W czwartkowe przedpołudnie kierowca tira jadąc ul. Wrocławską w stronę centrum z impetem wjechał w wiadukt, mocno naruszając jego konstrukcję. Kierowca "zgubił" górę naczepy, która wbiła się w wiadukt. Sam przejechał jeszcze kilkaset metrów dalej, zatrzymując się na wysokości skrzyżowania na Długołękę. Był w szoku, nerwowo zaciągał się papierosem: - Co mogę pani powiedzieć, nie zauważyłem znaku. Kiedy zobaczyłem, że się nie zmieszczę było już za późno. Chciałem się zatrzymać, ale wcześniej nie było miejsca - powiedział niedługo po zdarzeniu.
Oprócz naruszenia konstrukcji wiaduktu kierowca uszkodził dwa samochody: osobowy i busa, które stały zaparkowane na ul. ks. Bochenka, zarysował je wystającymi elementami po naczepie, oprócz tego przeciął oponę w autobusie: - Nie zauważyłem kiedy je przerysowałem - powiedział.
Przez kilka godzin policjanci razem z trzebnicką strażą miejską i strażą pożarną zabezpieczali miejsce zdarzenia. Odcinek od ronda na ul. ks. Bochenka w stronę wiaduktu przez ten czas był nieprzejezdny dla ruchu samochodowego, kierowcy poruszający się w stronę Wrocławia kierowani byli na objazd na Długołękę. Do ściągnięcia naczepy z wiaduktu zostali wezwani pracownicy z pomocy drogowej z Cerekwicy: - Szybko i sprawie udało nam się ściągnąć naczepę, także droga jest teraz udrożniona. Na razie czekamy co dalej, czekamy na ekspertyzę, ponieważ z tego co wiem doszło do uszkodzenia wiaduktu. Naczepa była pusta, kierowca ściął dach i potem reszta poszła szybko. Do ściągnięcia dachu naczepy użyliśmy stelaża - powiedział Karol Chojnowski z firmy Jarex.
W wyniku silnego uderzenia konstrukcja wiaduktu została naruszona. Szynobus przywożący pasażerów z Wrocławia co prawda zatrzymał się na stacji, jednak maszynista nie zdecydował się na dalszą podróż. Zarządca wiaduktu, Dolnośląska Służba Dróg i Kolei, wezwał specjalistów, którzy zbadali stan techniczny i zadecydowali o tym, czy szkody są na tyle poważne, by na czas naprawy wstrzymać kursy szynobusu. Po przybyciu na miejsce komisja stwierdziła, że uszkodzenia nie są na tyle poważne, by blokować przejazdy pociągu: - Nie ma w tej chwili zagrożenia dla ruchu, koszty naprawy uszkodzonej konstrukcji będą znane dopiero po ekspertyzie, a na nią trzeba będzie poczekać 2-3 tygodnie - powiedział przedstawiciel komisji.
Sprawca został ukarany kredytowym mandatem karnym: - Kierowca jest młody, ma 22 lata, od dwóch lat posiada prawo jazdy na samochody ciężarowe. Twierdził, że nie zauważył znaków ostrzegawczych mówiących o dopuszczalnej wysokości samochodu przejeżdżającego przez wiadukt. My na trasie przejechanej przez kierowcę naliczyliśmy ich aż 5 - dodaje asp. sztab. Iwona Mazur z KPP w Trzebnicy.
Zanim kierowca mógł ruszyć dalej musiał poczekać na straż pożarną, która za pomocą specjalistycznego sprzętu pocięła resztki naczepy. Służby bezpieczeństwa prowadziły akcję do godziny 11.30
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze