Reklama

Tragedia tuż przed studniówką

Wiadomość o tym wstrząsnęła uczniami oraz nauczycielami trzebnickiego liceum. Właśnie teraz w Machnicach trwa studniówka, na której miał być jeden z maturzystów - syn pracownika liceum w Trzebnicy. Około godz. 17 przygotowujący się do studniówki uczniowie dowiedzieli się, że ich kolega nie żyje. Wiadomość o tej tragedii szybko rozeszła się za pośrednictwem komunikatorów. Wszyscy są zszokowani. Studniówka się rozpoczęła, ale młodzież zadecydowała, że w tym roku nikt nie zatańczy poloneza. Więcej informacji o tym zdarzeniu przedstawimy w najbliższym wydaniu Nowej Gazety Trzebnickiej.

OŚWIADCZENIE REDAKCJI 

Reklama

Po naszym sobotnim wpisie, na temat tragedii jaka rozegrała się w Trzebnicy tuż przed studniówką, wiele osób jest oburzonych tym, że na portalu ukazała się powyższa informacja. Padają zarzuty, że media powinny pominąć ten temat, że za szybko itp. Wyjaśnijmy więc dlaczego zdecydowaliśmy się o tym poinformować. 

Po pierwsze, żyjemy w małej społeczności, gdzie wiadomości drogą pantoflową rozchodzą się bardzo szybko, zwłaszcza te, które dotykają tragedii. Ta informacja właśnie do nich należy.

"News" o tym zdarzeniu zaczął krążyć “w mieście” dużo wcześniej. Pojawiały się różne plotki. Rysowano wiele wersji. Co więcej, w tym dniu miała odbyć się studniówka trzebnickiego liceum. I to właśnie tam, zgromadzonej młodzieży, rodzicom i nauczycielom ogłoszono tą tragiczną wiadomość. Czy media powinny o tym napisać?

Reklama

Żyjemy w czasach wszechobecnej informacji, internetu, wiadomości fałszywych lub prawdziwych, dlatego media mają wręcz obowiązek informować o ważnych wydarzeniach, nawet gdy są one tragiczne i przykre dla danej osoby czy rodziny. Nie możemy udawać, że nie ma tematu, że nic się nie stało. Media powinny zebrać informacje i próbować opisać jak, a przede wszystkim dlaczego doszło do tragedii.

Oczywiście, że tego typu zdarzenia są bardzo trudne i delikatne. To przede wszystkim ogromny dramat dla rodziców i rodziny. Ale nie ma nic gorszego niż uciekanie od tematu, udawanie, że go nie ma czy pozwalanie na szerzenie się plotek i niesprawdzonych wersji. Nasza redakcja dostała ich już kilka. 

Reklama

Po drugie, zdajemy sobie sprawę, że informacja pojawiła się dość szybko, ale było to po tym, gdy oficjalnie zakomunikowano ją na studniówce. Jaki jest pierwszy odruch po otrzymaniu takiej informacji? Dla jednych niedowierzanie, dla innych płacz, dla wielu szok. To normalne, że w takiej sytuacji ludzie zadają pytania, chcą wiedzieć co takiego się wydarzyło. Dzwonią do znajomych i przeszukują internet. 

Nasza redakcja podała jedynie krótką informację, na temat tego tragicznego zdarzenia. Policja na tym etapie nie mogła przekazać nic więcej. Okoliczności zdarzenia są w tej chwili badane. Śledczy ustalają co takiego się wydarzyło, a ponieważ informacja żyła już własnym życiem, to nasza redakcje nie mogła udawać, że tematu nie ma. 

Reklama

I wbrew temu co twierdzą komentujący, absolutnie nie chodziło nam o kliki. Gdyby tak było, dalibyśmy przekierowanie wpisu na media społecznościowe. Postanowiliśmy jednak tego nie robić, po to, aby była ona dostępna tylko na portalu. Jeżeli ktoś szukał informacji o tym zdarzeniu, to właśnie tu znalazł krótką notkę. Tylko tyle i aż tyle. 

Dodajmy, że dzisiaj w całej sprawie ważne jest to, jaka pomoc zostanie skierowana w tej chwili do rodziców, których dotknęła tragedia, ale i do młodzieży, która o wszystkim dowiedziała się nie z portalu NOWej, tylko z wiadomości tekstowych i informacji przekazanej podczas studniówki. To bardzo trudne zadanie, dla nauczycieli, dyrekcji ale i rodziców. Wierzymy jednak, że mimo wszystko, ta pomoc będzie szeroka i kompleksowa. 

Reklama

Fala hejtu i nienawiści

Niemniej zdumieni jesteśmy falą hejtu i nienawiści, która wylała się pod naszym tekstem. Pod płaszczykiem troski o dobro rodziny, hejterzy w niewybredny sposób postanowili wyzywać dziennikarza. Grożą mu i nawołują do nienawiści wobec jego osoby, ale i pozostałych członków redakcji. To dla hejterów typowe. Ukrywają się pod anonimowymi wpisami - nickami i udają, że są odważni. Wyzywają podburzają, a sami siedzą schowani, bo jesteśmy pewni, że pod swoimi nazwiskami takich głupot, nigdy by nie napisali. 

Wyzwiska, niecenzuralne słowa, grożenie śmiercią i nawoływanie do nienawiści w komentarzach, które pojawiły się pod materiałem, który dziennikarz zamieścił na portalu, nie mogą pozostać bez naszej reakcji.  

Reklama

Wyjaśnijmy, że groźby wypowiadane w internecie, nieważne czy pod adresem polityka czy dziennikarza, czy osoby prywatnej, są prawnie zabronione. 

W internecie nikt nie jest anonimowy, dlatego nasza redakcja złoży stosowne zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez tych, którzy w komentarzach dopuścili się czynów karalnych. Materiał został już zgromadzony, wraz z informacją o adresach IP. 

Nie pozwolimy na szkalowanie osób, na grożenie śmiercią, na niecenzuralne wyzwiska i nawoływanie do nienawiści.

Reklama

Wiemy, że łatwo publikować takie komentarze zza klawiatury komputera nie podając nazwiska, chowając się za pseudonimem, ale jak już wspomnieliśmy nikt nie jest w sieci anonimowy. Z drugiej strony, namawiamy tych hejterów, którzy tak ochoczo wyzywali i grozili naszym dziennikarzom, aby napisali to samo, pod swoimi nazwiskami. Macie odwagę? Czy jesteście zwyczajnymi tchórzami?

REDAKCJA portalu NOWAGAZETA.pl

Ważna informacja:
Każdy człowiek, czy mały czy duży może czasem potrzebować wsparcia. Dlatego powstał specjalny telefon zaufania, który prowadzi Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę. Informacje, o nim możemy znaleźć na stronach rządowych. 

Reklama

ZASADY FUNKCJONOWANIA TELEFONU 116 111:

  • Anonimowo - dzwoniąc, nie musisz podawać swojego imienia, nazwiska ani adresu zamieszkania;
  • Bezpłatnie - połączenie jest bezpłatne zarówno z telefonów komórkowych, jak i stacjonarnych;
  • Chętnie - konsultanci 116 111 gotowi są rozmawiać o każdej ważnej sprawie. Jeśli będzie to potrzebne, mogą umówić się na kolejną rozmowę;
  • Dyskretnie - wszystko, o czym  powiesz lub napiszesz, zostanie między Tobą a konsultantami 116 111. Jeśli poprosisz o pomoc w rozwiązaniu Twoich problemów lub zgodzisz się na to, żeby Ci pomóc – konsultanci 116 111 zajmą się tym.

KIM SĄ KONSULTANCI TELEFONU 116 111?

Grupa pedagogów i psychologów dyżurujących przy Telefonie Zaufania dla Dzieci i Młodzieży 116 111. Każdy ma doświadczenie w pracy z osobami w trudnych sytuacjach życiowych i potrzebującymi pomocy. Potrafią słuchać i rozumieją młodych ludzi.

Pomagają dzieciom i młodzieży rozmawiając o sprawach dla nich ważnych i trudnych. Nie dają gotowych rad i rozwiązań. Razem z rozmówcami zastanawiają się, co mogą zrobić, by przezwyciężyć kłopoty i problemy. 

Reklama

NA JAKI TEMAT MOŻNA POROZMAWIAĆ LUB NAPISAĆ?

  • skontaktuj się w chwili, gdy potrzebujesz wsparcia i rozmowy o tym, co jest dla Ciebie ważne lub sprawia Ci kłopot;
  • możesz porozmawiać o przyjaźni, miłości, kontaktach z rodzicami, czy problemach w szkole;
  • czujesz złość, smutek, zniechęcenie, żal - podziel się tym, co właśnie przeżywasz;
  • dojrzewasz i masz związane z tym pytania;
  • doświadczasz przemocy lub jesteś w niebezpiecznej sytuacji;
  • jest jakiś inny problem, którym chcesz się podzielić.

Konsultanci 116 111 czekają na Twój telefon!

Nie będą Cię oceniać ani pouczać. Wysłuchają Twojego problemu i razem z Tobą zastanowią się nad najlepszym jego rozwiązaniem!

Można też dzwonić pod następujące numery:

800 12 12 12 - Dziecięcy Telefon Zaufania Rzecznika Praw Dziecka czynny całą dobę 7 dni w tygodniu;

22 484 88 04 - Telefon Zaufania Młodych od poniedziałku do soboty w godz. 11:00 - 21:00;

116 123 - Kryzysowy Telefon Zaufania czynny codziennie od 14:00 do 22:00;

Aplikacja nowagazeta.pl

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.


Aplikacja na Androida Aplikacja na IOS

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Oejduens12 - niezalogowany 2024-02-03 21:08:36

    Naprawde nie mogliście uszanować traumy rodziny i bliskich chlopaka? Trzeba było od razu pisać na kolanie 3 zdania, żeby tylko kręcić aferę? Zenujacy poziom dziennikarstwa.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Kaska - niezalogowany 2024-02-04 16:48:50

    To nie dziennikarz! To zwykła hiena w szmatlawcu!!!

    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Znajoma - niezalogowany 2024-02-03 21:10:04

    Naprawdę nie mogliście się wstrzymać z tym artykułem...? Nie macie sumienia po prostu...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo NowaGazeta.pl




Reklama