Przez cale lata nic specjalnego tu się nie działo. Każdy zabiegał o własne interesy, a wspólnie, co najwyżej organizowano dożynki. Nawet siedziba parafii była w Szewcach. W 1974 roku uruchomiono przedszkole, a w latach osiemdziesiątych wybudowano duże osiedle. Wieś się rozrosła. Przybyło wiele nowych mieszkańców. "Starzy" i "nowi" współżyli zgodnie, ale nie tworzyli wspólnoty. Dopiero w latach dziewięćdziesiątych, za sołtysowania Franciszka Stawińskiego i z jego inicjatywy powstało Koło Gospodyń Wiejskich.
Rozmawiamy z Stanisławą Górką, najstarszą członkinią i współorganizatorką tego koła. Stanisława mieszka w Strzeszowie "od zawsze". Zna tu każdego i każdy zna ją dobrze. Wspominając pionierskie lata działalności społecznej powiedziała: - Nasz sołtys zwołał nasze panie na zebranie wiejskie, na którym przypomniano jak dawniej KGW tworzyła życie kulturalne i towarzyskie wsi. Postanowiłyśmy powołać nowe koło. Zapisało się do niego wówczas ponad 30 pań. Tak było na początku. Obecnie jest nas kilkanaście, a są to panie należące do zespołu śpiewaczego Strzeszowianki. To nasze koło zorganizowało zespół i tak od 1995 roku śpiewamy i działamy na rzecz wsi. Jako KGW występujemy na zewnątrz prezentując stoły wigilijne i wielkanocne oraz pokazy naszych wyrobów kulinarnych na imprezach lokalnych. Pokazaliśmy się w wielu miejscach: we Wrocławiu, Osolinie, Trzebnicy, a nawet w Warszawie. Nasz zespół występował także na Ukrainie.
W zespole śpiewaczym jest 13 osób. Spotykają się w każdy poniedziałek i - pod kierownictwem Ryszarda Saldata - doskonalą swoje umiejętności wokalne. - Choć jest nas niewiele, to nasze działania dodają wsi znaczenia i rozgłosu. Pokazujemy mieszkańcom, że razem możemy przeżywać miłe chwile, dzielić się swoim umiejętnościami. Cieszymy się, że nasza wieś nie jest pustynia kulturalną. To udowadniamy wszystkim wokół, wraz z miejscowa szkołą. - podkreśla Stanisława Górka.
W tym gronie znalazły się prawdziwe talenty. Są panie, które piszą teksty do piosenek i takie, które wspaniale wykonują robótki ręczne
W poniedziałkowy wieczór, gdy odwiedzaliśmy Strzeszowianki jeszcze długo przed godziną 18, jedne panie paliły w piecu, aby chórzystki nie drżały z zimna, inne przygotowywały herbatkę, by gardełka były "śpiewne". Przy komplecie pań rozpoczęły się śpiewy. Piękne głosy, harmonijność zespołu miła dla ucha, słyszalna była także na zewnątrz świetlicy...
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze