza Trzebnicy. Pojawiała się na imprezach i robiła wspólne zdjęcia. Niektórzy radni przewidzieli, że w wyborach wystartuje z ugrupowania burmistrza Długozimy i że porzuci ludowców. Tak też się stało. 

Reklama

Po wyborach, Małgorzata Matusiak wraz ze Sławomirą Misiurą - Hermann i radnymi burmistrza Długozimy zawiązali koalicję z PiS. Przewodniczącą rady została Anna Morawiecka (PiS), a wicestarostą Janusz Szydłowski (PiS). Mimo, że formalnie Prawo i Sprawiedliwość w powiecie dostało fatalny wynik i przegrało wybory, wprowadzając tylko 4 radnych, to właściwie przejęło władzę, bo pozostałe dwie radne też dostały kluczowe stanowiska, czyli członka zarządu i wiceprzewodniczącą rady. Teraz przyszedł czas na kolejne rozliczenia.

Polityczna zemsta za syna?

Początek sesji nie wskazywał, że za chwilę zaobserwujemy spektakl wzajemnych oskarżeń i “prania brudów”. Starosta Małgorzata Matusiak, dopiero po 2 godzinach obrad, nagle zawnioskowała o kolejne rozszerzenie porządku obrad. Tym razem chodziło o punkt dotyczący odwołania z funkcji skarbnika powiatu Barbarę Andrzejewską, bo jak stwierdziła: - Formuła współpracy z Panią skarbnik została wyczerpana.

Reklama

Na taki obrót sprawy szybko zareagowała cała opozycja. Robert Adach nie zgadzał się na “sąd kapturowy”. Mówił, że to kolejna osoba, która przez starostę zostaje ścięta. Wnosił, aby odrzucić wniosek i chciał, aby sprawą zajęła się komisja. Dodał, że radni najpierw powinni poznać jakie zarzutu pod adresem skarbnik kieruje starosta, bo przecież jeszcze do niedawna nikt nie miał żadnych pretensji do jej pracy. 

Małgorzata Jurzysta - Ziętek zapytała, czy my odwołujemy panią skarbnik i ponownie ją powołujemy, czy może starosta chce powołać kogoś innego, a jeśli tak, to czy jest już nowa osoba. 

Reklama

Starosta Matusiak oznajmiła, że chodzi o odwołanie obecnej skarbnik. Dodała, że na razie funkcje przejmie zastępca skarbnika. Adach szybko zauważył, że w starostwie nie ma takiej funkcji. Po chwili okazało się, że chodzi o główną księgową. 

Paweł Oleś zaapelował, aby radni nie przyjęli tego wniosku. Mówił, że nie słyszał złego słowa na temat pracy skarbnik. Wskazał na Sławomirę Misiurę - Hermann, która była z nim w poprzednim zarządzie i w tym samym ugrupowaniu, i pytał co takiego się stało, że nagle zmieniła zdanie. Misiura - Hermann do końca dyskusji nie zabrała głosu.

Reklama

Grzegorz Terebun poparł wniosek radnego. Mówił, że starosta przede wszystkim powinna radnym podać powody merytoryczne zwolnienia, bo co to znaczy, że “formuła się wyczerpała”. Dodał, że jesteśmy w instytucji publicznej, a skarbnik nie jest skarbnikiem pani starosty, tylko skarbnikiem powiatu. 

Robert Adach zaapelował do radnych ze Żmigrodu, czyli do Rafała Zagórskiego i Bogumiły Lewandowskiej. Tłumaczył, że jego zdaniem jest to kolejna “egzekucja polityczna” za to, że syn pani skarbnik wystartował w wyborach do rady gminy Żmigród. Mówił, że jeżeli radni mają serce, to wiedzą, że tak się tego nie robi, że można godnie się rozstać. Zachwalał, że skarbnik rozliczała największe w historii powiatu inwestycje. I on zwracał się w stronę Misiury - Hermann, mówiąc, że nigdy nie wnosiła żadnych uwag do pracy skarbnika. 

Reklama

Po chwili nieco przypadkiem przewodnicząca Morawiecka ujawniła, że do rady wpłynął taki wniosek zarządu i należy go przegłosować.

Adach szybko zapytał, kiedy ów wniosek wpłynął, bo przecież już dzisiaj rozszerzano porządek obrad na wniosek zarządu i takiej uchwały tam nie było. Morawiecka powiedział, że wniosek wpłynął w poniedziałek, ale uchwała zarządu jest z piątku. 

Adach zapytał dlaczego, w takim razie, na początku sesji starosta o tym nie poinformowała. Wskazywał, że jest to nieetyczne, nieuczciwe i wskazuje na brak odwagi.

Reklama

Paweł Oleś ponownie prosił o przesunięcie głosowania, tak aby Pani skarbnik mogła się wypowiedzieć i przedstawić radnym swoje stanowisko. 

Szybko okazało się, że koalicja PiS i Samorządowców dla powiatu, pozostała głucha na apele i rozszerzyła porządek obrad. Przed głosowaniem nad odwołaniem, przewodnicząca oddała głos Barbarze Andrzejewskiej. 

Skarbik w emocjonalnym wystąpieniu przypomniała, że powołano ją w 2021 roku, że starosta Matusiak głosowała za jej powołaniem i że była zadowolona z jej pracy. Po chwili wskazała na podłoże dzisiejszych decyzji. Skarbnik powiedziała, że wszystko wiąże się ze startem jej syna w wyborach. Dodała, że syn poprzednie dwie kadencje był radnym w Żmigrodzie. W tym roku niestety przegrał, ale ona jako matka wspierała jego działania, między innymi lajkując posty Trzeciej Drogi. Po chwili ujawniła, że ona sama miała propozycję kandydowania do żmigrodzkiej rady, ale gdy powiedziała o tym staroście Matusiak, ta ją przekonała, że będzie to źle widziane. Zrezygnowała z kandydowania, ale jak każda matka, tak i ona kibicowała synowi. 

Reklama

Starosta Matusiak zgodziła się z argumentami skarbnik i sama przyznała, że pewnie każda matka zachowałaby się podobnie. Po chwili jednak wskazała, że tu chodzi o jej pracę merytoryczną, a w zasadzie o lojalność i zaufanie. Starosta nie podała jednak żadnych przykładów rzekomych naruszeń w pracy skarbnik. 

Tymczasem nowa radna Jadwiga Głodowska, która zastąpiła Huberta Oziminę (radny zrezygnował z mandatu, bo jest wiceburmistrzem Obornik Śl.) ujawniła, że podobny styl sprawowania władzy był już za poprzednich rządów PiS i radnych burmistrza Długozimy, czyli za kadencji starosty Wysockiego. Radna opowiedziała swoją historię.

Reklama

Wówczas była pracownikiem starostwa. Po przejęciu władzy przez PiS została wezwana do sali, w której dzisiaj odbyła się sesja. Mówiła, że siedzieli w niej Jerzy Trela i Sławomir Błażewski, a oni, czyli poszczególni pracownicy, wzywani byli pod pretekstem rzekomego szkolenia. Gdy wchodzili do sali, Trela i Błażewski wręczali im wypowiedzenia. Radna opowiedziała co wtedy czuła.

Robert Adach przypomniał, że zwolnienia są typowo polityczne.

PiS, CBA i inne sekrety

- Pani starosto, Pani tymi kilkoma ruchami, dotyczącymi krzywdy ludzkiej zapisała się do PiS-u i z PiS-em karnie strąca ludzi związanych z opozycją, i karnie wykonuje Pani rozkazy PiS-u i Marka Długozimy. A przypominam sobie, że kiedyś sama Pani protestowała przeciwko takim działaniom - podsumował Adach. 

Anna Morawiecka szybko zareagowała i próbowała uciąć dyskusję, a następnie oddała głos Małgorzacie Matusiak.

- Po pierwsze, nie przynależę do żadnej partii, po drugie, na temat krzywdy ludzkiej i zachowań etycznych, to Pan doskonale wie - zaczęła starosta Matusiak i zarzuciła Adachowi, że w czasie kampanii nieczysto walczyli z osobami niewygodnymi, ale zaraz dodała, że nie będzie ujawniać nazwisk. 

- Powołujecie się, jak to CBA wkroczyło do... - mówiła Matusiak.

- Bo wkroczyło - odparł Adach.

- No tak, proszę powiedzieć, jak to miało miejsce, były inne zdarzenia - próbowała kontynuować starosta.

- Ale miały te inne zdarzenia miejsce - przypomniał Adach.

- Poglądy polityczne, które każdy powinien mieć i ja też mam. I zapewniam, że są bliskie - mówiła dalej starosta.

- Tak, tak, są bliskie PiS-sowi - drwił radny.

- To jest Pana odpowiedź - odparła Matusiak, ale wtedy w dyskusję włączył się Paweł Oleś, który zapytał:

- No właśnie, mogłaby Pani dokończyć. Bliskie...? - pytał radny Oleś,

- Proszę mnie nie łapać do słówek - odparła starosta, ale nie podała jakie dokładnie ma poglądy i do której partii jej najbliżej. Na koniec dodała:

- Sekretarz i skarbnik to osoby najbliższe zarządowi. Żadne odwołanie nie należy do łatwych, ale taki jest przywilej starosty... - mówiła i zapewniła, że są przesłanki do zakończenia współpracy ze skarbnikiem. Dalej zwracając się do Roberta Adacha mówiła, że on też robił podobnie, bo chciał mieć wokół siebie osoby zaufane.

- Przypominam, że u mnie sekretarzem był działacz PiS-u (chodzi o zmarłego Artura Kanię - przyp. red.) i skarbnika nigdy nie odwołałem - odparł były starosta Robert Adach: - Więc proszę nie symetryzować. 

- Proszę nie grać na emocjach. Każde odwołanie nie jest łatwe, ale jeśli są przesłanki do odwołania, a zapewniam, że są, więc chcemy to zrobić - mówiła dalej Małgorzata Matusiak.

Henryk Cymerman przypomniał, że przed chwilą starosta chwaliła się jak to świetnie wyglądała poprzednia kadencja, a to przecież praca zespołowa. Pytał co się nagle wydarzyło, że w pod koniec sesji starosta nagle zmieniła zdanie.  

Paweł Oleś, przypomniał aby nie iść jak błędne owieczki w stronę przepaści i zaapelował do radnych: Misiury Hermann i Zagórskiego, aby zastanowili się czy chcą brać udział w takich działaniach. Dodał, że chciałby usłyszeć rzeczowe argumenty, bo dla niego są to pobudki czysto polityczne. Na koniec przypomniał staroście Matusiak, że kiedyś to ona była w podobnej sytuacji.

- Wtedy pan Błażewski Panią wywalił z pracy i wiem co Pani przeżywała i myślę, że Pani wie, co teraz przeżywa osoba, która siedzi obok Pani, bo ma rodzinę, pewnie kredyt - mówił i dodał, że można było to zrobić delikatnie i z poszanowaniem drugiej osoby. Jak powiedział, tego tu zabrakło. 

Daniel Buczak zaproponował zamknięcie dyskusji, ale Robert Adach nie dał sobie odebrać głosu i przypomniał, że nie podano żadnych argumentów merytorycznych. Mówił, że jest to niepoważne. 

- A może jest tak, że podpisywanie faktur bez kontrasygnaty, komuś przeszkadza i chce Pani sobie wziąć kogoś, kto się na to zgodzi - powiedział radny Adach. 

Zgodził się z nim radny Terebun, mówiąc, że odwołanie tak ważnej dla powiatu osoby, starosta robi w sposób haniebny. Po chwili jedenastka PiS i "Samorządowców dla powiatu", przegłosowała zamknięcie dyskusji, a następnie tych samych 11 radnych, odwołało skarbnika. Przeciw było 10 radnych (KO i Trzecia Droga).

Aplikacja nowagazeta.pl

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.


Aplikacja na Androida Aplikacja na IOS

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 04/06/2024 18:47
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    O odwołaniach. - niezalogowany 2024-05-29 09:56:10

    Każdy odwołuje, a w końcu Ci którzy teraz odwołują mogą zostać szybciej odwołani jak im się wydaje.Tak często jest.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    O odwołaniach. - niezalogowany 2024-05-29 09:56:34

    Każdy odwołuje, a w końcu Ci którzy teraz odwołują mogą zostać szybciej odwołani jak im się wydaje.Tak często jest.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Stasia - niezalogowany 2024-05-30 09:11:18

    Brzydzę się Matusiaczki, Długozimy , Treli, Buczak, Morawieckiej, Stanisza mendy potrafią tylko patrzeć na kasę i swoje dobra a innych niszczyć.Domagsm się aby Matusiacxka i Długozima byli jak najszybciej rozliczeni za przekręty,oszustwa, nepotyzm i pychę.Kto tych ludzi wspiera wiedząc jakie robią przekręty?!

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo NowaGazeta.pl




Reklama