Reklama

Kontrowersje wyborcze w Gminie Trzebnica: Czy siostra kandydata na burmistrza liczyła głosy zgodnie z prawem? Postanowienie Komisarza Wyborczego w sprawie wygaśnięcia członkostwa. Odpowiedzialność siostry i pełnomocników. (149 znaków)

Siostra Marka Długozimy, który kandydował na burmistrza, liczyła głosy i podpisała protokoły komisji. Czy to zgodne z prawem? Tymczasem Komisarz Wyborczy, po zapytaniach dziennikarzy, wydaje postanowienie.

Nie cichną echa kontrowersji wokół wyborów na Burmistrza Gminy Trzebnica. Zaraz po ogłoszeniu wyników wyborów okazało się, że w Obwodowej Komisji Wyborczej nr 14 zasiadała siostra urzędującego burmistrza Marka Długozimy, który kandydował w wyborach na to stanowisko. O sprawie piszemy obok. Temat siostry, która miała liczyć głosy burmistrza wzbudził zainteresowanie mediów ogólnopolskich. Do Trzebnicy przyjeżdżały telewizje, o sprawie informowało radio, portale i gazeta. 

Reklama

Nasza gazeta postanowiła zgłębić temat. Dlaczego? Bo wiele wskazuje na to, że o siostrze burmistrza, którą zgłoszono do komisji, musiał wiedzieć zarówno Marek Długozima, jak i pełnomocnik komitetu burmistrza, czyli sekretarz gminy Daniel Buczak. Powstaje więc pytanie, czy celowo zataili ten fakt i nie poinformowali przewodniczącej komisji oraz wrocławskiego komisarza? Czy może liczyli, że sprawa się nie wyda. 

Po wyborach Marek Długozima otwarcie przyznał, że jego siostra, czyli Barbara Jadwiga Mokrzycka, zasiadała w komisji wyborczej. Ale burmistrz nie widział w tym nic złego.

Reklama

[paywall]

Więcej, odnosząc się do naszego dziennikarza, który ujawnił sprawę napisał: "W domyśle oskarża także moją siostrę, tylko dlatego, że zasiadała ona w jednej z komisji. Oskarżenia tak irracjonalne, że każdy zdrowo myślący człowiek wie, że są one po to, by wywołać kontrowersje w myśleniu o wyniku tych wyborów. By wzbudzić sensację. W imię swoich manipulacji jest w stanie poświęcić jej dobre imię. Czego nie mogę zostawić bez komentarza. Nie ma na to mojej zgody."

To oznacza, że Marek Długozima chyba dalej nie dostrzega problemu. To zaskakujące, bo przecież jest prawnikiem. Można nawet odnieść wrażenie, że ostatnie zdanie: "Nie ma na to mojej zgody.", jest zakamuflowaną groźbą, w stosunku do dziennikarza. 

Reklama

O siostrę burmistrza zapytaliśmy Komisarza Wyborczego we Wrocławiu. Zapytaliśmy: czy w związku z powyższym doszło do naruszenia prawa wyborczego i czy wobec takiego zdarzenia komisarz wyborczy wyciągnie jakieś konsekwencje lub powiadomi organa ścigania? Czy wobec zaistniałej sytuacji i nawiązując do poprzednich pytań w sprawie brakujących kart do głosowania, komisarz zarządzi powtórne przeliczenie głosów w Gminie Trzebnica? 

Dyrektor biura Tomasz Kucharski informował, że jeśli chodzi o karty wyborcze, to zapewne komisja źle je policzyła, ale gdy dopytaliśmy, czy w takim razie odnotowano to w protokole wyborczym, do dzisiaj nie otrzymaliśmy rzeczowej odpowiedzi.

Reklama

Trochę inaczej było z pytaniami o siostrę burmistrza Długozimy. Dyrektor delegatury KBW we Wrocławiu poinformował, że “Komisarz Wyborczy we Wrocławiu II nie posiadał wiedzy uzasadniającej wygaszenie członkostwa Pani Jadwigi Barbary Mokrzyckiej. Wiadomość, iż osoba ta jest rodzeństwem kandydata na burmistrza, na chwilę obecną wynika jedynie z doniesień medialnych, które pojawiły się w przestrzeni publicznej po ustaleniu wyników wyborów na obszarze województwa.”

Poinformowaliśmy, że to nie doniesienia medialne, a fakty, które nawet w swoim wpisie na FB potwierdził Marek Długozima. Zapytaliśmy powtórnie: czy Komisarz Wyborczy podjął jakiekolwiek kroki prawne w tej sprawie? Czy złożył np. zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa?

Reklama

W poniedziałek nastąpił przełom. Okazało się, że Komisarz Wyborczy wydał postanowienie nr 674, w którym stwierdził wygaśnięcie członkostwa Barbary Jadwigi Mokrzyckiej w Obwodowej Komisji Wyborczej nr 14. 

W odpowiedzi skierowanej do naszej redakcji dyrektor KBW wyjaśnia, że “Ww. decyzja została podjęta, po uzyskaniu przez Komisarza potwierdzonych informacji o zaistnieniu przesłanek wskazanych w art. 184 §  1 pkt 2a) ppkt b) ustawy Kodeks wyborczy. Przepis ten stanowi, że wygaśnięcie członkostwa w obwodowej komisji wyborczej następuje w przypadku wyrażenia przez osobę będącą w stosunku do członka komisji m.in.  rodzeństwem zgody na kandydowanie w wyborach wójta - w przypadku obwodowej komisji wyborczej powołanej na obszarze gminy, w której kandyduje ta osoba.

Reklama

Komisarz Wyborczy wydając postanowienie, jedynie potwierdził fakt wygaśnięcia członkostwa w obwodowej komisji wyborczej (postanowienie ma charakter deklaratoryjny), natomiast samo wygaśnięcie członkostwa następuje z mocy prawa- tj. wskazanego uprzednio przepisu art. 184 §  1 pkt 2a) ppkt b) Kodeksu wyborczego.”

Dalej czytamy, że: “w przedmiotowej sprawie Komisarz Wyborczy nie został poinformowany o zaistnieniu przyczyn uzasadniających stwierdzenie wygaśnięcia członkostwa Pani Barbary Jadwigi Mokrzyckiej w Obwodowej Komisji Wyborczej nr 14 w Trzebnicy przed dniem wyborów. Okoliczność ta wyszła na jaw, dopiero po ustaleniu wyników głosowania i wyników wyborów, a  została potwierdzona zgłoszeniem w dniu 12.04.2024r .dokonanym przez komitet wyborczy biorący udział w  wyborach samorządowych w Gminie Trzebnica”.

Reklama

Czy za łamanie prawa ktoś poniesie karę?

Sprawa siostry burmistrza wyszła przypadkowo. Co ciekawe, Marek Długozima w jednym z wywiadów udzielonych telewizji TVN twierdzi, że to pomyłka, że siostra uczestniczyła w komisjach we wszystkich wyborach. Jeśli tak było, to powstaje pytanie, czy też liczyła głosy, gdy na burmistrza kandydował jej brat?

Z przesłanej nam przez dyrektora odpowiedzi wynika, że członkowie komisji wyborczej “ponoszą odpowiedzialność jak funkcjonariusze publiczni”. A to oznacza, że jeśli funkcjonariusz publiczny nie dopełnił obowiązków, to mógł popełnić przestępstwo z art. 231 kk. Z kodeksu wyborczego wynika, że siostra burmistrza przestała być członkiem komisji w momencie, gdy Marek Długozima został zarejestrowany jako kandydat na burmistrza. Powinna ten fakt zgłosić przewodniczącemu komisji, ale tego nie zrobiła. Powstał inny problem. Barbara Mokrzycka dalej brała udział w pracach komisji. Liczyła głosy, podpisywała protokoły. Może się więc okazać, że podawała się za funkcjonariusza publicznego, choć nim już nie była. 

Reklama

Zapytaliśmy komisarza, czy w tej sprawie złożył zawiadomienie do organów ścigania. Delegatura odpisała, że "nie jest właściwa do interpretacji przepisów Kodeksu karnego w tym art. 231."

Kto jeszcze wiedział, ale nie powiedział?

Odpowiedzialność siostry burmistrza i jej nieuprawniona praca w komisji wyborczej to jedno, ale warto zauważyć, że to pełnomocnik wyborczy danego komitetu zgłasza osoby do pracy w komisji. Pełnomocnikiem komitetu burmistrza był Daniel Buczak, sekretarz gminy. Pełnomocnikiem finansowym komitetu była córka burmistrza Aleksandra Długozima. Trudno sobie wyobrazić, że Buczak nie wiedział, że Mokrzycka to siostra burmistrza. Kilka miesięcy temu nasza gazeta ujawniła, że Barbara Mokrzycka niespodziewanie dostała pracę w gminie, a dokładniej została zatrudniona w ZAPO, czyli jednostce podległej gminie. Choć burmistrz Długozima nie jest jej bezpośrednim szefem, to właśnie włodarz mianuje i odwołuje dyrektora ZAPO, a więc pośrednio może mieć wpływ i na jej zatrudnienie. 

Reklama

O siostrze wiedział też zapewne sam burmistrz Długozima, jednak ani on, ani Buczak nie poinformowali przewodniczącej komisji, ani komisarza o tym fakcie.

Buczaka zapytaliśmy dlaczego zgłosił do komisji siostrę burmistrza, skoro wiedział, że jej brat będzie kandydował na burmistrza. Pytaliśmy też, kto zaproponował mu jej kandydaturę i dlaczego nie powiadomił komisarza, gdy zarejestrowano Długozimę jako kandydata. 

Burmistrza Marka Długozimę zapytaliśmy, czy urząd wypłacił siostrze burmistrza pensję za pracę w komisji, a jeśli tak, to czy wezwano ją do zwrotu tej kwoty. Chcieliśmy też wiedzieć, kiedy wypłacono pieniądze. Poprosiliśmy o odpowiedzi do środy, do godziny 12.00. Niestety, ani Daniel Buczak, ani Marek Długozima nie odpowiedzieli na nasze pytania. 

Reklama

Na koniec jeszcze jedna ciekawostka. Mokrzycka, jeszcze przed wyborami, mocno wspierała brata na FB. Lajkowała jego posty. A zatem dużo wcześniej wiedziała, że będzie on kandydował w nadchodzących wyborach. Zresztą sam Długozima nigdy tego nie ukrywał i nawet na sesjach zapowiadał swój start. 

Sprawę ostatecznie rozstrzygnie sąd, gdzie wpłynął już protest wyborczy jednego z komitetów, a możliwe, że protestów będzie więcej. Może się też okazać, że do prokuratury wpłynie też zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Taką informację otrzymaliśmy od jednego z komitetów.

Aplikacja nowagazeta.pl

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.


Aplikacja na Androida Aplikacja na IOS

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Helka - niezalogowany 2024-04-17 21:24:37

    Buczak,Dlugozima i przewodniczaca komisji wyborczej powinni dopuszczenia siostry do udziału w komisji. Co na to prawnicy?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    e_m_p_t_y_2_2_2 2024-04-17 21:32:48

    Sprawa siostry burmistrza musi znaleźć swój finał w prokuraturze.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Stefek lub Wandzia - niezalogowany 2024-04-17 22:02:21

    Ziobro by ich ukarał

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo NowaGazeta.pl




Reklama