Od momentu amerykańsko-izraelskiej inwazji na Iran, ceny paliw w Polsce sukcesywnie pną się do góry. Także w powiecie trzebnickim przekroczyły już mityczną granicę 8 złotych za litr oleju napędowego i 7 zł za litr benzyny. Benzyna jest tańsza, ale jej cena również nie napawa optymizmem. Niektórzy analitycy rynku paliwowego nie wykluczają wzrostów nawet w okolice 10 złotych za litr. Rząd póki co nie wdraża żadnych rozwiązań pozwalających zredukować koszty paliw, lecz jednocześnie nie wyklucza pewnych rozwiązań pomocowych, skierowanych do podmiotów transportowych.
Na niektórych naczepach, jednej z dużych firm logistycznych, odpowiedzialnej między innymi za transport artykułów spożywczych, można przeczytać hasło „Bez transportu nie ma nic”. Te słowa, będące wiele lat temu częścią kampanii społecznej, świetnie oddają istotę uwarunkowań współczesnego świata. Transport to barometr i „krwiobieg gospodarki”. Bez przewozów ciężarowych nie będzie dostaw w marketach, w firmach handlowych, czy przemysłowych. Stąd też w kontekście ostatnich skoków cen oleju napędowego, naiwnym byłoby sądzenie, że uszczuplają one portfele tylko wyłącznie klientów na stacjach benzynowych. Wyższe koszty diesla i benzyny przekładają się, w mniejszym lub większym stopniu, na podwyżki praktycznie wszystkich produkowanych i sprzedawanych dóbr konsumpcyjnych. Dotyczy to także cen wszelkich usług. Związany z nimi transport autobusowy również nie pozostaje obojętny wobec zwiększonych kosztów paliwowych.

Obecne, podwyższone nakłady na zakup oleju napędowego nałożyły się na wcześniejsze problemy firm transportowych. Już od wielu lat ich właściciele zmagają się m.in. z brakiem wykwalifikowanych kierowców zawodowych i relatywnie postępującą, coraz mniejszą opłacalnością branży w stosunku do poniesionych nakładów finansowych. Nowe pojazdy są wyraźnie coraz droższe. Z kolei w tym roku o czterdzieści procent wzrosły także opłaty drogowe oraz zwiększyła się ilość płatnych odcinków dróg dla samochodów ciężarowych.
- Aktualna sytuacja może przynieść wiele bankructw w branży transportowej - twierdzi Sebastian Ośnicki, Prezes Zarządu w firmie Lenartt sp. z.o.o. z Pęgowa obok Obornik Śląskich.
- Mało kto zastanawia się nad tym, że chleb w domu, czy piwo w lodówce, mamy dzięki ciężarówkom. Niestety, w ostatnim czasie jestem na etapie zrywania niektórych umów z kontrahentami, gdyż na obecnym poziomie cen paliw i opłat drogowych, nie jestem w stanie utrzymać płynności finansowej w mojej firmie, bowiem wiele podmiotów zlecających transport nie chce nawet słyszeć o zmianie mechanizmów korekt paliwowych – dodaje przedsiębiorca.
Transportowcy oczekują w tej trudnej sytuacji pomocy od państwa.
- Chociaż nie jest to wina Premiera Tuska, to konieczna jest obecnie interwencja i wsparcie dla przewoźników. Nie możemy płacić za działania USA i ponosić zwiększonych kosztów ich interesów. To niedopuszczalne - uważa Mariusz Frąc, konsultant i trener w branży transportowej.

Czy rząd zareaguje w końcu we właściwy sposób?
- Analizujemy sytuację i pracujemy nad rożnymi wariantami rozwiązań – twierdzi Przemysław Kuk, Dyrektor Departamentu Komunikacji w Ministerstwie Aktywów Państwowych i dodaje: – Moim zdaniem, istotnym posunięciem było zejście koncernu Orlen, z marży detalicznej 25 groszy do aktualnej, bliskiej zera.
W branży przewozów pasażerskich też jest ciężko.
- Przez ogromne ceny paliwa byliśmy zmuszeni podnieść ceny biletów jednorazowych i miesięcznych - mówi z determinacją Krzysztof Borodycz, właściciel firmy Express Bus z Trzebnicy - Lecz zapewniam, że jeśli olej napędowy potanieje, obniżymy ich ceny.
Firmy wykonują swoje usługi po cenach ustalonych w przetargach państwowych. A więc jeszcze sprzed obecnych, drastycznych podwyżek paliw. Niemniej jednak, ustawa dotycząca zamówień publicznych pozwala na ewentualną zmianę warunków finansowych usług wykonywanych dla samorządów lokalnych. Te mechanizmy zdradza Jarosław Głowacki, Zastępca Wójta Gminy Wisznia Mała:
- W naszych umowach zawartych na okres powyżej jednego roku, ustawodawca dopuszcza ich renegocjację. Chociaż póki co jeszcze żaden z naszych kontrahentów na wykonywanie transportowych usług publicznych, nie wnioskował w tej sprawie. Ale zdaję sobie sprawę, że jeśli ceny paliw nie spadną w w najbliższym czasie, możemy spodziewać się napływu takich podań – dodaje włodarz.
Problemem, który wiąże się również w jakimś stopniu ze stawkami transportowymi jest niedobór kierowców zawodowych. Zjawisko nasila się od dłuższego czasu. Niestety zawód polegający na prowadzeniu ciężarówki czy autobusu, przestał być atrakcyjny, zwłaszcza dla młodych ludzi. Obecna średnia wieku pracowników w sektorze transportu ciężkiego i autobusowego to nieco ponad pięćdziesiąt lat. Na branżowych forach internetowych, czy w grupach popularnego serwisu społecznościowego, kierowcy często narzekają na zbyt niskie wynagrodzenia w stosunku do zaangażowania zawodowego i specyfiki zawodu wraz z jego czasochłonnością oraz odpowiedzialnością za kierownicą.
Na powyższy stan wpływa również brak właściwej infrastruktury w postaci odpowiedniej ilości bezpiecznych parkingów, pozwalających na odbycie wytyczonej przepisami przerwy na odpoczynek oraz ogólny niekorzystny wizerunek zawodu kierowcy zawodowego.
- Najbardziej irytuje mnie nierzadkie, roszczeniowe podejście magazynierów podczas załadunków i rozładunków – przybliża negatywne kulisy pracy, Dariusz Nowicki, kierowca zawodowy z ponad trzydziestoletnim stażem za kierownicą ciężarówki - Odnoszę wrażenie, że w mediach cały czas trwa swoista, zakamuflowana, nagonka na kierowców ciężarówek, którzy w moim odniesieniu są tam przedstawiani w coraz bardziej negatywny sposób - Pan Darek nie ukrywa rozgoryczenia.
Czy tak powinno być? Przecież to od tych ludzi, spędzających długie godziny za kierownicą, w głównej mierze zależy zachowanie odpowiedniej ciągłości łańcuchów logistycznych oraz bezpieczeństwa żywnościowego.
- Z powodu braków kadrowych zatrudniam kierowców nawet z odległych krajów afrykańskich, a nawet z Indonezji i Kolumbii - twierdzi Sebastian Ośnicki.
Według niego brakuje działań i kampanii promujących zawód kierowcy w kraju oraz właściwych szkoleń na etapie zdobywania zawodowych uprawnień.
-Chociaż tyle dobrze, że niedawno wszedł wymóg zastąpienia w trakcie kursów i egzaminów, lekkich pojazdów tandemowych na rzecz ciągników siodłowych z naczepami. Przydałyby się też szkoły zawodowe w zakresie kształcenia kierowców zawodowych - formułuje branżowe potrzeby Sebastian Ośnicki
Komentarz
Duże pojazdy użytkowe nie jeżdżą po drogach dla kaprysu firm transportowych. Ich kierowcy wykonują ważną pracę. Chociażby po to, aby każdy z nas mógł wyjść ze sklepu z zaopatrzeniem na weekendowy grill, albo, żeby za sprawą autobusu zapewnić mobilność tym, którzy często nie mają na nią innego sposobu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Wyborczynie i wyborcy pizza gratis. Jeszcze kilka lat będą wam wciskać, że winny jest PiS.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Wielbiciel gwiazdek się odezwał, troll płatny co przegląda wszystkie komentarze i szybko reaguje
Wojne wywolal Izrael.
Wyborczynie i wyborcy pizza gratis. Jeszcze kilka lat będą wam wciskać, że winny jest PiS.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Wielbiciel gwiazdek się odezwał, troll płatny co przegląda wszystkie komentarze i szybko reaguje