Temat geotermii i przyszłości uzdrowiska w Trzebnicy powrócił podczas sesji przy okazji uchwały dotyczącej przystąpienia do sporządzenia planu zagospodarowania dla złoża wód leczniczych - Trzebnica IG-1.
Ten materiał udostępniamy w całości w ramach otwartego dostępu. Jeśli cenisz rzetelne, lokalne dziennikarstwo i chcesz mieć pełny obraz spraw ważnych dla naszej społeczności, rozważ dostęp do wersji PREMIUM naszego portalu.
Subskrypcja to nie tylko wygoda czytania wszystkich artykułów bez ograniczeń i dostęp do wydań gazety w formacie PDF, ale przede wszystkim realne wsparcie dla niezależnych mediów działających tu, na miejscu. Dzięki temu możemy dalej opisywać sprawy, które mają znaczenie dla mieszkańców.
Reklama
Choć uchwała miała charakter formalny, szybko przerodziła się w dyskusję o stanie całego projektu „Trzebnica-Zdrój”. Radni zwracali uwagę, że projekt uzdrowiska od lat jest zapowiadany, ale efekty są niewidoczne.
- Od 14 lat mamy informację, że jesteśmy na ostatniej prostej, jeżeli chodzi o uzyskanie statusu uzdrowiska. Nikt już w to nie wierzy. Bardzo proszę, żeby pani uwiarygodniła to, że gmina rzeczywiście zmierza do uzyskania tego statusu - przypomniał Marcin Raczyński.
Dodatkowe wątpliwości budził sam projekt uchwały i sposób wyznaczenia obszaru.
- Obszar zaznaczony jest jakimś „kreskowanym jajkiem” na mapie, bardzo ogólnikowym. To jest specyficzna uchwała dotycząca specyficznego obszaru, dlatego proszę o wyjaśnienie - mówił radny.
Naczelnik wydziału architektury Joanna Bębenek tłumaczyła, że sytuacja jest wyjątkowa.
- Mamy udokumentowane złoże wód leczniczych Trzebnica IG-1. To nakłada na nas obowiązek uwzględnienia tego złoża w planach zagospodarowania przestrzennego. Obszar obejmuje aż 40 planów miejscowych, dlatego przyjęliśmy uproszczoną formę - wyjaśniała.
Jak podkreślała, rozwiązanie było konsultowane z urzędem wojewódzkim.
- Nawet w urzędzie wojewódzkim nie było jednoznacznego rozwiązania, bo to jest nowa sytuacja. Ustaliliśmy, że będziemy wprowadzać zapisy o złożu przy okazji zmian poszczególnych planów - mówiła. Chodziło o to, aby nie zmieniań 40 planów zagospodarowania przestrzennego, bo to związane byłoby z ogromnymi kosztami.
Radni dopytywali jednak o konkretne konsekwencje dla mieszkańców.
- Skoro mamy coś chronić, to z pewnością są jakieś potencjalne niedogodności. Jakie ograniczenia mogą wystąpić dla mieszkańców? - padło pytanie.
Urzędniczka przyznała, że na tym etapie nie ma jeszcze pełnych odpowiedzi.
- To wyniknie dopiero na etapie tworzenia planu i uzgodnień z instytucjami. Wtedy będziemy mogli określić konkretne ograniczenia - odpowiedziała naczelnik.
Największe emocje dotyczyły jednak operatu uzdrowiskowego i stref ochronnych ABC.
- Firma dostała 74 tysiące złotych za operat uzdrowiskowy i do dziś go nie ukończyła. Dlaczego tym zajmują się pracownicy urzędu, skoro powinna to robić firma? - pytał radny Raczyński.
Wiceburmistrz Krystyna Haładaj odpowiadała, że udział urzędników jest naturalny i poprosiła naczelnik, aby wyjaśniła o co chodzi.
- Przy przygotowaniu takiego dokumentu zawsze uczestniczą pracownicy urzędu. Bez względu na to, czy jest firma zewnętrzna, źródłem informacji są właśnie pracownicy - tłumaczyła Małgorzata Durbajło - Mrowiec, przedstawiona przez wiceburmistrz, jako naczelnik. To ona miała pisać razem z burmistrzem "opracowania naukowe", które później włodarz przedstawiał jako wymagane publikacje przy doktoracie.
Durbajło - Mrowiec zapewniała, że prace trwają.
- Strefy ochrony uzdrowiskowej są w trakcie opiniowania. Kiedy będą gotowe, zostaną przedstawione mieszkańcom i poddane konsultacjom społecznym - mówiła.
Opozycja nie kryła jednak frustracji.
- My nie wiemy, czy jesteśmy na etapie dwóch miesięcy, dwóch lat czy dwudziestu lat. To jest sztandarowy projekt gminy od 14 lat, a my nie wiemy, kiedy powstanie podstawowy dokument - podsumował radny.
Mimo wątpliwości uchwała została przyjęta. Oznacza to rozpoczęcie formalnych prac planistycznych związanych ze złożem.
Czy przełoży się to na realny postęp w drodze do uzdrowiska? Na to pytanie radni i mieszkańcy wciąż nie znają odpowiedzi. Sprawa jest o tyle ciekawa, bo urzędnicy ukrywają przed radnymi najważniejszy dokument czyli "operat uzdrowiskowy" twierdząc, że nie jest ukończony. Jadnak jak wynika z dokumentów, do których dotarła "NOWa", gmina za wykonanie operatu już zapłaciła. Ale skoro nie jest zrobiony w całości, to powstaje pytanie, za co właściwie zapłacono?
Ani radni, ani mieszkańcy nie dowiedzieli się też, jakie restrykcje powstaną i czego mogą spodziewać się mieszkańcy, gdy złoże "wód leczniczych" będzie eksploatowane. Może się okazać, że np. nie będzie można na działkach prowadzić pewnych usług. Burmistrz i jego świta od dawna informują o "uzdrowisku", ale nie chcą o tym rozmawiać otwarcie. Burmistrz Marek Długozima i przewodniczący rady Mateusz Stanisz, nie przyjęli dotąd naszego zaproszenia do podcastu na żywo. Chcieliśmy przeprowadzić takie nagranie, między innymi po to, aby mieszkańcy mogli zadać pytania. Uzdrowisko zawsze wprowadza pewne restrykcje. Jakie? Tego trzebnicka władza nie chce ujawniać.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Pani Durbajło - Mrowiec już dawno powinna być na emeryturze. Dostało kolejne stanowisko ? Wcześniej była w nadzorze nad spółkami . Przecież ona nie ma po tylu latach pracy nadal żadnej wiedzy i kompetencji w tych tematach , podobnie w wielu innych
Mogą być obostrzenia, no mogą. Baletnice mogą mieć anoreksję albo bulimię, no mogą. Co jeszcze może być.
Jaka tam miejscowość uzdrowiskowa ? Kiedy w centrum miasta były Metalowiec straszy ! Jakieś tam pozoracje że coś tam jest , coś się robi a w sumie to burdel jakiego nie ma nigdzie indziej .Jest takie stare powiedzenie Danielu ,,chcesz zmieniać świat zacznij zmieniać siebie ,, i swoich kumpli !
bebe, albo jesteś niemota albo biedactwo kompletnie bez kasy, bo wystarczy przejechać się po Polsce, wszędzie straszą ruiny jakichś fabryk i zakładów. Nie trzeba być fanem burmistrza, wystarczy być obiektywnym.
Pani Durbajło - Mrowiec już dawno powinna być na emeryturze. Dostało kolejne stanowisko ? Wcześniej była w nadzorze nad spółkami . Przecież ona nie ma po tylu latach pracy nadal żadnej wiedzy i kompetencji w tych tematach , podobnie w wielu innych
Mogą być obostrzenia, no mogą. Baletnice mogą mieć anoreksję albo bulimię, no mogą. Co jeszcze może być.
Jaka tam miejscowość uzdrowiskowa ? Kiedy w centrum miasta były Metalowiec straszy ! Jakieś tam pozoracje że coś tam jest , coś się robi a w sumie to burdel jakiego nie ma nigdzie indziej .Jest takie stare powiedzenie Danielu ,,chcesz zmieniać świat zacznij zmieniać siebie ,, i swoich kumpli !