Środa 7 stycznia zapowiadała się jak każdy inny zimowy dzień, lecz dla jednego z mieszkańców naszego powiatu był ostatnim na wolności. Funkcjonariusze Wydziału Ruchu Drogowego trzebnickiej komendy powiatowej, patrolując jedną z dróg na terenie gminy Zawonia, zwrócili uwagę na opla. Coś w sposobie jazdy kierowcy wzbudziło ich czujność.
Gdy policjanci dali sygnał do zatrzymania — rozbłysły niebieskie światła i rozległ się dźwięk policyjnych sygnałów, kierujący ani myślał o zatrzymaniu. Zamiast zwolnić, przyspieszył. Rozpoczął się pościg. Samochód zboczył z asfaltu i wjechał na drogę polną, jakby kierowca liczył, że w tumanach kurzu i błota uda mu się zniknąć.
Po chwili gwałtownie się zatrzymał. Drzwi otworzyły się, a mężczyzna wyskoczył z auta i rzucił się do ucieczki próbując zbiec. Była to desperacka próba uniknięcia odpowiedzialności. Okazało się jednak, że w bieganiu policjanci są lepsi. Po krótkiej chwili mężczyzna był już w ich rękach.
Szybko wyszło na jaw, co było powodem jego ucieczki. Sprawdzenie w policyjnych systemach nie pozostawiło wątpliwości: zatrzymany miał dożywotni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych, wydany przez Sąd Rejonowy w Miliczu. Mężczyzna został zatrzymany, a po sporządzeniu niezbędnej dokumentacji trafił do policyjnego pomieszczenia dla osób zatrzymanych.
Już następnego dnia, w czwartek 8 stycznia, został doprowadzony w trybie przyspieszonym przed oblicze trzebnickiego Sądu Rejonowego. Wyrok zapadł szybko i był surowy: rok pozbawienia wolności, nowy dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych oraz kara grzywny. Ta historia stała się kolejnym dowodem na to, że lekceważenie prawa zawsze prowadzi do konsekwencji — prędzej czy później. Źródło, fot.: KPP w Trzebnicy.
Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze opinie