Reklama

Fałszywe oświadczenie - śledztwa nie będzie?

26/08/2013 10:32

W poszukiwaniu znamion przestępstwa


Przypomnijmy w skrócie, że kilka lat temu Grupa Kapitałowa "Toya" chciała zainwestować w budowę luksusowego osiedla TOYA GOLF na terenie gminy Wisznia Mała. Firma wystąpiła z wnioskiem do wójta o wydanie decyzji podziałowej 173 ha na mniejsze działki. Wójt przychylił się do wniosku, jednak część terenu przeznaczył na poszerzenie drogi powiatowej i tym samym starostwo zostało "obdarowane" nieruchomością. Ziemia ta automatycznie z chwilą uprawomocnienia się decyzji stała się dość problematyczną własnością powiatu trzebnickiego, gdyż starostwo nie zostało o tym fakcie skutecznie powiadomione. Decyzja zamiast do starostwa, trafiła do jednostki jemu podległej, czyli do zarządu dróg powiatowych, który nie ma prawa do dysponowania majątkiem powiatowym. I tak starostwo funkcjonowało pozostając w niewiedzy o swoim nowym nabytku, za wejście w posiadanie którego powinno zapłacić inwestorowi odszkodowanie. Starosta o fakcie dowiedział się w chwili, w której inwestor wezwał powiat do wypłaty odszkodowania nie tylko za samą działkę, ale także za inwestycję, która tam powstała, na niebagatelną kwotę ponad 2 mln złotych... Fakt, iż na podstawie decyzji o podziale wydanej przez wójta firma domaga się od starostwa odszkodowania, nie przeszkodził wiceprezesowi spółki na podpisanie oświadczenia o tym, że to firma Toya jest właścicielem działki. To na podstawie tego dokumentu firma wystąpiła o pozwolenie na budowę i wybudowała kolektor, za który domaga się teraz odszkodowania.

Starostwo zauważyło tę niespójność i zgłosiło do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, które w polskim prawie jest nazywane poświadczeniem nieprawdy. Pod koniec czerwca prokuratura powiadomiła starostwo o tym, że nie dopatrzono się w postępowaniu pracownika Toi nieprawidłowości wymagających pociągnięcia do odpowiedzialności karnej. Dzwonimy do starosty, aby zapytać go, co myśli o decyzji trzebnickiej prokuratury. – W tej chwili czekamy na pisemne uzasadnienie tej decyzji. W sprawie z Toyą istnieją dwa osobne postępowania. Pierwsze się odbędzie, jeśli Toya zdecyduje się drogą sądową dochodzić swoich roszczeń. Sprawa ta będzie prowadzona w trybie postępowania cywilnego firmy w stosunku do starostwa. Druga sprawa dotyczy tego, że my zgłosiliśmy do prokuratury nieprawidłowość stwierdzoną w dokumentach, czyli podejrzenie poświadczenia nieprawdy w tym oświadczeniu. Prokuratura stwierdziła, że ów prezes, który w dokumentach poświadczył, iż firma jest właścicielem działki, w tamtej chwili mógł po prostu o tym nie wiedzieć. Jednak w postępowaniu cywilnym, jeśli Toya się na takie zdecyduje, zostanie wykazane, że firma otrzymała informację o dokonaniu decyzji podziałowej. A zatem spółka Toya wiedziała o tym, że w chwili podpisywania oświadczenia przez wiceprezesa, to starostwo było właścicielem działki – mówi nam Robert Adach.

Chcielibyśmy się dowiedzieć, dlaczego prokuratura podjęła decyzję o umorzeniu postępowania. W chwili, w której starosta czeka na pismo z prokuratury, my udajemy się do tej instytucji z prośbą o udostępnienie nam akt sprawy do wglądu.

Podpis? To nic nie znaczy


Firma Toya swoje postępowanie uzasadniała tym, że wiceprezes, który, to wzbudzające wątpliwości oświadczenie podpisał, najzwyczajniej w świecie nie widział o istnieniu decyzji podziałowej. Jak stwierdził wiceprezes firmy, W 2007 roku, kiedy to decyzja została wydana,  nie był jeszcze pracownikiem firmy, a oświadczenie zostało podpisane na podstawie dokumentacji przygotowanej przez pracowników Toi. Dodał, że podpisując to oświadczenie był przekonany, iż działka jest własnością firmy. Przyczyną do umorzenia sprawy był brak dowodów na to, że doszło do świadomego popełnienia przestępstwa poświadczenia nieprawdy. W polskim prawie, aby mówienie lub świadczenie nieprawdy zostało uznane za przestępstwo, musi w tym czynie zostać udowodnione działanie z premedytacją.

Działając na podstawie powyższego, prokuratura nie zebrała wystarczających dowodów na to, aby udowodnić wiceprezesowi Toi umyślne działanie. Stwierdzono, że jego działanie nie nosi znamion przestępstwa. Wiceprezes spółki wprawdzie oświadczył, wbrew temu jaki był stan faktyczny, że firma jest właścicielem działki na podstawie wyciągu z ksiąg wieczystych.

Jednak w tym miejscu warto dodać, że wójt Wiszni Małej poinformował firmę Toya o decyzji podziałowej i uczynił to skutecznie, gdyż odpowiedź zwrotna znajduje się w urzędzie. W uzasadnieniu jest adnotacja, że owszem, stwierdzono prawidłowe powiadomienie inwestora. Jednak podpis odbioru decyzji podziałowej złożył ktoś inny niż wiceprezes i to jest jedna z podstaw do uznania, że oskarżony o złożenie fałszywego oświadczenia rzeczywiście nie musiał wiedzieć o tym, że działka należy do starostwa. Co więcej, prokuratura dodaje, że to starostwo źle w tej sprawie wypełniło swoje obowiązki. Stwierdzono, że po otrzymaniu decyzji podziałowej powiat nie ujawnił się w księdze wieczystej i to było powodem do tego, że Toya mogła uznać sporną działkę za swoją. Prokuratura także zauważa, że starostwo przecież wydało pozwolenie na wykonanie inwestycji na terenie, którego właścicielem było od dwóch lat. W uzasadnieniu nie ma jednak ani słowa o tym, że starostwo zostało powiadomione nieskutecznie przez urząd w Wiszni Małej i wszystkie decyzje, które były podejmowane bądź nie, były spowodowane brakiem wiedzy na temat posiadania takiej działki.

Dla nas ciekawa jest jeszcze jedna kwestia. Otóż na podstawie tej samej decyzji podziałowej, spółka występowała o pozwolenia na budowę domków, na osiedlu przy polu golfowym, czyli prowadziła swoistą działalność developerską. A zatem spółka doskonale wiedziała, że w wyniku podziału, działka, na której zbudowano później kolektor nie jest jej własnością. Czy ten aspekt zbadali prokuratorzy? Próbowaliśmy porozmawiać o tym z prokuratorem Tadeuszem Tratkowskim, jednak zastępca prokuratora rejonowego nie chciał komentować decyzji prokuratury, ale zgodził się nam udostępnić akta sprawy.

Czy można kwestionować działanie prokuratury? Zgodnie z prawem, po otrzymaniu uzasadnienia, stosowne zażalenie do sądu może złożyć zawiadamiający, czyli starostwo. Jednak czyn umyślnego popełnienia przestępstwa jest trudny do udowodnienia i rzeczywiście bardzo rzadko można znaleźć na to materialne dowody. Dla nas oznacza to tyle, że organ strzegący praworządności nie utrudnił drogi do roszczenia kwoty ponad 2 mln złotych firmie Toya od starostwa. Trzeba jeszcze pamiętać o tym, że określenie "pieniądze starostwa" czy "pieniądze publiczne" jest utopijną przenośnią, gdyż w praktyce nie istnieje takie pojęcie. Ponad 2 mln zł, które inwestor próbuje uzyskać, to są właściwie pieniądze podatników.

Robert Adach już zapowiedział, że bez postępowania sądowego nie wypłaci firmie Toya nawet złotówki. Ani starostwo, ani my nie wiemy, czy decydenci firmy Toya złożyli do sądu odpowiedni pozew w celu uzyskania odszkodowania za działkę. Firma konsekwentnie odmawiała kontaktu z nami oraz zajęcia stanowiska w sprawie. W dalszym ciągu będziemy się przyglądać sprawie z ogromnym zainteresowaniem.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    mm - niezalogowany 2013-08-29 18:06:47

    Znalazł się myślący!!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    mmmmmmm - niezalogowany 2013-08-29 17:05:52

    myślę, że co raz wiecęj osób ma poważne zastrzeżenia co do sposobu zarządzania Gminą przez p. Długozimę i wcale nie jest to środowisko gazety " Nowej" :) i PO :) Gdybyś naprawdę myślał to nie miałbyś takiego zdania.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    m - niezalogowany 2013-08-28 20:25:09

    myślę, że co raz wiecęj osób ma poważne zastrzeżenia co do sposobu zarządzania Gminą przez p. Długozimę i wcale nie jest to środowisko gazety " Nowej" :) i PO :)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo NowaGazeta.pl




Reklama