Samorządowcy kształcili się za publiczne pieniądze. Niektórzy robili to w słynnym Collegium Humanum. To na tej uczelni dyplomy często były „kupowane”. Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Krajowa. My tymczasem sprawdzamy, jak i komu gminy dofinansowywały "dodatkowe studia”.
Afera Collegium Humanum zaczęła się od artykułu Newsweeka. To wtedy dziennikarze ujawnili, że uczelnia na masową skalę wydaje dyplomy MBA. Szybko okazało się, że była to swoista „kuźnia kadr” działaczy PiS, ale nie tylko. Z okazji do uzyskania dyplomu chętnie korzystali też posłowie, politycy, samorządowcy i to niemal wszystkich partii. Dlaczego notable chcieli mieć taki dyplom? Otóż Prawo i Sprawiedliwość zmieniło uprawnienia do zasiadania w radach nadzorczych spółek skarbu państwa. Już nie trzeba było zdawać państwowego egzaminu. Wystarczył dyplom MBA dowolnej uczelni. Dzisiaj Prokuratura Krajowa prowadzi szeroko zakrojone śledztwo. Na wiele miesięcy zatrzymany został rektor uczelni Paweł Cz., który poszedł na współpracę z organami ścigania. Niedawno jedna z uczelni anulowała mu dyplom doktora, który tam uzyskał. W sprawie zatrzymano wiele osób, którym przedstawiono zarzuty. Jest wśród nich były poseł PiS Ryszard Cz. czy prezydent Wrocławia Jacek Sutryk (zgodził się na podawanie pełnych danych - przyp. red.). Prokuratura twierdzi, że śledztwo jest rozwojowe i wkrótce może dojść do kolejnych zatrzymań, a zarzuty usłyszy jeszcze wiele osób.
Gdy afera zataczała coraz większe koło, nasza redakcja otrzymała informację, że w Collegium Humanum miał się kształcić także burmistrz Marek Długozima oraz przewodniczący rady Mateusz Stanisz. Nasz informator mówił wprost, że „studia” opłacono im z publicznych pieniędzy.
Zapytany na sesji Marek Długozima odpowiedział, że ukończył te "studia" z wynikiem pozytywnym, że uczęszczał na zajęcia i zdał egzamin. Po chwili dodał, że były to jedyne studia podyplomowe, które zostały dofinansowane z pieniędzy gminy w kwocie 9600 zł i przekonywał, że poszerzenie wiedzy było niezbędne. ...
Spokojnie, ten tekst możesz przeczytać w całości. Dołącz do nas już teraz! Będziesz mógł czytać wszystkie teksty, bez ograniczeń. Sprawdź, co zyskasz.
Pozostało 88% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępJeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Rozliczyć całe zło. Fikcja wykształcenia za pieniądze publiczne. Bardzo dobrze ,że organy ścigają i będą ścigać za tą aferę.
Dyplomy unieważnić, które się nie należą. Już doktoraty też są cofane.
Byłoby to ok, gdyby te studia i kursy były potrzebne do zwiększania kompetencji urzędników potrzebne w ich pracy, w samorządach, do których byli wybierani, które to samorządy za to płacą. Jest jednak niedopuszczalne, aby np. starosta za naszą kasę zdobywała kwalifikacje po to, aby móc dorabiać sobie w Stawach Milickich, które z funkcjonowaniem starostwa nie mają nic wspólnego. Zdobyła za nasze kwalifikacje konieczne, aby tam sobie dorabiać, a my z tego nic nie mamy. Ciekaw jestem czy sumienie jej nie rusza.
Myślę że nic jej nie rusza tym bardziej sumienie bo zwyczajnie go nie ma. Poziom uczelni widać słaby bo pomimo dyplomu MBA nie potrafi nawet wyprowadzić pieniędzy ze starostwa tylko w najbardziej prymitywny sposób bierze gotówkę w torebkę i płaci za coś po czasie i w dodatku nikt tego widział. Tak na zdrowy rozsądek czy ktoś prywatnie tak by zrobił ?!!
Kto ma mieć sumienie ? No błagam wiemy jak karierę robiła ta pani . Z początku dawała no właśnie każdy wie co i komu. Po jak już okrzepła i nie musiała dawać . To pilnuje swojego . Przetargi dla rodziny przez podstawione podmioty . Nie bez przyczyny CBA zajechało do urzędu. Zwolnienia wszystkich którzy w jaki kolwiek sposób mogli by zagrozić w dominacji ( Nie ważne że bez przyczyny i że przegrywają w sądach pracy one ze swojego nie płaci więc jest jej obojętne) Podsłuchiwanie współpracowników sprawa w sądzie , zobaczymy jak się skończy. Branie dużych sum gotówką i dopiero po kilku miesiącach jakieś faktury - bardzo naciągane . Ta osoba nie ma sumienia ,moim zdaniem wcześniej czy później poniesie karne konsekwencje . Młyny sprawiedliwość mielą powoli lecz cały czas się poruszają . Wspomnicie moje słowa . Jak nic będzie to pierwsza osoba jako dygnitarz Trzebnicki za kratkami .
To żadne wykształcenie. Poziom Zero, albo niżej.
Na wiele rzeczy w powiatach brakuje pieniędzy, a tu proszę jak sie pieniązki rozplywają. Warto tez rozwazyć czy praca wszystkich urzędnikow, opłacanie ich jest warte tego co uchwalają. Potężne pieniądze na ich wynagrodzenia a efekty słabe.
gdyby tak policzyc co za te pieniadze wynagrodzeń mozna zrobić....
Zadziwające, że gdy wyszła podobna afera dotyczaca prezydenta Wrocławia, to platformowi radni wzruszyli tradycyjnie ramionami "nic się nie stało". Skompromitowany karierowicz dalej więc zasiada na odpowiedzialnym stanowisku i jeszcze stroszy piórka w stylu "ja im wszystkim pokażę". Sami swoi.
Rozliczyć całe zło. Fikcja wykształcenia za pieniądze publiczne. Bardzo dobrze ,że organy ścigają i będą ścigać za tą aferę.
Dyplomy unieważnić, które się nie należą. Już doktoraty też są cofane.
Byłoby to ok, gdyby te studia i kursy były potrzebne do zwiększania kompetencji urzędników potrzebne w ich pracy, w samorządach, do których byli wybierani, które to samorządy za to płacą. Jest jednak niedopuszczalne, aby np. starosta za naszą kasę zdobywała kwalifikacje po to, aby móc dorabiać sobie w Stawach Milickich, które z funkcjonowaniem starostwa nie mają nic wspólnego. Zdobyła za nasze kwalifikacje konieczne, aby tam sobie dorabiać, a my z tego nic nie mamy. Ciekaw jestem czy sumienie jej nie rusza.