Telefon odebrany o poranku miał być ostrzeżeniem przed próbą wyłudzenia kredytu. Jednak zamiast ochronić swoje pieniądze, 26-letni mieszkaniec naszego powiatu wpadł w misternie przygotowaną pułapkę. Kilka godzin później stracił 80 tys. zł.
Wszystko zaczęło się w piątek, 22 maja. Do mężczyzny zadzwoniła kobieta podająca się za pracownicę banku. Spokojnym, rzeczowym tonem zapytała, czy właśnie składa wniosek o kredyt na 75 tys. zł. Gdy stanowczo zaprzeczył, usłyszał, że ktoś podszywa się pod niego i próbuje wyłudzić pożyczkę na jego dane.
Od tej chwili rozmowa zaczęła przypominać dobrze wyreżyserowaną akcję ratunkową. Fałszywa konsultantka krok po kroku instruowała 26-latka, co powinien zrobić, by „zabezpieczyć środki” i zablokować możliwość zaciągania kolejnych zobowiązań. Przekonywała, że sprawą zajmuje się prokuratura i policyjni specjaliści od cyberprzestępczości.
Manipulacja trwała blisko godzinę. W tym czasie oszuści nie dawali mężczyźnie chwili na spokojne zastanowienie się, ani kontakt z kimkolwiek innym. Przez cały czas pozostawał na linii. W końcu uwierzył, że bierze udział w tajnej akcji mającej ochronić jego konto przed przestępcami. Pod wpływem instrukcji poszedł do banku i zaciągnął kredyt na 80 tys. zł. Następnie wypłacił gotówkę. To jednak był dopiero początek.
Oszuści skierowali go później do wpłatomatu, który — jak zapewniali — miał znajdować się pod nadzorem prokuratury i policji. Mężczyzna wykonywał kolejne polecenia, wpłacając pieniądze przy użyciu kodów BLIK. W międzyczasie otrzymywał wiadomości tekstowe dotyczące statusu swojego konta. Wszystko wyglądało wiarygodnie i utwierdzało go w przekonaniu, że naprawdę współpracuje ze służbami.
W trakcie całego procederu kontaktowało się z nim kilka osób. Jedni podawali się za policjantów, inni za przedstawicieli państwowych instytucji. Jeden z rozmówców przedstawił się nawet jako funkcjonariusz Wydziału Cyberprzestępczości z Warszawy. Podał 26-latkowi stronę internetową, na której można było rzekomo zweryfikować numer telefonu. To ostatecznie rozwiało jego wątpliwości.
Gdy część pieniędzy została już wpłacona, oszuści stwierdzili, że cały proces trwa zbyt długo. Zapowiedzieli więc, że wyślą „pomocnika”, który odbierze resztę gotówki osobiście. Mężczyzna pojechał we wskazane miejsce. Spotkał tam nieznajomego, który podał wcześniej ustalone hasło. To wystarczyło, by przekazać mu kopertę z pieniędzmi.
Chwilę później aplikacja bankowa 26-latka została zablokowana. Oszuści polecili mu wrócić do domu i czekać na kontakt z „pracownikiem banku”, który miał pomóc w odblokowaniu konta. Telefon już jednak nie zadzwonił. Dopiero wtedy stało się jasne, że cała historia o policyjnej akcji i ochronie pieniędzy była starannie przygotowanym oszustwem. Mieszkaniec naszego powiatu stracił 80 tys. zł. Źródło, fot.: KPP w Trzebnicy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
A mówią, że seniorów trzeba chronić przed cyber atakiem
Kiedyś szalała czarna wołga , wierzycie w toto .
A mówią, że seniorów trzeba chronić przed cyber atakiem
Kiedyś szalała czarna wołga , wierzycie w toto .