Reklama

Łatwiej dziś wyprodukować komputer niż go legalnie zutylizować


Na placu stoją kontenery, ciężarówki i wraki samochodów przeznaczonych do demontażu. W hali sortowni pracownicy segregują odpady, a obok ogromna prasa przygotowuje kolejne partie surowców do recyklingu. Trudno uwierzyć, że historia firmy Lech-Met zaczynała się od niewielkiej działalności prowadzonej przy domu.


Dziś żmigrodzka firma Sylwestra Lecha obsługuje klientów z całego regionu. Trafiają tu odpady ze Żmigrodu, Trzebnicy, Milicza, Wołowa, Rawicza, Oleśnicy, a nawet Wrocławia. Firma zajmuje się nie tylko skupem złomu, ale również demontażem pojazdów, sortowaniem odpadów przemysłowych i odbiorem wielu problematycznych materiałów. Na rynku działa już prawie 40 lat. 

- Od początku wychodziłem z założenia, że nie można ograniczać się tylko do złomu. Takich firm było dużo. Trzeba było robić coś więcej - opowiada Sylwester Lech. - Widziałem w tym interes, ale też potrzebę rynku.

Reklama

Początki działalności przypadały jeszcze na czasy transformacji ustrojowej. Jak wspomina właściciel, biznes rodził się w okresie, który nazywa „pełzającym kapitalizmem”.

- Byłem młody, odważny i pomimo różnych problemów nigdy się nie poddawałem - mówi przedsiębiorca.

Przełomem okazało się uruchomienie stacji demontażu pojazdów. To właśnie wtedy firma zaczęła się dynamicznie rozwijać. Później doszła sortownia odpadów oraz kolejne usługi związane z recyklingiem. Wszystko to udało się zrobić, bo w trudnych czasach, podjął bardzo odważną decyzję. Zakupił działkę, na której stoi zakład.

Reklama

Dziś Lech-Met zatrudnia około 50 osób. W zakładzie pracują kierowcy, operatorzy maszyn, pracownicy biura i sortowni. Dużą część załogi stanowią kobiety obsługujące linię segregacyjną.

- Posiadamy własny tabor samochodów, kontenery i specjalistyczny sprzęt. Odbieramy odpady z zakładów produkcyjnych, gospodarstw rolnych i firm budowlanych - wylicza właściciel.

Jednym z filarów działalności pozostaje stacja demontażu pojazdów. Każdy samochód trafiający na teren zakładu przechodzi dokładną procedurę. Najpierw usuwane są płyny eksploatacyjne, akumulatory oraz elementy niebezpieczne dla środowiska. Dopiero później auto trafia do dalszego demontażu i recyklingu. Idąc po placu widzimy setki samochodów, które są już w części zdemontowane. Inne stoją jeszcze na kołach. Obok, właściciel pokazuje maszynę, która prasuje pojazdy. Przy niej widzimy metalowe kostki ze sprasowanych pojazdów.

Reklama

- Samochód musi dziś osiągnąć bardzo wysoki poziom odzysku. To już nie są dawne czasy, że coś wyrzucało się byle gdzie -  podkreśla Sylwester Lech i dodaje:

- Ta maszyna ma pięć tysięcy ton nacisku. Tnie i prasuje samochody w kostki - mówi przedsiębiorca, wskazując, że kilka lat tamu sprowadził ją z Niemiec. Tylko w tym półroczu zutylizowano już około 2000 pojazdów, a rocznie demontowanych jest ponad 4000 samochodów. To pokazuje skalę przedsięwzięcia. 

Choć branża odpadowa kojarzy się wielu osobom wyłącznie ze śmieciami, właściciel Lech-Metu przekonuje, że to dziś jedna z najbardziej wymagających gałęzi gospodarki.

Reklama

- Proszę mi wierzyć, łatwiej jest dziś wyprodukować komputer niż go legalnie zutylizować - mówi bez wahania. - Procedury związane z ochroną środowiska są bardzo skomplikowane.

Mimo licznych kontroli firma przez niemal cztery dekady działalności nie miała poważniejszych problemów.

- Nie dostałem ani jednego mandatu z ochrony środowiska. Nie było tu również żadnego pożaru - podkreśla właściciel.

To ważne szczególnie dziś, gdy w całym kraju regularnie dochodzi do pożarów składowisk odpadów. Sylwester Lech uważa jednak, że uczciwych przedsiębiorców nie powinno się wrzucać do jednego worka z tymi, którzy szukają szybkiego zarobku. Lech-Met, to firma rodzinna z dużymi tradycjami. 

Reklama

- Nikt rozsądny nie podpali własnego sprzętu wartego miliony złotych - mówi.

Przedsiębiorca dość krytycznie ocenia także część nowych przepisów dotyczących gospodarki odpadami, w tym system kaucyjny i nie chodzi o to, że to zły pomysł.

- Sortownie stracą najbardziej wartościowy surowiec, czyli puszki aluminiowe i butelki PET. Zostaną odpady, których zagospodarowanie jest najdroższe - tłumaczy, ale dodaje, że w tej chwili plastikowe butelki z automatów kaucyjnych też są przywożone do jego sortowni. Gdy wchodzimy do hali, właściciel pokazuje nam jak wygląda ich sortowanie i prasowanie w "plastikowe kostki". Pracownicy, głównie kobiety stoją przy taśmie i po kolorach sortują plastikowe butelki. Póżniej tak przygotowany odpad, trafia do jednej z fabryk zajmującej się recyklingiem. 

Reklama

Lech-Met współpracuje również ze strażakami. Zakład udostępnia wraki samochodów do ćwiczeń ratowniczych.

- Sam byłem kiedyś strażakiem i wiem, jakie są potrzeby. Gdy zgłosili się do mnie, nie mogłem odmówić, bo wiem jakie to ważne. Strażacy ćwiczą wycinanie ludzi z rozbitych pojazdów. Mogą w spokoju, bez presji czasu i nerwów przetestować jak rozciąć pojazd i nie zrobić krzywdy pasażerom - mówi właściciel firmy i dodaje, że ćwiczą u niego jednostki ratownictwa z Wrocławia czy strażacy z Trzebnicy. Od komendanta dostał też specjalne podziękowania. 

Reklama

Dziś przedsiębiorca coraz częściej myśli o przekazaniu firmy kolejnemu pokoleniu. W zakładzie od lat pracują jego synowie - Tomasz i Mateusz.

- Chcę, żeby dalej to prowadzili. Dlatego przygotowujemy przekształcenie firmy w spółkę prawa handlowego - mówi Sylwester Lech.

Sam jednak nie zamierza całkowicie rezygnować z pracy.

- Jestem pracoholikiem. Ale człowiek musi mieć też pasję. Moją są motocykle i podróże - dodaje z uśmiechem. 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 02/06/2026 17:00
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    +++++++++Najważniejsze że - niezalogowany 2026-06-02 19:17:35

    A jak było z pracownikami którzy musieli na czarno pracować i teraz nie mają nawet emerytury a firma się bogaciła .

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo NowaGazeta.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości