Reklama

Policjantka jeździ bez prawa jazdy

24/04/2012 10:05
Ten alert to nie żart

Pod koniec marca na nasz internetowy alert NOWa24 na www.nowagazeta.pl, otrzymaliśmy list od mieszkańców Piersna, którzy informowali, że Alicja Majchrzyk - jedna z funkcjonariuszek pracująca w Komendzie Powiatowej Policji w Trzebnicy jeździ bardzo niebezpiecznie, stwarzając zagrożenie na drodze dla siebie i pozostałych pasażerów, a także, że... prowadzi samochód bez uprawnień. Gdy popatrzyliśmy na datę wpływu listu - 31 marca, w pierwszej chwili pomyśleliśmy, że chyba ktoś chce z nas zakpić i wymyślił primaaprillisowy żart. Mimo wszystko postanowiliśmy sprawę potraktować serio. Okazało się, że nadawca listu pisał prawdę.

http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=eO-CA8uI41o
Kilkakrotnie podchodziła do egzaminu


Zaczęliśmy korespondować z naszym informatorem; już w pierwszym liście podał nam markę i numery rejestracyjne samochodu, którym policjantka dojeżdża do pracy. Potem otrzymaliśmy więcej szczegółów, jak chociażby miejsca, gdzie zatrzymuje się funkcjonariuszka.
Sprawą zainteresowała się również telewizja TVN24. Reportaż możesz obejrzeć tutaj.
Postanowiliśmy przyjrzeć się sprawie. W różne dni sprawdzaliśmy miejsca, gdzie możemy znaleźć srebrnego rovera. Auto było parkowane zawsze na jednym z trzech parkingów: przy skwerze ks. Antoniego Kiełbasy, przy Armii Krajowej, naprzeciwko przedszkola i wreszcie... pod samą komendą - zawsze blisko miejsca pracy policjantki. W ubiegłym tygodniu, kiedy funkcjonariuszka kończyła nocną zmianę udaliśmy się z kamerą na policyjny parking. Było kilkanaście minut przed godziną 6 rano. Ruch w mieście był bardzo niewielki, a auta, które stały przed budynkiem policji (nie licząc radiowozów), zapewne należały do pozostałych funkcjonariuszy. Jednym z nich był samochód policjantki. Nocna zmiana kończy się o godz. 6, a kilka minut później zauważamy Alicję Majchrzyk, która już w cywilu opuszcza komendę, otwiera drzwi od auta, wsiada, a chwilę później odjeżdża w kierunku centrum miasta.
Równolegle z naszym "śledztwem" sprawdzaliśmy czy kobieta posiada uprawnienia do kierowania pojazdem.
- Wiem, że od ponad dwóch lat robi prawo jazy, nie zdała już 8 egzaminów, próbowała swoich sił zarówno we Wrocławiu, jak i w Lesznie. Obecnie jest w trakcie kolejnego kursu... Ludzie widzą ją, jak jeździ "nauką jazdy", ale boją się o tym mówić bo to przecież policjantka! O jej fatalnej jeździe zaczynają już mówić mieszkańcy Piersna. Dyskutują o zagrożeniach na drodze, jakie stawia. Według ich relacji jeździ fatalnie. Podam jeden przykład: pani Alicja jechała swoim autem, w pewnym momencie zauważyła w jezdni dziury, które chciała ominąć. Nie patrząc w lusterka, ani nie oglądając się za siebie nagle zjechała na przeciwny pas ruchu. Akurat wtedy z naprzeciwka jechało drugie auto, a jego kierowca by uniknąć zderzenia zjechał do przydrożnego rowu. Policjantka nie zwróciła na to uwagi, pojechała dalej, nawet nie oglądając się. Jej zachowanie jest niewłaściwe, łamie prawo, robiąc to świadomie, a przecież zna przepisy najlepiej z nas - komentuje nasz informator.

Policja wszczyna dochodzenie

By potwierdzić posiadane przez nas informacje udaliśmy się do Komendy Powiatowej Policji w Trzebnicy. Chcieliśmy rozmawiać z komendantem. Niestety w budynku nie zastaliśmy, ani komendanta, ani jego zastępcy. Umówiliśmy się więc na rozmowę z rzecznikiem prasowym Komendy Powiatowej Policji w Trzebnicy Iwoną Mazur. Na miejsce udaliśmy się z kopią listu oraz nagraniem wideo, na którym nakręciliśmy moment, gdy policjantka już po służbie odjeżdża samochodem w stronę centrum miasta. Dowiedzieliśmy się, że kobieta pracuje w wydziale patrolowo-interwencyjnym, a do jej zadań należy patrolowanie miasta i pilnowanie, załatwianie interwencji. Poprosiliśmy Iwonę Mazur o sprawdzenie w policyjnej bazie danych, czy pani Alicja figuruje tam jako osoba posiadająca uprawnienia do kierowania pojazdami. Po kilku minutach mieliśmy odpowiedź: - Nie, nie ma takiej osoby w systemie CEPiK, jednak być może w wydziale komunikacji starostwa powiatowego zostały złożone dokumenty o pomyślnie zdanym egzaminie, czasem zdarza się tak, że te dokumenty nie są wprowadzone na czas - próbowała tłumaczyć koleżankę rzeczniczka policji. Iwona Mazur, spytana, czy jej zdaniem taki przykład powinna dawać funkcjonariuszka policji, osoba odpowiedzialna za przestrzeganie prawa, odpowiedziała: - Prowadzę zbyt poważny urząd, by móc cokolwiek komentować w tej sprawie. Zostanie wszczęte dochodzenie wewnętrzne wobec tej pani.

Jest jej przykro

Dzień później rozmawiamy z zastępcą komendanta KPP w Trzebnicy, Markiem Bugajskim. Potwierdził słowa rzeczniczki o postępowaniu wyjaśniającym. - Wykroczenie jest ewidentne, a zachowanie, którego dopuściła się kobieta jest naganne i niedopuszczalne. Prowadziła jednak samochód po godzinach pracy. Za prowadzenie samochodu bez uprawnień dostanie mandat. Rozmawiałem z panią Alicją o całej sprawie, potwierdziła, że takie zachowanie miało miejsce. Teraz może się tylko uderzyć w piersi. Jest w trakcie robienia kursu, więc mam nadzieję, że tym razem uda jej się go zdać i problemu na przyszłość nie będzie - powiedział komendant.

- Czy nie uważa pan, że do czasu wyjaśnienia sprawy Alicja Majchrzyk powinna zostać czasowo zawieszona? - zapytaliśmy.

- Trwają czynności służbowe, my robimy swoje. To nie jest ten rodzaj przewinienia, za który podlega się zawieszeniu - odpowiedział nam Marek Bugajski.

Sprawa nabrała rozgłosu medialnego. Tematem trzebnickiej funkcjonariuszki zainteresowali się dziennikarze TVN-u. W poniedziałek rano przyjechali do Piersna, by poprosić Alicję Majchrzyk o komentarz. Odmówiła im, a niedługo potem pod dom policjantki w Piersnie podjechał policyjny bus, który zabrał ją na wrocławski komisariat. Dowiedzieliśmy się, że składała tam wyjaśnienia w związku z toczonym postępowaniem: - Otrzymaliśmy sygnał od państwa, i rozpoczęliśmy wewnętrzne śledztwo. Chcemy sprawę wyjaśnić, a o wynikach śledztwa oczywiście państwa poinformujemy. Czyn, którego dopuściła się kobieta - prowadzenia auta bez uprawnień - podlega wykroczeniu. Na końcowe wnioski przyjdzie jeszcze czas - poinformował nas asp. Paweł Petrykowski, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu.

O komentarz chcieliśmy także poprosić funkcjonariuszkę. Dowiedzieliśmy się, że w niedzielny wieczór powinna mieć dyżur na komendzie. Nie chciała jednak skomentować sprawy: - Proszę o wyjaśnienia pytać rzecznika prasowego lub komendanta - powiedziała krótko. Wychodząc z komendy nie widzieliśmy już srebrnego rovera, którym dojeżdżała do pracy.

List na koniec

Dziennikarze naszej gazety oraz TVN-u prowadzili "śledztwo". O sprawie wiedzieli jedynie nasz informator oraz bezpośredni rozmówcy. Jednak w poniedziałek, na dzień przed publikacją tekstu w NOWej, na nasz redakcyjny adres mailowy otrzymaliśmy list zatytułowany "Porażka poziomu dziennikarzy NOWej:, oto jego treść: " Policjantka którą tak atakujecie jest poważnie chora - nowotwór !!!! W rozmowie z nami powiedziała, że jak jej nie dadzą spokoju, to będą mieć jej życie na sumieniu. Może nie zrobiła dobrze popełniając to wykroczenie, ale życie czasem nie pozostawia wyboru!!!!! Jest wzorem policjanta w porównaniu z naszymi kolegami z Trzebnicy i ma dużo większą wiedzę i poziom (...)!". - Trudno komentować treść tego listu, sprawa nie była przecież tajna. Państwo dwukrotnie z kamerą przychodzili na komisariat, wiec pewna grupa wiedziała o sprawie. Nic nie wiem o chorobie policjantki - skomentował list zastępca komendanta mł. insp. Marek Bugajski.

Jednak wydaje się, że ów list to rozpaczliwa próba odwrócenia uwagi od rzeczywistego problemu związanego z policjantką.
Reportaż w telewizji

W środę o godz. 16.45 reportaż o trzebnickiej funkcjonariuszce został wyemitowany przez telewizję TTV, w programie "Blisko ludzi", która dostępna jest na platformach cyfrowych. Już w środę wieczorem pierwsza emisja została wyemitowana na antenie TVN24. W czwartek reportaż o pracy naszych dziennikarzy zdominował poranne newsy w telewizji.

Temat zainteresował również tygodnik Angora, który poprosił o możliwość przedrukowania tekstu na swoich łamach.

Do naszej redakcji dzwonili także dziennikarze z wrocławskich rozgłośni radiowych i prosili o komentarz.

Aplikacja nowagazeta.pl

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.


Aplikacja na Androida Aplikacja na IOS

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Konglo51 - niezalogowany 2015-01-15 18:06:36

    Nic nie zrozumiałeś kolego...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Wicio - niezalogowany 2014-04-24 23:39:03

    No to się ładny przykład daje, no nieźle. A potem młodzi będą jeździć po ulicach mówiąc że skoro innym można to im też. A kary też nie są odstraszające: http://www.eporady24.pl/jazda_bez_prawa_jazdy,pytania,6,63,8959.html jedyna rada - nie wychodzić z domu.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gal - niezalogowany 2012-06-22 23:11:49

    To nie jest bandytyzm, ja znam policjanta, który jeździ odwrotnie, czyli z prawkiem ale bez przeglądu i ubezpieczenia i szczerze się zastanawiam, skoro mieszka na wiosce i jak mu przyjdzie kogoś kiedyś potrącić to czy będzie w stanie zapłacić, lub też wiecznie rentę płacić. Jak sądzę nie będzie płacić i on o tym wie, bo przecież będzie wina sprawcy/poszkodowanego.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo NowaGazeta.pl




Reklama