Zaczęło się od reklamy, która obiecywała szansę na pomnożenie oszczędności. Kilka miesięcy później 34-letni mieszkaniec naszego powiatu zgłosił się na policję z informacją, że stracił ponad 110 tys. zł. Pieniądze trafiły do osób, które przez długi czas przekonywały go, że pomagają mu inwestować.
Mężczyzna opowiedział policjantom, że natrafił na ogłoszenie w lutym podczas przeglądania internetu. Reklama dotyczyła inwestowania. Po kliknięciu został przekierowany na stronę, na której założył konto. Po pewnym czasie zadzwoniła do niego kobieta przedstawiająca się jako broker inwestycyjny. Zapewniała o profesjonalnym wsparciu i pomocy w osiąganiu zysków.
Wkrótce przesłała mu przez komunikator link do platformy inwestycyjnej. Strona wyglądała wiarygodnie i profesjonalnie. Nic nie wskazywało na to, że za całym przedsięwzięciem mogą stać oszuści. 34-latek ponownie się zarejestrował i rozpoczął inwestowanie. Na początek wpłacił 5 tys. zł. Później, zgodnie z otrzymywanymi instrukcjami, przekazywał kolejne pieniądze. Zakładał wskazane konta, korzystał z generowanych kodów i wykonywał wszystkie polecenia. Kobieta szczegółowo tłumaczyła, jakie kroki powinien podejmować oraz w co inwestować.
Przez następne miesiące kontaktował się z kolejnymi osobami podającymi się za brokerów. Choć rozmówcy się zmieniali, wszyscy sprawiali wrażenie doskonale zorientowanych w sprawie. Kontynuowali wcześniejsze ustalenia i konsekwentnie budowali obraz profesjonalnej firmy inwestycyjnej. Jedna z kobiet przesłała nawet link mający potwierdzać jej zatrudnienie w renomowanej instytucji finansowej.
Przez długi czas nic nie wzbudzało podejrzeń mieszkańca naszego powiatu. Kłopoty zaczęły się dopiero wtedy, gdy postanowił zakończyć inwestowanie i wypłacić zgromadzone środki. Wtedy usłyszał, że jego konto zostało zablokowane z powodu błędnie przeprowadzonej weryfikacji. To był dopiero początek problemów. Mężczyzna otrzymał polecenie założenia konta na kolejnej stronie internetowej. Gdy wykonał to zadanie, zaczęły pojawiać się następne żądania. Osoby podające się za brokerów informowały go o konieczności wpłacenia kolejnych pieniędzy. Raz miała to być kaucja potrzebna do odblokowania konta, innym razem opłata za dodatkową weryfikację, przewalutowanie środków lub pokrycie kosztów operacyjnych. Za każdym razem zapewniano go, że wszystkie wpłacone kwoty wrócą do niego razem z wypracowanym zyskiem.
Przestępcy okazali się wyjątkowo skuteczni. W pewnym momencie namówili 34-latka do udostępnienia ekranu swojego urządzenia. Dzięki temu mogli jeszcze dokładniej obserwować jego działania i kierować kolejnymi krokami. Przez wiele miesięcy podtrzymywali kontakt, wzmacniali jego zaufanie i przekonywali, że odzyskanie pieniędzy jest możliwe. Finał okazał się wyjątkowo bolesny. Gdy mężczyzna zorientował się, że padł ofiarą oszustwa, było już za późno. Łącznie stracił ponad 110 tys. zł. Źródło: KPP w Trzebnicy. Fot.: Racool_studio - freepik.com.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze