Chcą ocalić od zapomnienia dawne fotografie, dokumenty, przedmioty i historie mieszkańców. W Obornikach Śląskich powstało środowisko pasjonatów lokalnej historii, które organizuje wykłady, prowadzi poszukiwania i planuje stworzenie izby pamięci poświęconej dziejom miasta.
Czasami wystarczy spojrzeć pod nogi, żeby natknąć się na ślady dawnych Obornik Śląskich. Stare studzienki z niemieckimi napisami, ślady schronów czy dawne napisy na budynkach przebijające spod współczesnych warstw farby pokazują, że historia miasta cały czas jest obecna w jego przestrzeni. Coraz więcej osób próbuje ją dokumentować i ocalić przed zniknięciem. Jedną z nich jest Tomasz Osiński — nauczyciel historii uczący w obornickich szkołach, pasjonat lokalnych dziejów i członek Stowarzyszenia Dawne Oborniki Śląskie. Rozmawiamy z nim o odkrywaniu historii miasta, poszukiwaniach terenowych i planach stworzenia lokalnej izby pamięci.
Jak zaczęło się twoje zainteresowanie historią?
Moje zainteresowanie historią zaczęło się już w dzieciństwie. Mieszkałem wtedy we Wrocławiu, w okolicach ulicy Krasińskiego i Podwala, niedaleko konsulatu niemieckiego. Był przełom lat 80. i 90., a tamta część miasta była mocno naznaczona historią. Obok znajdował się dawny cmentarz, później zlikwidowany. W okolicy ciągle prowadzono jakieś wykopy, układano rury, kable. Jako dzieciaki wchodziliśmy do tych miejsc i znajdowaliśmy różne rzeczy związane z dawnym Breslau i okresem wojennym.
Pamiętam nawet, że odkryłem ludzkie kości. Później okazało się, że był tam cmentarz z czasów Festung Breslau. To bardzo działało na wyobraźnię.
Jeździliśmy też na Niskie Łąki, gdzie znajdowało się ogromne wysypisko. Wciąż można tam było znaleźć różne przedmioty po dawnych mieszkańcach Wrocławia. Myślę, że właśnie wtedy zaczęła się moja fascynacja historią.
...
Spokojnie, ten tekst możesz przeczytać w całości. Dołącz do nas już teraz! Będziesz mógł czytać wszystkie teksty, bez ograniczeń. Sprawdź, co zyskasz.
Pozostało 89% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępChcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze