Tłusty czwartek już dzisiaj! Jedzmy pączki i faworki, bo dziś kalorie się nie odkładają. A najlepsze pączki upiecze Adam Kosowski, właściciel obornickiej Bezy. Każdy czytelnik, który dzisiaj wejdzie do redakcji zostanie poczęstowany pączkiem usmażonym w cukierni mistrza Adama.
Tradycja tłustego czwartku sięga czasów pogańskich. Był to dzień, w którym świętowano odejście zimy i nastanie wiosny. Na zwyczajowej uczcie podawano tłuste potrawy, głównie mięsa, popijano je winem, a zagryzkę stanowiły pączki. Bardzo różniły się od dzisiejszych: przygotowane z ciasta chlebowego i nadziewane słoniną. Dzisiaj pączki są inne, słodkie, a tłusty czwartek jest świętem w kalendarzu chrześcijańskim. Przypada w ostatni czwartek przed wielkim postem, 52 dni przed Wielkanocą. Zwany także zapustami lub mięsopustem, tłusty czwartek rozpoczyna ostatni tydzień karnawału. W tym dniu dozwolone jest objadanie się, a by obżarstwo nie zaszkodziło, należy popijać potrawy przednimi trunkami.
W naszym kalendarzu tłusty czwartek to tradycja, bez której koniec karnawału nie może się obyć. Kiedyś w specyficzny sposób obchodzono go w Małopolsce, nazywając dzień combrowym czwartkiem. Zgodnie z legendą nazwa ta pochodziła od nazwiska krakowskiego burmistrza o nazwisku Comber. Chociaż był postacią najprawdopodobniej fikcyjną, zapisał się w tradycji jako człowiek zły i surowy, szczególnie dla krakowskich przekupek. Wieść gminna niesie, że zmarł w czwartek, a w rocznicę jego śmierci handlarki na targu wyprawiały huczną zabawę z tańcami.
W Wielkopolsce wierzono, że gotowanie i usługiwanie przy stole w tym dniu zapewnia dobrobyt, pomyślność i zdrowie. Dlatego też podczas kolacji w tłusty czwartek wszyscy usługiwali sobie wzajemnie i pomagali pani domu w przygotowywaniu potraw. W XVI w. pojawił się zwyczaj jedzenia pączków słodkich. Wyglądały inaczej niż dzisiaj, a w ich wnętrzu krył się orzeszek lub migdał, natrafienie na niego wróżyło dostatek i powodzenie. Pączki w formie kul zaczęto wypiekać w wieku XVIII. Wtedy powstał pączek, jaki znamy, puszysty pączek drożdżowy.
Większość zwyczajów związanych z tym świętem odeszło już w niepamięć, ale nadal w tłusty czwartek w całej Polsce spożywa się pączki. Statystyczny Polak zjada w tym dniu 2,5 pączka, a w całym naszym kraju zjadanych jest 100 mln pączków. Przyjęło się, że jeśli ktoś nie zje pączka w tłusty czwartek, to nie będzie mu się wiodło. Ale nie wolno zapominać, że drugim obok pączka obowiązkowym wypiekiem na tłustoczwartkowym stole jest faworek, inaczej zwany chrustem. To drobne chrupkie ciastka o słodkim smaku, w kształcie złożonej kokardki. Smaży się je w głębokim tłuszczu i posypuje grubo cukrem pudrem. Wraz z Jego Tłustością Pączkiem Słodkim umilą nam ostatnie dni przemijającego karnawału.
O zapewnienie słodkich doznań w Trzebnicy i Obornikach Śląskich zadba Adam Kosowski, właściciel cukierni Beza serwującej słodkości od 26 stycznia 1998 r. Wszystkie ciasta wypiekane są w oparciu o receptury domowe, cukiernia zwiększa tylko odpowiednio ilość użytych składników, aby ciasta wystarczyło na dużą blachę. Już w środę jego pracownicy zaczną wypiekać pączki i nie spoczną dopóty, dopóki nie wyjdzie ostatni klient. W planach mają przygotowanie kilkunastu tysięcy pączków. A jeśli trzeba będzie, to więcej. Beza usmaży także faworki, a wszystkie jej słodkości są pełne naturalnych produktów, bo pan Adam twierdzi, że jak ma być dodany spirytus, czy adwokat, to prawdziwy. I dodaje:
- Pączek powinien być taki, że jak się go zje, to od razu ma się ochotę sięgnąć po następnego.
Adam Kosowski przygotował także pączkową niespodziankę dla czytelników NOWej Gazety: każdy, kto przyjdzie do redakcji w tłusty czwartek zostanie poczęstowany pączkiem upieczonym w Bezie.
M.Szymańska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze