Po sześciu latach śledztwa Prokuratura Okręgowa w Opolu skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko dwóm byłym urzędniczkom Urzędu Miejskiego w Trzebnicy oraz lokalnemu przedsiębiorcy. To pierwszy wymierny “efekt” prowadzonych od 2019 roku postępowań prokuratorskich dotyczących funkcjonowania trzebnickiego samorządu.
Ze względu na ważny interes społeczny oraz na prośbę wielu Czytelników, zdecydowaliśmy o otwarciu artykułu. Zapraszamy do przeczytania całego tekstu. A w kolejnym numerze gazety opiszemy, jak według aktu oskarżenia wyglądał cały proceder okradania gminy...
Przy okazji przypominamy, że warto wpierać lokalne niezależne media. Patrzymy władzy na ręce, podejmujemy interwencje w Państwa imieniu i opisujemy kontrowersyjne sprawy. Tego nie przeczytacie w mediach samorządowych. Możecie nas wesprzeć wykupując wersję PREMIUM naszego portalu.
Jak poinformowała nas prokuratura, akt oskarżenia objął Iwonę D., byłą naczelniczkę wydziału organizacyjnego Urzędu Miejskiego w Trzebnicy, Monikę K.-F., urzędniczkę tego samego wydziału, oraz Leszka K., przedsiębiorcę realizującego liczne zlecenia dla gminy. Sprawa została w 2025 roku wyłączona do odrębnego postępowania i zarejestrowana pod nową sygnaturą. Prokuratura podkreśla, że główne śledztwo, trwa nadal i obejmuje szereg innych wątków, w tym nieprawidłowości przy inwestycjach, obrocie nieruchomościami oraz funkcjonowaniu urzędu i jednostek podległych gminie.
- Iwonie D. zarzuca się popełnienie trzech przestępstw oszustwa. 1) w okresie sierpnia 2017 r.; 2) w okresie grudnia 2018 r. - października 2019 r. oraz 3) w okresie stycznia 2018 r. - listopada 2019 r., na szkodę Gminy Trzebnica - wymienia Stanisław Bar, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Opolu i dodaje:
- Dwa pierwsze polegały na przedłożeniu faktur pozorujących nabycie towarów (sprzętu AGD), a także usług montażowych, na podstawie których rozliczyła pobrane uprzednio zaliczki oraz doprowadziła do wypłaty przez służby finansowe Gminy środków w łącznych kwotach odpowiednio: 3.399,99 zł oraz 11.204 zł. Trzecie z oszustw polegało na wprowadzeniu w błąd służb finansowych Gminy, że wydatki poniesione na zakup artykułów spożywczych, udokumentowane określonymi fakturami, dotyczyły towarów w całości zakupionych na potrzeby świetlic opiekuńczo - wychowawczych i profilaktycznych, podczas gdy w części obejmującej kwotę 2.500 zł odnosiły się do zakupów dokonanych na potrzeby prywatne - wyjaśnia prokurator i dodaje:
- W zarzutach uwzględniono zarazem, że działała jako funkcjonariusz publiczny przekraczając swoje uprawnienia. Ponadto, z racji posłużenia się przy popełnianiu w/w czynów dwunastoma nierzetelnymi fakturami VAT, Iwonie D. zarzucono dwa występki karnoskarbowe kwalifikowane z art. art. 62§2a kks.
W sprawie przedsiębiorcy akt oskarżenia związany jest z działaniami byłej naczelniczki.
- Lesław K. odpowiadać będzie za pomocnictwo do zarzucanego Iwonie D. oszustwa, popełnionego w okresie sierpnia 2017 r., poprzez przekazanie jej 3 faktur VAT pozorujących nabycie towarów (sprzętu AGD), które Iwona D. przedłożyła następnie do rozliczenia - wyjaśnia prokurator.
Równie ciekawie wygląda akt oskarżenia wobec kolejnej urzędniczki.
- Monika K.-F. została postawiona w stan oskarżenia w związku z zarzucanym jej pomocnictwem do przypisywanego Iwonie D. oszustwa, które popełnione zostało w okresie grudnia 2018 r. - października 2019 r., poprzez podrobienie trzech faktur VAT pozorujących nabycie usług montażowych, które Iwona D. przedłożyła następnie do rozliczenia - opisuje prokuratura i dodaje:
- W zarzucie uwzględniono zarazem, że Monika K.-F. działała jako funkcjonariusz publiczny przekraczając swoje uprawnienia. Drugim zarzutem stawianym w akcie oskarżenia Monice K.-F. jest wystawienie trzech nierzetelnych faktury VAT (art. 62§2a kks i z art. 61§1 kks). Ponadto oskarżonej zarzuca się składanie fałszywych zeznań w grudniu 2019 r. w postępowaniu przygotowawczym prowadzonym przez Prokuraturę Rejonową w Oławie pod sygnaturą akt (tu numer - przyp. red.)
Wyjaśnienia prokuratury i akt oskarżenia opisują proceder rozkradania majątku gminy. Urzędniczki brały z kasy gminy pieniądze (tak zwane zaliczki) na fikcyjne faktury choć żadnego sprzętu czy usług w rzeczywistości nie było. W ten sposób pieniądze zostawały w ich kieszeniach. Czy dzieliły się z kimś tym łupem? Tego nie wiemy, ale dziwi fakt, że inni pracownicy urzędu w tym burmistrz nie zauważyli choćby tego, że w urzędzie nie ma sprzętu, za który przecież zapłacono z gminnego budżetu.
Z wyjaśnień prokuratury wynika również, że urzędniczka Iwona D. robiła zakupy w sklepach spożywczych, a faktury za nie brała na gminę pod pozorem zakupu towarów dla świetlic. Czy były to zakupy na jej potrzeby prywatne? Czy może też prywatne potrzeby innych urzędników, tego póki co nie wiemy. To być może wyjaśni sama podejrzana już przed sądem. Jednak i w tym wypadku trudno uwierzyć, że burmistrz nie zauważył, że coś jest nie tak, bo przecież Wydział Organizacyjny Urzędu Miejskiego był bezpośrednio podległy właśnie burmistrzowi. Wydaje się, że w gminie każdy wydatek publicznych pieniędzy, powinien być dokładnie nadzorowany i sprawdzany.
Jednocześnie prokuratura podkreśla, że główne śledztwo, trwa nadal i obejmuje szereg innych wątków, w tym nieprawidłowości przy inwestycjach, obrocie nieruchomościami oraz funkcjonowaniu urzędu i jednostek podległych gminie.
Historia tej sprawy sięga listopada 2019 roku, kiedy do Urzędu Miejskiego w Trzebnicy niespodziewanie weszli policjanci z Wydziału do Walki z Korupcją Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu. Funkcjonariusze działali na polecenie prokuratury i zabezpieczyli komputery, dokumenty oraz nośniki danych, w tym dokumentację kadrową i finansową.
Już wówczas było jasne, że sprawa nie dotyczy jednego incydentu. Śledztwo obejmowało kilka lat działalności urzędu, a jego zakres systematycznie się rozszerzał.
Początkowo postępowanie prowadziła Prokuratura Rejonowa w Oławie. Śledztwo było dynamiczne, bo już kilka tygodni później doszło do pierwszego zatrzymania.
W połowie grudnia 2019 roku zatrzymana została właśnie Iwona D., naczelniczka Wydziału Organizacyjnego Urzędu Miejskiego w Trzebnicy.
- Iwona D. została doprowadzona do Prokuratury Rejonowej w Oławie, gdzie usłyszała zarzut nadużycia uprawnień wynikających z pełnionej funkcji, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej – informowała wówczas prokuratura.
Prokurator wnioskował o tymczasowy areszt, jednak sąd zastosował środki wolnościowe, w tym: poręczenie majątkowe w wysokości 30 tys. zł, dozór policji, zakaz opuszczania kraju, zakaz kontaktowania się z pracownikami urzędu, zawieszenie w czynnościach służbowych.
Mimo zawieszenia, jak później ujawniono, Iwona D. przez kolejne lata pozostawała formalnie pracownikiem urzędu, pobierając świadczenia, najpierw z budżetu gminy, później z ZUS. Warto tu przypomnieć, że w 2019 roku Iwona D. otrzymała od burmistrza nagrodę pieniężną w wysokości ok 5 tys zł.
Kilka dni po zatrzymaniu urzędniczki prokuratura potwierdziła, że zatrzymano również lokalnego przedsiębiorcę Leszka K.
- W ramach postępowania została zatrzymana druga osoba, Leszek K., któremu ogłoszono m.in. zarzut pomocnictwa do oszustwa, tj. czyn z art. 18 § 3 kk w zw. z art. 286 § 1 kk - informowała wówczas prokuratura.
Śledczy badali m.in. zlecenia realizowane przez firmę przedsiębiorcy na rzecz gminy, w tym okoliczności ich udzielania oraz rozliczania.
Po pierwszych działaniach policji z urzędu nagle zniknęła Grażyna P., zastępczyni Iwony D. i jednocześnie pełnomocnik burmistrza ds. profilaktyki i rozwiązywania problemów uzależnień. Przez lata prokuratura nie mogła jej przesłuchać. Dopiero w styczniu 2025 roku poinformowano, że:
- Wydane zostało zarządzenie o poszukiwaniu podejrzanej Grażyny P. w celu ustalenia miejsca jej aktualnego pobytu - przekazała prokuratura.
W trakcie postępowania śledztwo było kilkukrotnie przenoszone, zmieniali się też prokuratorzy, co znacznie wpływało na opieszałość działań. Najpierw śledztwo w trybie nagłym zostało przeniesiono z Oławy do Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu. Tu prowadziło je kilku prokuratorów, aby następnie, we wrześniu 2022 roku, gdy prowadzący prokurator chciał przeprowadzić kolejne czynności i prawdopodobnie dokonać kolejnych zatrzymań, decyzją ówczesnego Prokuratora Regionalnego śledztwo zostało przeniesione do Prokuratury Okręgowej w Opolu.
Oficjalnym powodem była konieczność wyeliminowania „ewentualnych zarzutów braku bezstronności”. Nasza gazeta ustaliła, że żona jednego z prokuratorów wrocławskiej Prokuratury Okręgowej wykonywała usługi doradztwa dla… Gminy Trzebnica.
Dodajmy, że w grudniu 2022 roku w odpowiedzi na interpelację poselską, w tej sprawie wypowiedział się Dariusz Barski, ówczesny Prokurator Krajowy.
- Postępowanie prowadzone jest m.in. w sprawie nieprawidłowości w zakresie obrotu nieruchomościami Gminy Trzebnica, polegających na sprzedaży tych nieruchomości po zaniżonej cenie na rzecz osób najbliższych dla Burmistrza Trzebnicy, a następnie dokonywania nieuzasadnionych zmian w miejscowych planach zagospodarowania przestrzennego, skutkujących zwiększeniem wartości zbytych nieruchomości, w wyniku czego doszło do powstania szkody w mieniu gminy w wielkich rozmiarach – napisał prokurator Barski i dodał:
- W kwietniu 2022 r. przeprowadzono analizę akt sprawy, w wyniku której stwierdzono konieczność uzupełnienia materiału dowodowego w odniesieniu do wątku, w którym badane są zachowania osoby decyzyjnej z Urzędu Miasta w Trzebnicy oraz osób z nią powiązanych.
W tym miejscu należy przypomnieć, że procedura przeniesienia śledztwa do Opola została opisana w II części Raportu “Bodnara” z badania spraw pozostających w zainteresowaniu opinii publicznej, pod kątem prawidłowości ich prowadzenia. W raporcie tym zespół śledczych stwierdził m.in., że: “Decyzja o przeniesieniu śledztwa negatywnie wpłynęła na jego dynamikę, postęp i stan zaawansowania… Lokalne media wiążą tę sytuację z koneksjami politycznymi osób, których dotyczyło zawiadomienie o przestępstwach”
Pewien przełom nastąpił w 2024 roku, gdy zatrzymana wcześniej urzędniczka Monika K.-F. przyznała się do popełnienia przestępstw.
- Podejrzana Monika K.-F. pozostaje pod zarzutem czynów z art. 231 § 1 kk, art. 270 § 1 kk oraz art. 18 § 2 kk w zw. z art. 286 § 1 kk, do których popełnienia się przyznała - poinformowała nas wtedy Prokuratura Okręgowa w Opolu.
Wcześniej okazało się, że zatrzymano też kolejną osobę. Trzebnica to małe miasto, więc szybko do naszej redakcji dotarła wiadomość, że chodzi o pewną kwiaciarkę.
Po naszej publikacji sprawą zainteresowali się również dziennikarze Gazety Wyborczej. Według ich ustaleń prokuratura poinformowała, że urzędniczka "jest podejrzana o przywłaszczanie publicznych pieniędzy. Z miejskiej kasy miała pobierać zaliczki w gotówce i rozliczać je fałszywymi fakturami". Jak wyglądał cały proceder?
Monika K.F. to pracownik wydziału organizacyjnego w Urzędzie Miejskim w Trzebnicy. Dziennikarze ustalili, że "zdaniem śledczych przywłaszczyła pieniądze, które pobierała z kasy na zakupy dla urzędu. Do jej prywatnej kieszeni miało trafić przeszło 5 tys. zł. Te pieniądze - uważa prokuratura - urzędniczka rozliczała fakturami, w których opisano "nieistniejące towary albo usługi".
Monika K.F. podejrzana jest także o składanie fałszywych zeznań, gdy w 2019 roku była w tej samej sprawie przesłuchiwana jako świadek. Co ważne, "śledczy są pewni, że kłamała" pisał wówczas wrocławski dziennikarz i dodawał, że gazeta wie "nieoficjalnie, że to nie jedyny świadek, co do którego zeznań są wątpliwości."
Gazeta cytowała też anonimową osobę: "- Lepiej, żeby ci, których będziemy przesłuchiwać, zastanowili się, co nam chcą powiedzieć - mówiła wówczas osoba znająca szczegóły sprawy."
Tymczasem prokuratura potwierdziła nam, że po 1 listopada 2023 roku zmieniono i uzupełniono zarzuty wobec czterech osób, a śledztwo było wielokrotnie przedłużane z uwagi na oczekiwanie na opinie biegłych z zakresu: rachunkowości i finansów publicznych, teleinformatyki, badań pisma ręcznego, architektury i urbanistyki.
Choć obecny akt oskarżenia skierowany do sądu nie obejmuje burmistrza Trzebnicy, to nie sposób nie zauważyć, że przez lata trwania śledztwa postawa Marka Długozimy, jego decyzje - a częściej ich brak - konsekwentnie pojawiały się w tle wszystkich kluczowych wątków sprawy. To właśnie burmistrz kierował urzędem w okresie objętym postępowaniem prokuratorskim. Był bezpośrednim zwierzchnikiem urzędniczek, wobec których sformułowano zarzuty. To on odpowiadał za organizację pracy urzędu, nadzór nad wydziałami oraz kontrolę wydatkowania publicznych pieniędzy. Zresztą sam włodarz wielokrotnie podkreślał, że on za wszystko odpowiada.
Od momentu pierwszego wejścia policji do Urzędu Miejskiego w Trzebnicy w listopadzie 2019 roku burmistrz nie podjął żadnych działań, które można byłoby uznać za próbę realnego rozliczenia sytuacji kryzysowej w kierowanej przez niego instytucji. Nie ogłoszono audytu, nie przedstawiono mieszkańcom czy radnym raportu o skali nieprawidłowości, a osoby z zarzutami przez długi czas pozostawały formalnie związane z urzędem.
Gdy dziennikarze pytali burmistrza o zatrzymania urzędników, zakres śledztwa czy treść zarzutów, reakcje były niemal zawsze takie same: odmowa komentarza, lakoniczne odpowiedzi lub całkowite milczenie. Burmistrz powtarzał, że „niczego się nie obawia”, że „nie zna szczegółów sprawy”, a pytania określał jako „insynuacje” lub „niedorzeczne sugestie”.
W korespondencji mailowej przesyłanej do redakcji wielokrotnie pojawiały się sformułowania w rodzaju: „wszystkiemu zaprzeczam” lub „nie będę komentował”. Skrajnym przykładem zamiatania pod dywan informacji o potencjalnych nieprawidłowościach w urzędzie, była wypowiedź burmistrza z grudnia 2019 roku dla Radia Wrocław o prowadzonym postępowaniu, w której Długozima powiedział: “Urzędniczka została zatrzymana, prawdopodobnie jak to nam tutaj zostało przekazane, że jednej mikrofali nie mogli się doszukać”
Równie wymowna była postawa burmistrza wobec radnych. Podczas sesji i komisji pytania o sytuację w urzędzie, zatrzymania pracowników, a także o to, czy osoby z zarzutami nadal są zatrudnione, pozostawały bez konkretnych odpowiedzi. Burmistrz albo odsyłał do przepisów prawa pracy, albo unikał jednoznacznych deklaracji, nie odnosząc się do odpowiedzialności zarządczej.
Szczególnie jaskrawym przykładem pozostaje sprawa Iwony D., naczelniczki wydziału organizacyjnego. Mimo zatrzymania, postawienia poważnych zarzutów, objęcia jej dozorem policji, zakazu kontaktu z urzędnikami oraz zawieszenia w czynnościach służbowych, burmistrz nie rozwiązał z nią stosunku pracy. Przez kolejne lata pozostawała formalnie pracownikiem urzędu, mimo że, jak wynika z dokumentów, pracy nie wykonywała. Pobierała jednak świadczenia, najpierw finansowane z budżetu gminy, a następnie z ZUS. Na pytania, dlaczego nie ogłoszono konkursu na stanowisko naczelnika i kto faktycznie kieruje wydziałem, burmistrz nie udzielał jasnych odpowiedzi.
Podobnie wyglądała sytuacja z Grażyną P., zastępczynią naczelniczki i jednocześnie pełnomocniczką burmistrza. Po pierwszych działaniach policji kobieta zniknęła z urzędu i przez lata była nieosiągalna dla śledczych. Burmistrz nie informował opinii publicznej, gdzie przebywa, czy nadal pozostaje w relacji służbowej z gminą i jakie działania podjęto w tej sprawie. Dopiero po kilku latach prokuratura ogłosiła, że wydała zarządzenie o jej poszukiwaniu.
W tle śledztwa pojawił się również wątek wydatkowania publicznych pieniędzy na obsługę prawną. W okresie, gdy postępowanie dopiero się rozpoczynało, gmina zawierała umowy z kancelariami adwokackimi, a faktury na znaczne kwoty były regulowane w bardzo krótkim czasie. Jak wynika z odpowiedzi prokuratury, zakres faktycznie wykonanych czynności był ograniczony, co rodzi pytania o zasadność i celowość tych wydatków.
Burmistrz nigdy nie przedstawił mieszkańcom szczegółowego wyjaśnienia, dlaczego zdecydował się na takie kroki. Co więcej, akceptował nawet to, że trenerem pierwszej drużyny w gminnej spółce został Leszek K., nad którym ciążyły przecież już wówczas prokuratorskie zarzuty. Sposób zawarcia umowy na korzystanie z jego usług też budzi kontrowersje. Umowa została zawarta bowiem z firmą żony Leszka K.
Przez sześć lat trwania śledztwa urząd funkcjonował w praktyce tak, jakby sprawa go nie dotyczyła. Zatrzymania, zarzuty, poszerzanie postępowania i oficjalne odpowiedzi prokuratury nie przełożyły się na realne działania naprawcze ze strony władz gminy.
Skierowanie aktu oskarżenia przeciwko dwóm byłym urzędniczkom i przedsiębiorcy to pierwszy sądowy finał tej sprawy, ale, jak podkreśla prokuratura, nie oznacza to zakończenia całego postępowania.
- Śledztwo w pozostałym zakresie nadal trwa. Zakres podmiotowy nie uległ poszerzeniu, a czynności realizowane są zgodnie z planem śledztwa i podlegają bieżącej kontroli Prokuratury Regionalnej we Wrocławiu - poinformowała nas prokuratura.
Przed sądem rozstrzygnięta zostanie odpowiedzialność karna trzech wskazanych wyżej oskarżonych. Równolegle śledczy analizują kolejne wątki, które, jak wynika z dotychczasowych odpowiedzi, niewykluczone, że zakończą się kolejnymi aktami oskarżenia.
Po sześciu latach od pierwszego wejścia policji do trzebnickiego urzędu sprawa wreszcie trafia na wokandę. To może być moment przełomowy. Proces sądowy, poza ustaleniem na czym miały polegać opisane powyżej przestępstwa, może wskazać również na inne wątki lub osoby, które także mogły dopuścić się przestępstw związanych z gospodarowaniem gminnym mieniem.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Leszek K ma się dobrze. Żona- katechetka dostała stołek dyrektor szkoły w Boleścinie. Poprzednia dyrektor nie była marionetką burmistrza, więc nie było dla niej miejsca. Rodzinna firma K od wielu lat jest związana z urzędem.
Wcześniejsza pani dyrektor była przez męża powiązana z burmistrzem, to wszyscy wiedzą, zarówno obecni, jak i byli pracownicy szkoły. A marionetką była, tylko kręgu wzajemnej adoracji.
Kij z urzędniczkami i Leszkiem ,najważniejszy to szef tego wszystkiego czyli burmistrz i jego przekręty z nieruchomości i innym
Leslaw trenerem w gminnej Polonii wyżej piszą ze żona dyrektorka i cyk może radny Cwikla zgłosiłoby to do prokuratury bo wyglada jakby burmistrz prewencyjnej nagradzał państwa K za odpowiedzie zeznania lub wzięcie sprawy na siebie tak to przynajmniej wyglada bo gość oskarżony o wałki w urzędzie i zamiast się odciąć od nich burmistrz to dostają z żona nowe fuchy śmierdzi troszkę na pewno kolejny wątek dla prokuratury
Wreszcie jest szansa na prawo i sprawiedliwość
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Niektórzy mieszkańcy Masłowa walczą o utrzymanie szkoły, a tu oskarżenia o kradzież pieniędzy, które miały iść na wyposażenie świetlic dla dzieci. Taką to Panie mają moralność. Teraz pieski strzyże i udaje niewiniątko.
A tobie Wandzia kto takie leki zapisał, że bredzisz
No tak As, Wandzia ma rację
Wandzia cioto pokaz sie
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
warto się zaglebić w temat w jaki sposob żona Leszka K. dostała stołek dyrektora.. kapusiostwo dalo efekty
Nie wiem ile lat ma burmiszcz ale jakby go postawić przed sądem za nadużycia to by chyba nie dożył wyroku
Nigdy więcej władzy ludzi związanych z pisem. To jest dramat dla Polski i Polaków. Kompleksy, nieudaczników, zero poziomu ,nacjonalizm. Tak to widzimy i oceniamy jako wyborcy.
Ten proces to początek końca Długozimy. Żaden Morawiecki ani Ziobro tu nie pomogą. Kryminał otwiera dla Aureliusza swoje podwoje.
Jakby te dwie dla przykładu na dwa lata wsadzili, to by może coś do nich w końcu dotarło. Długo zima już nie potrwa. Czereśniowa, budynek na sanatorium, szkoła w Masłowie, złodziejki w urzędzie... słabo to wygląda
Jakby te dwie dla przykładu na dwa lata wsadzili, to by może coś do nich w końcu dotarło. Długo zima już nie potrwa. Czereśniowa, budynek na sanatorium, szkoła w Masłowie, złodziejki w urzędzie... słabo to wygląda
To ci od tych barierek przy sciezce rowerowej do wroclawia?
To układ mafijny w czystej postaci. Leszek k. oskarżony o przekręty z urzędnikami. Żona zostaje dyrektorem szkoły a on w nagrodę za milczenie kasę z Polonii. A za tym wszystkim stoi kierownik. Robi nas mieszkańców jak chce i śmieje się w twarz
Odwołać przekręta!
Wstyd ,żenada ,dramat , co dzieje sie w gminie. Jako Trzebnicznie czekamy na zmianę.
Skandal- człowiek z zarzutami trenerem pierwszej drużyny w Gminnym Klubie !!!- nieźle- dobry przykład do naśladowania dla młodych piłkarzy- ktoś powinien dobrze sprawdzić jak rozchodowane są pieniążki w tym klubie - jaka kwota z Gminnych dotacji przeznaczana jest na młodzież.
Artykuł otwarty, bo nikt nie chciał wykupić dostępu a przecież trzeba żeby czytali
Leszek K ma się dobrze. Żona- katechetka dostała stołek dyrektor szkoły w Boleścinie. Poprzednia dyrektor nie była marionetką burmistrza, więc nie było dla niej miejsca. Rodzinna firma K od wielu lat jest związana z urzędem.
Wcześniejsza pani dyrektor była przez męża powiązana z burmistrzem, to wszyscy wiedzą, zarówno obecni, jak i byli pracownicy szkoły. A marionetką była, tylko kręgu wzajemnej adoracji.
Kij z urzędniczkami i Leszkiem ,najważniejszy to szef tego wszystkiego czyli burmistrz i jego przekręty z nieruchomości i innym