Odwiert „Jadwiga T-1" wierci się już na głębokości blisko 2 kilometrów. Z dotychczasowych pomiarów wynika, że woda jest za zimna i zbyt mocno zmineralizowana, by opłacało się ją wykorzystać bez dodatkowych inwestycji liczonych w setkach milionów złotych. Burmistrz mówił o termach i uzdrowisku, eksperci studzą zapał, a mieszkańcy już raz doświadczyli awarii, gdy ich domy oblepione zostały czerwoną mazią.
Wszystko zaczęło się pięknie. We wrześniu 2021 roku Gmina Trzebnica podpisała z Narodowym Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej umowę opiewającą na 17 milionów 350 tysięcy złotych dotacji. To kwota netto całej inwestycji. Miał powstać odwiert badawczy o głębokości 3 kilometrów, a wiercenia miały trwać 3 miesiące. Dziś jest kwiecień 2026 roku, odwiert osiągnął 1936 metrów, a termin wykonania przesunięto na koniec 2026 roku. Cały koszt prac to około 22 miliony złotych.
Opóźnienia zaczęły się zanim wbiło się pierwsze wiertło. Przetarg ogłoszono dopiero jesienią 2023 roku i kilkakrotnie przesuwano termin otwarcia ofert. Gdy w listopadzie 2024 roku wygasła decyzja Urzędu Marszałkowskiego zatwierdzająca projekt robót geologicznych, plac budowy stanął. Wykonawca mógł ponownie ruszyć dopiero po tym, jak 14 stycznia 2025 roku Okręgowy Urząd Górniczy we Wrocławiu wydał nową zgodę. Prace nie mogły być realizowane przez kilka miesięcy z przyczyn formalnych, a burmistrz Marek Długozima w tym czasie publikował optymistyczne wpisy na Facebooku i stanął z łopatą do zdjęcia tuż przed wyborami parlamentarnymi.
Sekretarz Gminy Daniel Buczak poinformował niedawno o wynikach opomiarowania dwóch poziomów wodonośnych. Wapień muszlowy dał wodę o temperaturze zaledwie 31,4 stopnia Celsjusza i wydajności 20 metrów sześciennych na godzinę. Woda z piaskowca okazała się tylko trochę cieplejsza. Ma 42 stopnie, ale za to jej mineralizacja wynosi aż 24 gramy na litr. Dla porównania: woda morska ma mineralizację rzędu 35 gramów na litr. Tak zmineralizowana woda szybko niszczy instalacje i wymaga kosztownych rozwiązań technicznych. Trwają pomiary kolejnego poziomu tak zwanego czerwonego spągowca, uznawanego za jeden z najbardziej perspektywicznych dla geotermii w Polsce.
Tymczasem burmistrz Długozima od lat snuje opowieści o basenach termalnych i uzdrowisku. Problem w tym, że NFOŚiGW jest w tej kwestii kategoryczny: odkryte wody mają służyć wyłącznie do ogrzewania budynków. Gdyby gmina przeznaczyła je na baseny, musiałaby zwrócić całą dotację. Włodarz najwyraźniej o tym wie, skoro sam podpisał umowę dotacyjną, ale mimo to obietnice term padają przy każdej okazji, zwłaszcza przed wyborami.
Prezes spółki wiertniczej Algeo Zbigniew Deręgowski, przemawiając na ceremonii symbolicznego uruchomienia odwiertu, życzył zamawiającemu „odrobiny szczęścia", bo jak wyjaśnił, warunki geologiczne są zmienne i ryzyk jest mnóstwo. Zbigniew Noga z firmy Multiconsult, sprawującej nadzór nad inwestycją, przypomniał, że obecny odwiert jest wyłącznie badawczy. Dopiero po wykonaniu drugiego otworu i połączeniu obydwu będzie można myśleć o praktycznym wykorzystaniu wody. Mówił, że o jakichkolwiek planach zagospodarowania warto rozmawiać dopiero wtedy, gdy znane będą pełne wyniki.
W nocy z soboty na niedzielę z 28 na 29 listopada 2025 roku, podczas wiercenia, pękła rura doprowadzająca płuczkę chłodzącą wiertło. Ponieważ wiertło znajdowało się wysoko, a wiał wiatr, substancja została rozpylona na otaczające posesje przy ulicy Poziomkowej, na boisko oraz na drogi. Mieszkańcy budzili się z ogrodzeniami, elewacjami i oknami dachowymi pokrytymi czerwoną mazią.
Firma Algeo zapewniła, że substancja jest bezpieczna i że usunie osad na własny koszt. Ani Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska, ani Okręgowy Urząd Górniczy nie wiedziały o zdarzeniu, nie dotarło do nich żadne zgłoszenie. Naczelnik wydziału ochrony środowiska Urzędu Miejskiego w Trzebnicy był w tym czasie nieosiągalny. Burmistrz Długozima nie zamieścił na ten temat ani słowa. Dopiero gdy nasza gazeta opisała sprawę, służby zaczęły cokolwiek sprawdzać, a Algeo obiecało, że usunie osad na własny koszt. I faktycznie, wynajęto firmę do usunięcia osadu, ale jak się okazało, w połowie prac nagle przestała to robić. Mieszkańcy opowiadają nam, że pracownicy firmy przekazali, że nie otrzymali od Algeo zapłaty za zlecenie. Później sami dowiedzieli się, że mają zgłaszać roszczenia do ich polisy. Problem w tym, że nikt im nie chciał dać numeru polisy. Kontakty z gminą i wykonawcą nie przynosiły żadnych sensownych rozwiązań. Mieszkańcy zostali z problemem sami. Dzisiaj jeden z nich opowiada "NOWej", że wynajął kancelarie prawną i będzie żądał odszkodowania za zniszczenia domu.
Co zastanawiające, ani Sanepid, ani Okręgowy Urząd Górnictwa, ani WIOŚ nie przeprowadzili niezależnych badań składu substancji. Mieszkańcy nadal nie wiedzą, czym dokładnie zostały pobrudzone ich domy, choć jeden z mieszkańców dotarł do karty charakterystyki substancji. Nasza redakcja ma jej kopię. Okazuje się, że rozpylona substancja może być bardzo niebezpieczna dla zdrowia mieszkańców. Zadzwoniliśmy do prezesa Algeo Zbigniewa Derągowskiego, nie mógł rozmawiać, ale obiecał oddzwonić. Niestety, do zamknięcia tego wydania, telefonu nie otrzymaliśmy.
Odwiert zlokalizowano na działce przy ulicy Czereśniowej, na gruntach pozyskanych od Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa. To te działki, za która gmina musiała zwrócić do KOWR ponad 7 milionów złotych za niezrealizowanie pierwotnej umowy z 2008 roku. Tymczasem z wstępnych badań geofizycznych, które wykonała firma Geoprojekt, wynikało, że odwiert powinien się znaleźć w okolicach ulicy Oleśnickiej, w bliższym sąsiedztwie wskazanej we wniosku dotacyjnym Villi Zamek. Pracownik Geoprojektu pytany o zmianę lokalizacji przyznał, że jej nie dokonywał i nie wie, kto i dlaczego wybrał inne miejsce. Współautorka projektu robót geologicznych z Politechniki Wrocławskiej odmówiła komentarza, dodając tylko, że nie chce mieć nic wspólnego z „pewnymi nazwiskami".
Obiekty wskazane we wniosku dotacyjnym jako przyszli odbiorcy ciepła to: Gminna Hala Widowiskowo-Sportowa, hala squasha przy ulicy 3 Maja i Gminny Park Wodny. Dzieli je od odwiertu od kilkuset metrów do kilku kilometrów, a w przypadku parku wodnego pomiędzy nimi leży cały Las Bukowy.
Dla przykładu, Gmina Turek, realizująca podobną inwestycję, miała gotowe pozwolenie na budowę ciepłowni, zanim zaczęła wiercić. W Trzebnicy nikt o takowym pozwoleniu nie słyszał, a zmiana studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego, niezbędna do budowy elektrociepłowni, była planowana dopiero przy okazji sesji rady, już po uruchomieniu placu budowy.
Gdyby czerwony spągowiec okazał się hojny i faktycznie udało by się odkryć wodę o temperaturze powyżej 80 stopni, wysokiej wydajności, niskiej mineralizacji, to Trzebnica faktycznie mogłaby myśleć o jej przemysłowym wykorzystaniu. Geotermia w takiej postaci może uniezależnić gminne obiekty od cen gazu i węgla, poprawić jakość powietrza i dać mocny argument w staraniach o status uzdrowiskowy. To realna korzyść, pod warunkiem, że gmina znajdzie finansowanie na kolejne etapy: drugi odwiert, elektrociepłownię i infrastrukturę przesyłową. Bez tego odwiert badawczy pozostanie bardzo kosztowną ciekawostką geologiczną.
Gdyby wyniki pozostały na poziomie dotychczasowych pomiarów lub gdyby temperatura wody była tylko niewiele wyższa, to gmina może stanąć przed trudnym wyborem: inwestować dalej za własne pieniądze w technologie podgrzewania (jak Toruń, gdzie geotermia ojca Rydzyka okazała się nieopłacalna) albo rozliczyć się z NFOŚiGW z tego, co udało się osiągnąć, i zamknąć temat. Po 5 latach czyli po okresie trwałości projektu można będzie ją teoretycznie wykorzystać na inne cele, ale na to również potrzeba gigantycznych pieniędzy. Tymczasem budżet jest w opłakanym stanie. Dług w tym roku ma wynieść 121 milionów złotych, a już mówi się, że może być nawet dużo większy.
Ani burmistrz, ani sekretarz gminy nie przedstawili dotąd żadnego planu finansowego dla kolejnych etapów inwestycji. Radni opozycji twierdzą, że pytając o to na sesjach, otrzymują ogólnikowe zapewnienia. Nie wiadomo też, ile gmina otrzymała już z przyznanej dotacji i jak wygląda harmonogram wypłat w relacji do poniesionych wydatków.
Odwiert „Jadwiga T-1" może zakończyć się sukcesem lub porażką, ale to zależy od geologii, a nie od woli burmistrza. Niezależnie od tego, mieszkańcy powinni znać wcześniej dokładne plany, bo w końcu wydajemy publiczne pieniądze i to niezależnie czy pochodzą z budżetu gminy czy budżetu państwa.
Nasza redakcja wielokrotnie poruszała ten temat. Robiliśmy też podcast na temat geotermii. Przed wyborami w nagraniu wzięli udział przedstawiciele różnych ugrupowań. Niestety ani burmistrz Długozima, ani nikt z jego przestawicieli nie chciał rozmawiać o geotermii. Mamy więc jedynie wizje włodarza, który za pomocą Facebooka opowiada o kolejnych planach. Zadziwiające jest to, że skoro urzędnicy są pewni swoich racji, to dlaczego nie chcą wziąć udziału w debacie. Czyżby bali się trudnych pytań?
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Całe to mówienie o uzdrowisku w Trzebnicy od ponad 10 lat to fikcja ,nic z tego jak dotąd nie wyszło i prawdopodobnie nie wyjdzie .To samo chyba nic nie wyjdzie i nic nie da ten odwiert ?
Może to być cudowna woda co rozumu doda.
Będziemy mieć wodę wysoko zmineralizowaną ,,TRZEBNICZANKA ZDRÓJ,,gmina może taką wodę sprzedawać na całą Polskę i zarabiać ogromną kasę ..To może być Trzebnicka kopalnia dużej kasy..
Analiza prawdopodobieństwa sukcesu energetycznego dla inwestycji w Trzebnicy opiera się na korelacji trzech kluczowych czynników: temperatury złoża, wydajności otworu oraz mineralizacji wody. Poniżej znajduje się szczegółowe rozwinięcie tego zagadnienia. 1. Geologiczne warstwy sukcesu Szansa na sukces energetyczny zmienia się wraz z głębokością odwiertu „Jadwiga T-1”: Poziom Pstrego Piaskowca (osiągnięty): Przy temperaturze 42°C sukces jest pewny (95%), ale ograniczony do niskotemperaturowego ciepłownictwa (wspomaganego pompami ciepła) oraz rekreacji. Poziom Czerwonego Spągowca (cel: 3000 m): To tutaj rozstrzygnie się pełny sukces energetyczny. Prognozowana temperatura 80–90°C pozwoliłaby na bezpośrednie wpięcie w sieć ciepłowniczą bez konieczności intensywnego dogrzewania prądem. Prawdopodobieństwo trafienia w złoże o takich parametrach szacuje się na 65–75%, co jest wynikiem optymistycznym dla tego regionu (monoklina przedsudecka). 2. Krytyczna zależność: Temperatura vs Wydajność Sam wysoki stopień Celsjusza nie gwarantuje sukcesu. Kluczowy jest parametr m³/h (metrów sześciennych na godzinę). Scenariusz Optymistyczny: Temperatura >80^\circ C i wydajność >100 \text{ m}^3/\text{h}. Pozwala to na budowę elektrociepłowni binarnej (ORC) lub dużej ciepłowni miejskiej. Scenariusz Realistyczny: Temperatura ok. 70\text{--}75^\circ C i wydajność 50\text{--}70 \text{ m}^3/\text{h}. Wymaga zastosowania wymienników ciepła i pomp ciepła, co podnosi koszty eksploatacji, ale nadal jest rentowne przy obecnych cenach emisji CO2. Margines błędu: Geologia strukturalna rejonu Trzebnicy charakteryzuje się dużą zmiennością lokalną. Ryzyko tzw. „suchego otworu” (wysoka temperatura, brak przepływu wody) wynosi w tym rejonie ok. 15–20%. 3. Bariera mineralizacji (Zasolenie) Wyniki z poziomu pstrego piaskowca wykazały mineralizację na poziomie 24 g/dm³. To wysoka wartość (dla porównania: Bałtyk ma ok. 7 g/dm³). Wpływ na sukces: Wysokie zasolenie oznacza konieczność stosowania drogich materiałów odpornych na korozję (tytan, specjalne stopy stali) oraz systemu zatłaczania wody z powrotem do złoża (odwiert chłonny). Ryzyko: Jeśli mineralizacja w głębszym poziomie „Czerwonego spągowca” przekroczy 100 g/dm³, koszty utrzymania instalacji mogą obniżyć rentowność projektu o 20–30%.
no i co?! łyso?
Całe to mówienie o uzdrowisku w Trzebnicy od ponad 10 lat to fikcja ,nic z tego jak dotąd nie wyszło i prawdopodobnie nie wyjdzie .To samo chyba nic nie wyjdzie i nic nie da ten odwiert ?
Może to być cudowna woda co rozumu doda.
Będziemy mieć wodę wysoko zmineralizowaną ,,TRZEBNICZANKA ZDRÓJ,,gmina może taką wodę sprzedawać na całą Polskę i zarabiać ogromną kasę ..To może być Trzebnicka kopalnia dużej kasy..