Reklama

Wiceburmistrz Stocki wytoczył proces dziennikarzom i przegrał

22/05/2012 09:29
W ubiegły wtorek zakończył się trwający kilka miesięcy proces sądowy, jaki Adam Stocki wytoczył Andrzejowi Buryle i Danielowi Długoszowi. Stocki, w prywatnym procesie karnym, oskarżył dziennikarza i wydawcę NOWej gazety trzebnickiej m.in. o to, że "(...) działając w krótkich odstępach czasu, wykorzystując środki masowego przekazu (...), pomówili Adama Stockiego, pełniącego funkcję wiceburmistrza Obornik Śl., o to, że w nocy z 28/29 stycznia 2011 r. pijany uciekał przed policyjnym radiowozem, który prowadzić miał za nim około kilometrowy pościg, że miał on spożyć alkohol niedługo przed tym zanim zaczął prowadzić samochód (...)". Sąd uniewinnił dziennikarzy, uznając zarzuty za bezpodstawne.



Sprawa wiceburmistrza Obornik Śl., który został zatrzymany przez policję za jazdę będąc pod wpływem alkoholu opisywana była nie tylko na łamach naszego tygodnika. Temat badali również dziennikarze polsatowskiej Interwencji.

Przypomnijmy, że o zatrzymaniu wiceburmistrza pisaliśmy już kilka dni po zdarzeniu. Dowiedzieliśmy się o nim od informatora, który pragnął pozostać anonimowy. Zresztą sprawa nie była tajemnicą, jest on osobą publiczną, znaną w lokalnym środowisku. Plotki szybko obiegły miasto. Po potwierdzeniu u oficera prasowego policji, że nocny patrol zatrzymał pijanego wiceburmistrza sprawę ujawniliśmy.

Wraz z rozwojem wypadków zbieraliśmy dalsze materiały i następnie na łamach NOWej zamieściliśmy kolejny artykuł, a po miesiącu, gdy opóźniało się wyznaczenie terminu rozprawy, raz jeszcze przypomnieliśmy o wydarzeniu. Za każdym razem przypominaliśmy, że wiceburmistrz jest osobą publiczną, która prowadząc auto pod wpływem alkoholu dopuściła się złamania prawa.

Nie trzeba też dodawać, że tym występkiem naraził na szwank reputację urzędu, który reprezentuje. Informowaliśmy również o tym, że gdyby wiceburmistrz został skazany prawomocnym wyrokiem, wówczas utraciłby zajmowane stanowisko. Czas mijał i kilka miesięcy po zatrzymaniu, w maju ubiegłego roku trzebnicki sąd uznał wiceburmistrza winnym zarzucanych czynów. Wyrok był nieprawomocny.

Oskarżony odwołał się do Sądu Okręgowego we Wrocławiu, który wyrok uchylił i skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia w Sądzie Rejonowym w Trzebnicy (relację z rozpoczęcia tego procesu zamieściliśmy w ubiegłotygodniowym wydaniu gazety).

W połowie września, a więc 8 miesięcy po zatrzymaniu, Adam Stocki oskarżył Andrzeja Buryłę - dziennikarza opisującego zatrzymanie oraz Daniela Długosza - redaktora naczelnego gazety o pomówienie. Na świadków w procesie, który trwał kilka miesięcy, powołał dwóch policjantów, którzy owej styczniowej nocy przeprowadzali kontrolę drogową i zatrzymali wiceburmistrza za jazdę na "podwójnym gazie" oraz oficera prasowego trzebnickiej jednostki.

W swoim oskarżeniu Adam Stocki zarzucił dziennikarzom, że pomawiają go, a opisywane w gazecie informacje: że podczas zatrzymania był pijany i że uciekał przed policyjnym radiowozem, miałyby być nieprawdziwe. Sąd był jednak innego zdania i uniewinnił dziennikarzy, a w obszernym uzasadnieniu wyjaśnił, że: - Oskarżeni posiadali wiedzę, iż wiceburmistrz został zatrzymany. Wynik badania potwierdził stan nietrzeźwości.

Oskarżeni pisząc i publikując te artykuły mieli potwierdzone informacje od policji, że nie zatrzymał się pan do kontroli, a zatrzymał się dopiero gdy nadjechał policyjny radiowóz, tj. po przejechaniu 800 m. Posiadane wówczas informacje, pozwalały napisać dziennikarzom takie stwierdzenia, jakie napisali. Sformułowanie "pijany" nie jest znieważającym określeniem i nieprawdziwym.

Znajdował się pan wówczas pod wpływem alkoholu, co pozwalało na napisanie takiego określenia. Jest pan osobą publiczną i pewne informacje dotyczące pana mogą być podawane w interesie społecznym. Za każdym razem dziennikarze podawali, jakie konsekwencje panu grożą, w razie uprawomocnienia wyroku, co jest istotną informacją dla społeczności lokalnej. Podawanie w gazecie informacji o tym, że doszło do takiego zdarzenia, że zaczyna się proces, czy informacje od prokuratora nie wyczerpują znamion przestępstwa w żadnym wypadku.

Trzeba ważyć prawo do informacji i czci dobrego imienia, ale osoba która decyduje się na pełnienie funkcji publicznej, znana z imienia i nazwiska, musi liczyć się z tym, że tego typu zdarzenia będą publikowane - stwierdziła w uzasadnieniu wyroku sędzia. Adam Stocki został też obciążony kosztami procesu. Wyrok nie jest prawomocny. Po procesie poprosiliśmy wiceburmistrza o komentarz, kilkakrotnie zapytaliśmy też, czy zgadza się z tym wyrokiem.

Adam Stocki nic nie odpowiedział. Gdy ponawialiśmy pytania, odwrócił się do nas plecami, unikając rozmowy. Wtedy o komentarz poprosiliśmy pełnomocnika wiceburmistrza: - Wyrok nie jest prawomocny, będziemy się odwoływać - powiedział adwokat Michał Bąba.

A co o samej sprawie sądzą dziennikarze? - Oskarżanie dziennikarzy o to, że opisali i ujawnili całą sprawę to absurd. Od samego początku wiedziałem, że wyrok nie może być inny.Naszym obowiązkiem jest ujawniać takie sprawy, zwłaszcza gdy dotyczą osób publicznych. Niestety, u nas politycy nie mają na tyle klasy, by przyznać się do błędu. Zamiast tego używają różnych kruczków prawnych czy jak w naszym przypadku oskarżają dziennikarzy, że śmieli o tym napisać. Na szczęście Sąd nie dał się nabrać i uznał, że pisaliśmy prawdę - mówił po rozprawie Daniel Długosz, redaktor naczelny NOWej gazety trzebnickiej.

- Cieszę się że sąd nie ograniczył się tyko do wykazania bezpodstawności oskarżeń. W uzasadnieniu wyroku usłyszeliśmy, że nasza praca była rzetelna, że wszystkie informacje przed publikacją sprawdziliśmy - dodał Andrzej Buryło. Fragmenty procesu będzie można zobaczyć na www.nowagazeta.pl i www.tvnowa.pl.

 

Aplikacja nowagazeta.pl

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.


Aplikacja na Androida Aplikacja na IOS

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Neo - niezalogowany 2012-05-31 18:08:59

    Hej rozsądny dlaczego piszesz w liczbie mnogiej ? Co ty jesteś jakiś król czy cesarz, że piszesz w "pluralis majestaticus" ? ;0)))))) no więc jaki to ma związek z opisywaną sprawą ????? Człowieku stajesz na głowie żeby odwrócić uwagę od prostej kryminalnej sprawy i wymyślasz jakieś bajki z "Bajki" :0))))))) a więc chodźcie dalej towarzysze i obserwujcie kto w Bajce pije colę a kto dłubie w nosie :0)))))))

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Rozsądny - niezalogowany 2012-05-31 15:45:24

    Czytaj ze zrozumieniem co napisałem. Stocki nie był w Bajce, nie chodzi tam bo to siedziba nie jego opcji. To co zostało napisane dotyczy tych mądrych co tu pisza przeciw Stockiemu. A my chodzimy do Bajki i widzimy kto i co robi. I nie ściemnaj facet, że nie wiesz o co chodzi bo jesteś może jedną z tych osób grzecznie pijących "colę".

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Neo - niezalogowany 2012-05-29 22:21:59

    Kolego rozsądny Ile masz lat ???? Przypuszczam, że 18 skończyłeś ? ;0) Wiesz, co nawet dziecko pijące colę wyczułoby, że ktoś mi do coli dolał wódki :0) Więc nie opowiadaj tutaj historii z Marsa, że niby ktoś uknuł spisek na wiceburmistrza :0))))))) przecież ten facet ma rozum i chyba wie, że jak się wypije i siada za kółkiem to grozi to sankcjami prawnymi ;0))))) Dlatego śmieszą mnie te historie o spisku w "Bajce" :0)))) Sprawa jest prosta, gdyby nie siadał za kółkiem pod gazem nie musiałby dziś paradować z szalikiem na głowie :0)))))))

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo NowaGazeta.pl




Reklama