Dzięki internetowi można było osobiście wziąć udział w tym niezwykłym nabożeństwie, którego najważniejsza cześć odbywała się na placu św. Piotra w Rzymie.
To było wielkie, przejmujące misterium wiary i nadziei, że to, co wydaje się niemożliwe, spełni się jednak dzięki boskiej pomocy. Był to potężny głos wzywający, aby poniechać eskalacji zbrodni i przemocy, aby oszczędzić życie niewinnych, bezbronnych ludzi.
Nabożeństwo poruszało swą niezwykłą formą. Głównym elementem kilkugodzinnego czuwania było milczenie wielu tysięcy ludzi, przerywane tylko od czasu do czasu modlitewnymi wezwaniami, chóralnym śpiewem i podsycaniem płomienia, który palił się przed wystawionym Najświętszym Sakramentem. To było misterium ludzkich twarzy, głęboko przejętych, odpowiedzialnych za losy świata, zjednoczonych we wspólnej, choć głęboko osobistej modlitwie. To było bardzo potrzebne spotkanie.
Ale zastanawiam się i zrozumieć nie potrafię dlaczego inicjatywa papieża spotkała się z tak wielką obojętnością mediów, dlaczego nie było dla niej miejsca w doniesieniach telewizyjnych i prasowych. Dlaczego nie włączyły się do niej także wspólnoty wierzących na naszym terenie, chociaż w wielu częściach Polski podjęto papieską inicjatywę. Czemu nie wykorzystano szansy, by grono orędowników pokoju na świecie stało się jeszcze większe. Dlaczego? Przecież jesteśmy cząstką tego samego Kościoła.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze