Reklama

Cystersi w Lubiążu: historia i bogactwo opactwa. Spadek i sekularyzacja w XIX wieku. Odkrycia w klasztorze: fabryka zbrojeniowa i tajemniczy tunel.

Największe opactwo cysterskie na świecie, zaliczane do największych barokowych założeń architektonicznych środkowej Europy. Pałac opata, kościół i klasztor tworzą ogromny kompleks. Jest drugą po królewskim Wawelu nekropolią Piastów. Skrywa w swoich podziemiach tajemnice z czasu II wojny światowej, choć powoli są odkrywane.

Cystersi do Lubiąża przybyli 16 sierpnia 1163 roku z Pforty nad Saalą w Turyngii. Sprowadził ich do Lubiąża książę Bolesław I Wysoki. W Lubiążu istniał gród usytuowany nad jedną z najstarszych przepraw rzecznych przez Odrę. Uważany był już w XII wieku za bardzo stary. Przybycie całego konwentu wraz z opatem Florencjuszem w liczbie zapewne 13 osób miało miejsce dopiero w 1175 r. W tym też roku Bolesław I Wysoki - książę śląski, wydał w Grodźcu dokument lokacyjny potwierdzający uposażenie klasztoru, na które składało się m.in. 15 wsi, liczne ziemie, 27 koni, woły, krowy, a także dziesięciny z karczm, jatek i targów. W 1202 r. klasztor lubiąski był już właścicielem 27 wsi. W krótkim czasie do tych darowizn doszły dalsze, dokonywane przez innych możnowładców.

Jak bogacili się cystersi?

Około 1200 r. powstał pierwszy kościół klasztorny. Nie dotrwał on jednak do naszych czasów. Budowę obecnego kościoła rozpoczęto w końcu XIII w. Na przełomie XII i XIII w. istniały w Lubiążu trzy kościoły. Obok klasztornego także dwa parafialne: romański p.w. św. Jakuba, który powstał jeszcze w czasach benedyktyńskich i p.w. św. Jana Ewangelisty. Musiał więc Lubiąż stanowić w tym czasie ważny ośrodek kultu religijnego. Wiek XIV to okres szczytowego rozkwitu gospodarczego i kulturalnego średniowiecznego opactwa, będącego wówczas centrum produkcji literackiej i historiozoficznej Śląska. Znacznie wzrosły dochody opactwa.

Reklama

[paywall]

Na pewno dzięki dewizie cystersów „Módl się i pracuj”. Ponoć jednak fałszowało też akty nadania. Jego posiadłości dzięki licznym darowiznom i zakupom sięgały od Wielkopolski przez Śląsk do Małopolski. Klasztor posiadał w XIV w. kopalnie złota w okolicach Złotoryi, młyny, stawy milickie, jatki mięsne w miastach i kramy chlebowe w Legnicy. Handlował solą i śledziami sprowadzanymi bez cła z Pomorza. Czerpał też dochody z opłat pobieranych na brodach na Odrze i z myta na mostach na Widawie oraz z opłat z karczm istniejących przy przeprawach rzecznych. Dobra klasztorne tylko na samym Śląsku obejmowały wtedy 65 wsi i 15 folwarków.

Reklama

Klasztor został spalony

Stały rozwój klasztoru został przerwany podczas wojen husyckich (1428-32), podczas których nastąpiło spalenie klasztoru. Sytuację pogorszył rozłam w 1462 r. pomiędzy mnichami pochodzenia polskiego i niemieckiego, zakończony wypędzeniem jednych i drugich przez książąt: Jana żagańsko-głogowskiego oraz Jerzego Albrechta i Karola oleśnicko-ziębickich, którzy na okres siedmiu lat zamienili klasztor na zamek myśliwski. Powrót zakonników w 1505 roku na krótko poprawił gospodarczą sytuację klasztoru. Odbudowę gospodarki przerwała wojna trzydziestoletnia (1618-1648), w czasie której Szwedzi zrabowali skarbiec klasztorny i cenne relikwiarze. Potem jednak nastąpił ponad stuletni okres rozwoju kulturalnego, gospodarczego i odnowienia życia zakonnego w klasztorze. Działo się to za rządów najznakomitszych opatów: Arnolda Freibergera (1632-1672) i Jana Reicha (1672-1691). Sprowadzili do Lubiąża najwybitniejszych malarzy i rzeźbiarzy śląskich doby baroku.

Ponowny rozkwit

W latach 1681-1739 dzięki ogromnej zamożności klasztoru zostały wybudowane nowe obiekty: pałac opatów, klasztor, a w nich ponad 300 pięknych pomieszczeń zdobionych znakomitymi płótnami. Powstała główna fasada o długości aż 223 m. Potocznie całość nazywa się klasztorem. Założenie jednak składa się z połączonych, o podobnej kubaturze, pałacu opata i klasztoru. Łączy je będący pośrodku kościół, a całość tworzy jedną bryłę. Powierzchnia dachu równa jest niemal trzem boiskom piłkarskim. W czasie tego ponownego rozkwitu powstały: browar, piekarnia, szpital, kancelaria klasztorna, oficyna mieszkalna oficjalistów oraz rzemieślników klasztornych, mała i duża wozownia. Gruntownie przebudowane zostały wnętrza kościoła Najświętszej Marii Panny. Nadano im wspaniały, barokowy wystrój. Powstały też dwa ogrody z wodotryskami. Dobra klasztorne obejmowały w tym czasie 59 wsi, 32 folwarki, cegielnię oraz kilka manufaktur i stanowiły jedno z najbogatszych i największych dominiów duchownych na Śląsku. Jednak od 1740 r., gdy Śląsk w wyniku działań wojennych został przyłączony do Prus, klasztor w Lubiążu już nie mógł się tak rozwijać. Powodem były wysokie podatki oraz represje, jakich doznało opactwo ze względu na wrogie nastawienie protestanckiego Fryderyka II względem katolickiego kleru.

Reklama

Państwo rekwiruje opactwo

W roku 1810 na mocy rozporządzenia królewskiego nastąpiła sekularyzacja opactwa lubiąskiego. Po 650 latach zakon cystersów w Lubiążu przestał istnieć. Z klasztoru wywieziono 471 obrazów, wiele cennych rzeźb, monet i instrumentów muzycznych, ze zbrojowni klasztornej m.in. 118 starych muszkietów wykładanych kością słoniową i masą perłową, szable, miecze, działka. Zarekwirowano 700 starych, złotych i srebrnych monet, które znajdowały się w skarbcu i które zaginęły w trakcie sekularyzacji. Ze skarbca zabrano też naczynia liturgiczne wykonane ze złota i srebra. Bogate i kosztowne umeblowanie z pałacu opatów, bogatą bibliotekę klasztorną i archiwum wywieziono do Wrocławia.

W 1823 r. rząd w Berlinie przeznaczył klasztor w Lubiążu na szpital. W klasztorze mieścił się publiczny zakład leczniczy dla Prowincji Śląskiej, a w pałacu opata zakład leczniczo-opiekuńczy dla zamożnych chorych, także z poza Śląska. Prace adaptacyjne związane z przeznaczeniem na szpital stały się początkiem niszczenia zespołu poklasztornego. Polegały m. in. na zmniejszaniu pomieszczeń ściankami działowymi i budowaniu niższych, drewnianych stropów. Kościół św. Jakuba zamieniono najpierw na arsenał, a następnie przekazano gminie ewangelickiej. Budynki gospodarcze, mieszkalne i pałac stały się własnością państwowej stadniny koni.

Reklama

Niemiecka fabryka zbrojeniowa

Od roku 1940 kościół klasztorny był zamknięty dla celów kultowych, a w roku 1943 wywieziono jego wyposażenie. Wtedy też z Berlina do Lubiąża przeniesiona została filia firmy Telefunken. Do Lubiąża przyjechały grupy inżynierów i mechaników, aby kontynuować prace nad niemieckimi systemami radarowymi. W rejonie Lubiąża zlokalizowano pięć urządzeń radarowych. Na terenie zespołu klasztornego prowadzono prace nad ich udoskonaleniem lub utworzeniem nowego systemu radarowego. To są fakty, o których mówią dokumenty. Część z nich - opatrzona nazwą Telefunken, odkryta została w 2016 r. na terenie klasztornego zespołu. Przypuszcza się, że w ramach prac dotyczących systemów radarowych pracowano nad krzemowymi tranzystorami. W jednym z czasopism zajmujących się m.in. tematyką II wojny światowej opublikowane zostało zdjęcie przedstawiające pracowników stojących przy deskach kreślarskich w Sali Książęcej w pałacu opata. W piwnicach założenia klasztornego uruchomiona została produkcja.

- Do tej pory są tam wymurowane podstawy pod maszyny - powiedział nam w wywiadzie Bogusław Wróbel, mieszkaniec Obornik Śl., badacz historii i autor książek dotyczących zagadek II wojny światowej.

Reklama

Pracowali w niej więźniowie różnych narodowości z obozu pracy przymusowej. Kierownictwo zakładu i kontrwywiad zabroniły utrzymywania kontaktów między pracownikami. Pilnowano, aby mieszkańcy Lubiąża nie dowiedzieli się, co się znajduje w założeniu poklasztornym.

Jakie tajemnice skrywa jeszcze klasztor?

Bogusław Wróbel w wywiadzie powiedział nam także o intrygujących, tajemniczych wydarzeniach, które miały miejsce na terenie zespołu poklasztornego w latach 80-tych. Prowadziło wtedy tam poszukiwania wojsko.

- Wykonane były odwierty, które wykazały istnienie tunelu. Gdy rozpoczęto prace mające na celu dostanie się do niego, nagle przyszło z ministerstwa polecenie zakończenia prac poszukiwawczych. Kierował nimi major kontrwywiadu Stanisław Siorek. Zaraz po tym próbowano zrobić z niego wariata. Polecono psychiatrze wydanie orzeczenia to stwierdzającego. Lekarka jednak odmówiła. Potem między Stanisławem Siorkiem, a funkcjonariuszami organów bezpieczeństwa toczyły się rozmowy. W ich wyniku został przeniesiony na emeryturę. W ten sposób odsunięto go od kontynuowania poszukiwań - stwierdził Bogusław Wróbel.

Reklama

Dodał też, że są opracowania specjalistycznych firm zajmujących się teledetekcją, które pokazują, że w okolicy klasztoru coś jest pod ziemią, jakieś hale. Co było powodem wstrzymania prac poszukiwawczych, które były bardzo obiecujące? W latach 1945 - 1948 w klasztorze zorganizowane zostały szpital wojskowy i obóz weryfikacyjny dla powracających z niewoli niemieckiej radzieckich jeńców. Żołnierze radzieccy, którzy dostali się do niewoli, traktowani byli jako zdrajcy. W klasztorze wykonano na wielu z nich egzekucje. Być może „wielki brat” nie chciał, aby podczas prac poszukiwawczych zostały odkryte masowe grobowce. Upublicznienie faktu, że wojsko radzieckie mordowało własnych żołnierzy, na pewno nie byłoby na rękę władzom Związku Radzieckiego.

Postępująca dewastacja

Wiosną 1944 roku Niemcy zabrali z pałacu opata i kościoła resztę obrazów Willmanna. Unikatowe, o wysokich walorach estetycznych i o dużej wartości muzealnej stalle pocięto na kawałki. Wraz z rzeźbami i wystrojem kościoła oraz pałacu, rozwieziono po różnych kościołach i muzeach. Gdy obiekt znalazł się we władaniu żołnierzy „bratniej armii”, wyrywali oni drewniane elementy wystroju oraz podłóg i palili je, aby się ogrzać. Potem następowała dalsza dewastacja. Od 1950 roku cały kompleks praktycznie nie miał gospodarza. Wykorzystywany był częściowo przez Dom Książki i Muzeum Narodowe we Wrocławiu na magazyny. Brak gospodarza sprawił, że obiekty uległy procesowi dekapitalizacji i grabieży. W roku 1956, dla pozyskania materiałów na odbudowę Warszawy, rozebrano część budynków gospodarczych, w których mieściła się stadnina koni, a pozostałe zostały zasiedlone przez napływającą do Lubiąża ludność. Dopiero w roku 1962 Wojewódzki Konserwator Zabytków we Wrocławiu rozpoczął kompleksowe prace mające na celu ratowanie całego zespołu. Jednak ciągle brakowało pieniędzy. Nie wystarczyło nawet na dokończenie prac zabezpieczających przed dalszym niszczeniem.

Reklama

Powolne przywracanie blasku

We wrześniu 1989 roku powstała Fundacja Lubiąż. Jej głównym statutowym celem jest remont całego zabytkowego zespołu obiektów, jego adaptację do nowych potrzeb i przywrócenie mu dawnej świetności. Od roku 1994 rozpoczęła się kompleksowa renowacja zespołu poklasztornego. Trwa do dziś. Ze względu na ograniczone fundusze postępuje powoli. Pojawiały się informacje, że fundacja stara się, aby całe założenie przejął Skarb Państwa. Wtedy państwo byłoby zobowiązane do remontowania obiektu.

- Cały kompleks obiektów jest doskonałym miejscem do zorganizowania w nim centrum konferencyjno-turystycznego na potrzeby szerokiej edukacji i prezentacji dorobku kulturalnego, zwłaszcza krajów Europy Środkowo - Wschodniej - czytamy na stronie fundacji.

Reklama

W jej planach budynek klasztorny byłby zaadaptowany na hotel o wysokim standardzie. Wewnętrzny dziedziniec przykryty zostałby szklanym dachem. Dawny kościół NMP miałby być zaadaptowany na galerię - muzeum, w którym prezentowane byłyby wystawy, organizowane koncerty i inne imprezy o charakterze kulturalnym. W budynku dawnego browaru i piekarni miałby powstać hotel turystyczno-młodzieżowy o standardzie ekonomicznym. W podziemiach znalazłby się pub z mini browarem warzącym piwo na miejscu. Plany zakładają rekonstrukcję ozdobnego ogrodu barokowego, utworzenie kompleksu obiektów sportowych z boiskami do gier zespołowych oraz kortami tenisowymi i polem golfowym, stanicy kajakowej. Budynek dawnego kościoła św. Jakuba przewidywany jest do renowacji i przekształcenia w miejsce kultu religijnego o charakterze ekumenicznym. W planach jest także częściowe odtworzenie zniszczonej zabudowy. Być może znaleźliby się inwestorzy, gdyby założenie poklasztorne znajdowało się w granicach lub pobliżu większego ośrodka miejskiego, głównych dróg. Usytuowany został na uboczu, ponieważ cystersi kierowali się regułą budowania klasztorów oddalonych od większych miast.

Zwiedzanie odbywa się odbywa się od 01.04 do 30.09 w godz. 10 - 17 (ostatnie wejście 16), a od 01.10 do 31.03 w godz. 10 - 15 (ostanie wejście o 14), w grupach, co godzinę (o każdej pełnej godzinie). Ceny biletów: normalny 30 zł, ulgowy 25 zł. Płatność możliwa jest tylko gotówką. Do zwiedzania udostępnione są: Jadalnia Opata, Sala Książęca, Kościół NMP i Refektarz Letni. Co jakiś czas organizowane jest poszerzone zwiedzanie. Zobaczyć można wtedy dodatkowo komnaty w pałacu opackim, remontowaną bibliotekę, cele mnichów, wirydarz, jeden z trzech poziomów piwnic, ogromny strych nad kościołem NMP i klasztorem, którego więźba dachowa została zbudowana bez wykorzystania gwoździ. Zobaczyć też można wtedy pocysterski kołowrót windy napędzany siłą ludzkich nóg.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 25/05/2026 08:18
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    +++++++++ - niezalogowany 2024-06-05 09:08:17

    A mieszkańcy byli niewolnikami aż w końcu Prusacy ten zakon zlikwidowali . Historia pokazuje jak religia zniewala życie na nasze pięknej planecie czyniąc sobie raj na ziemi kosztem reszty społeczeństwa .

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo NowaGazeta.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości