Burmistrz Marek Długozima chce nagle zlikwidować szkołę, choć wcześniej przeprowadzał w niej remonty i inwestycje. Uchwała pojawiła się nagle. Rozmawiamy z radnym PO Marcinem Raczyńskiem...
Były zapewniania i obietnice dla rodziców i nauczycieli. Były wizyty burmistrza w szkole i dzieci u włodarza. Marek Długozima remontował budynek i ogłaszał nowe przetargi. Co takiego się stało, że nagle radni dowiedzieli się, że Szkoła Podstawowa w Masłowie ma zostać zlikwidowana. Dlaczego decyzja owiana jest wielką tajemnicą?
Posłuchajcie i obejrzyjcie nasz PODCAST. O tej sprawie i nie tylko rozmawiamy z radnym Marcinem Raczyńskim.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Zachowanie władzy w Trzebnicy jest według nas pozbawione jakiejkolwiek przyzwoitości , logiki, i dobra dla jej mieszkańców. Wstyd, żenada. Liczymy tylko na mądrą, odważną opozycję w Radzie Miejskiej w Trzebnicy.
Trudno nie odczuwać goryczy i głębokiego rozczarowania wobec decyzji burmistrza dotyczącej nagłego zamknięcia szkoły. Zwłaszcza że jeszcze niedawno, z pełnym przekonaniem i publicznie, zapewniał o co najmniej dwuletnim funkcjonowaniu placówki w dotychczasowym kształcie, by następnie przekształcić ją w szkołę z oddziałami klas 1–3 oraz przedszkolem. Dziś te deklaracje okazują się jedynie pustymi słowami, które bezceremonialnie wyrzucono do kosza. Od lat mamy do czynienia z konsekwentnym osłabianiem tej szkoły — decyzjami podejmowanymi wbrew lokalnej społeczności, administracyjnymi przeszkodami i działaniami, które zamiast wspierać, skutecznie podcinają skrzydła. Symbolicznym przykładem była huczna uroczystość nadania imienia placówce: pełna patosu, fleszy i autopromocji, podczas gdy w tle nauczyciele i rodzice mierzyli się z nieustannym rzucaniem kłód pod nogi przy organizacji całego przedsięwzięcia. Publiczny wizerunek „dobrego gospodarza” nijak miał się do rzeczywistości, w której szkolna społeczność była systematycznie marginalizowana. A jednak — pomimo tych przeciwności — szkoła i lokalna społeczność przez lata udowadniały, że potrafią radzić sobie własnymi siłami. To dzięki zaangażowaniu rodziców, mieszkańców i pracowników szkoły powstawało miejsce naprawdę dobre dla dzieci: bezpieczne, żywe, zakorzenione w lokalnych wartościach i otwarte na potrzeby całej wspólnoty. To nie decyzje zza biurka budowały tę szkołę, lecz codzienna praca i oddolna troska ludzi, którym naprawdę zależało. Od wielu lat funkcjonowanie szkoły odbywa się w cieniu niepewności. Przeprowadzane remonty — kosztowne, lecz pozorne — dziś rodzą zasadnicze pytanie: po co? Jaki był ich sens, skoro ta sama władza bez mrugnięcia okiem dąży teraz do likwidacji placówki? Trudno nie odnieść wrażenia, że były one jedynie elementem dekoracji, a nie przejawem realnej troski o edukację i przyszłość lokalnej społeczności. Cisza ze strony mieszkańców i nauczycieli nie jest oznaką obojętności. To raczej efekt zmęczenia i utraty wiary. Rok temu walczyli, ufając w złożone obietnice. Dziś wiedzą, ile były warte. W tej gminie głośne sprzeciwienie się władzy bywa bowiem równoznaczne z zamknięciem sobie drogi do pracy, rozwoju czy zwyczajnego spokoju. Jak powszechnie wiadomo, w mieście rządzonym przez jedynego, nieomylnego „cesarza” prawo do głosu przysługuje wyłącznie jemu.
Anonimie, zawsze możesz aplikować do urzędu w Prusicach. Zaznacz, że nienawidzisz burmistrza i PiS, to na pewno nie zaszkodzi. W końcu ktoś kto szuka pracy w urzędzie nie będzie miał problemu z dojazdem, jakby coś.
Burmistrz żyje w swoim świecie. Jeszcze opowiada na Sesji Rady Gminy, że w szkole nie ma aktualnie 3 klasy, 4klasy i 7 klasy. I tak ludzie to łykają. A w szkole owszem, są obecnie klasy 1,2,4,7,8 plus dwa oddziały przedszkolne. Może to nie za wiele, ale to na pewno nie są 2 klasy jak mówi burmistrz :)
To jest kolejny przykład złych ludzi u wladzy. Bardzo słabych ludzi. Rzeczywistość to potwierdza .
Ludzie władzy w Trzebnicy poniżej zera. To jest dramat dla gminy i jej mieszkańców. Brawo i szacunek dla radnych opozycji. Opozycja ,prawda, uczciwość radnych opozycji zwycięży.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Zachowanie władzy w Trzebnicy jest według nas pozbawione jakiejkolwiek przyzwoitości , logiki, i dobra dla jej mieszkańców. Wstyd, żenada. Liczymy tylko na mądrą, odważną opozycję w Radzie Miejskiej w Trzebnicy.
Trudno nie odczuwać goryczy i głębokiego rozczarowania wobec decyzji burmistrza dotyczącej nagłego zamknięcia szkoły. Zwłaszcza że jeszcze niedawno, z pełnym przekonaniem i publicznie, zapewniał o co najmniej dwuletnim funkcjonowaniu placówki w dotychczasowym kształcie, by następnie przekształcić ją w szkołę z oddziałami klas 1–3 oraz przedszkolem. Dziś te deklaracje okazują się jedynie pustymi słowami, które bezceremonialnie wyrzucono do kosza. Od lat mamy do czynienia z konsekwentnym osłabianiem tej szkoły — decyzjami podejmowanymi wbrew lokalnej społeczności, administracyjnymi przeszkodami i działaniami, które zamiast wspierać, skutecznie podcinają skrzydła. Symbolicznym przykładem była huczna uroczystość nadania imienia placówce: pełna patosu, fleszy i autopromocji, podczas gdy w tle nauczyciele i rodzice mierzyli się z nieustannym rzucaniem kłód pod nogi przy organizacji całego przedsięwzięcia. Publiczny wizerunek „dobrego gospodarza” nijak miał się do rzeczywistości, w której szkolna społeczność była systematycznie marginalizowana. A jednak — pomimo tych przeciwności — szkoła i lokalna społeczność przez lata udowadniały, że potrafią radzić sobie własnymi siłami. To dzięki zaangażowaniu rodziców, mieszkańców i pracowników szkoły powstawało miejsce naprawdę dobre dla dzieci: bezpieczne, żywe, zakorzenione w lokalnych wartościach i otwarte na potrzeby całej wspólnoty. To nie decyzje zza biurka budowały tę szkołę, lecz codzienna praca i oddolna troska ludzi, którym naprawdę zależało. Od wielu lat funkcjonowanie szkoły odbywa się w cieniu niepewności. Przeprowadzane remonty — kosztowne, lecz pozorne — dziś rodzą zasadnicze pytanie: po co? Jaki był ich sens, skoro ta sama władza bez mrugnięcia okiem dąży teraz do likwidacji placówki? Trudno nie odnieść wrażenia, że były one jedynie elementem dekoracji, a nie przejawem realnej troski o edukację i przyszłość lokalnej społeczności. Cisza ze strony mieszkańców i nauczycieli nie jest oznaką obojętności. To raczej efekt zmęczenia i utraty wiary. Rok temu walczyli, ufając w złożone obietnice. Dziś wiedzą, ile były warte. W tej gminie głośne sprzeciwienie się władzy bywa bowiem równoznaczne z zamknięciem sobie drogi do pracy, rozwoju czy zwyczajnego spokoju. Jak powszechnie wiadomo, w mieście rządzonym przez jedynego, nieomylnego „cesarza” prawo do głosu przysługuje wyłącznie jemu.
Anonimie, zawsze możesz aplikować do urzędu w Prusicach. Zaznacz, że nienawidzisz burmistrza i PiS, to na pewno nie zaszkodzi. W końcu ktoś kto szuka pracy w urzędzie nie będzie miał problemu z dojazdem, jakby coś.