Reklama

Wielka Orkiestra nie dla każdego

30/11/2012 12:26
Już 13 stycznia 2013 r., po raz 21 zagra Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Chociaż do tej największej imprezy charytatywnej pozostał ponad miesiąc, już teraz na terenie większych i małych miast poszukiwani są wolontariusze, którzy zajmą się kwestą na rzecz potrzebujących dzieci. Miejscowe sztaby już rozpoczęły gorączkowe przygotowania - trzeba "zamówić" artystów oraz ułożyć program artystyczny, nie wspominając o przygotowywaniu niezbędnych dokumentów, które trafią do głównej siedziby fundacji do Warszawy.

Wydawać by się mogło, że dzień, w którym organizowany jest finał ma symboliczny wymiar - miliony osób na całym świecie wspomagają działania fundacji i wspólnie grają w Orkiestrze Jurka Owsiaka. O tym, jak ważną rolę pełni WOŚP nie trzeba nikomu udowadniać, a fakt, że co roku udaje się zebrać znaczną sumę pieniędzy przeznaczaną na pomoc chorym dzieciom, świadczy tylko o niesłabnącym zaangażowaniu wielu osób.

Sztab to dyrektor


Organizacją miejscowych sztabów zajmują się jednostki do tego wyznaczone. Takie miejsce musi zostać oficjalnie zgłoszone do siedziby fundacji, która następnie m.in. określa dopuszczalna liczbę wolontariuszy, przesyła puszki oraz identyfikatory. Każdy ze sztabów na swojego "szefa", który czuwa nad prawidłowym przebiegiem akcji, jest przede wszystkim odpowiedzialny za przeliczenie zebranej kwoty pieniędzy, a następnie wpłacenie jej na konto fundacji.

W przypadku Trzebnicy od lat sztab prowadzony jest przy ośrodku kultury i to od decyzji dyrektora zależy ostateczny przebieg miejscowego finału.  Czy można mówić o tym, że  dyrektor TCKiS jest osobą "wszechwładną", ponieważ decyduje, kto może pracować przy organizacji finału? Raczej tak, ponieważ jak pokazuje trzebnicki przypadek, w tym sztabie będą pracować tylko i wyłącznie osoby, którym współpraca z dyrektorem układa się wzorowo.

Maciek Bauza razem z kolegami z grupy filmowej Flying Dragon nie są już mile widziani w TCKiS, po tym jak w styczniu prowadzili akcje protestacyjną "NIE dla Adama Waza", w której domagali się odwołania dyrektora ośrodka. Teraz nadarza się okazja, by przy wspólnej pracy na rzecz Orkiestry, pogodzić się i zakopać przysłowiowy "topór wojenny". Okazało się jednak, że dyrektor nie wybacza pewnych spraw, bowiem odsunął Maćka od pracy w sztabie.

Pracował od kilku lat


- Od dawna chciałem pomagać podczas finału Orkiestry, jednak zwykle zbyt późno wypełniałem formularz zgłoszeniowy, albo lista wolontariuszy była już zamknięta. Kilka lat temu nasza grupa filmowa - jeszcze wtedy Fluster, która działała przy ośrodku kultury - zajęła się nagrywaniem reportażu z przebiegu trzebnickiego finału WOŚP. Wówczas jeden z organizatorów sztabu odszedł, a pani Grażyna Kałuzińska przejęła wszelkie sprawy związane z przebiegiem finału. Zorganizowała spotkanie dla zainteresowanych, którzy chcieliby włączyć się w działania na rzecz miejscowego sztabu. Poszedłem na to spotkanie i tak zaczęła się nasza współpraca. Przed finałem trzeba zaprosić artystów, którzy wystąpią na scenie, załatwić sprzęt nagłaśniający, osoby do liczenia zebranych pieniędzy, zorganizować kilka spotkań, podczas których poinformuje się o bieżących działaniach wolontariuszy, porozdziela się zadania konkretnym osobom. W planach miałem założenie sztabu, który funkcjonowałby przy innej placówce np. PZS nr 2 jednak, jak dowiedziałem się w fundacji, Trzebnica nie jest na tyle dużym miastem, by musiały działać dwa sztaby.

Jak co roku wspólnie z panią Grażyną zaczęliśmy pierwsze przygotowania. Na jednym z takich zebrań, które odbyło się w pokoju merytorycznym w TOK-u omawialiśmy sprawy związane z przekazaniem pism, które wyślemy do sztabu. Na tym spotkaniu byłem obecny ja, pani Grażynka, Patrycja Król. W trakcie naszej rozmowy zauważył mnie dyrektor ośrodka kultury Adam Waz. Przystanął i zapytał co ja tutaj robię. Odpowiedziałem, że jestem na zebraniu organizacyjnym sztabu. Pan dyrektor odpowiedział, że nasze spotkanie odbywa się w złym momencie, ponieważ "przeszkadzamy" innym osobom, które pracują w ośrodku. Musieliśmy wyjść z pokoju i resztę spraw omawiać na korytarzu. Już wtedy poczułem się nieswojo, tak jakbyśmy robili coś nieodpowiedniego. Do tej pory przecież dyrektor nie zgłaszał żadnych uwag w sprawie naszych spotkań. Dyrektor wspomniał również o tym, że mamy go informować o naszych terminach spotkań i naszą obecność zapisywać w dzienniku obecności. Kilka dni później rozmawiałem z jedną z osób pracującą w TCKiS, według jej relacji nie byłem mile widziany zarówno w ośrodku, jak i jako organizator sztabu. Teraz główne przygotowania spadły na panią Grażynkę i Mateusza Stanisza, Patrycję oraz panie z księgowości.

W ubiegłym roku miałem bardzo dużo spraw do załatwienia - jeździłem i załatwiałem przedmioty, które były licytowane, do mnie należało przygotowanie wszystkich oficjalnych dokumentów, które wysyłane były do fundacji, sponsorów i darczyńców, zgłaszałem również pomysły odnośnie dekoracji sceny. Zawsze po wakacjach powoli zaczynałem zastanawiać się nad przebiegiem kolejnego finału w Trzebnicy. W tym roku już miałem pewne pomysły: chciałem, by zbiórka pieniędzy nie była prowadzona tylko w dniu finału, ale zaczęła się już wcześniej, w ramach imprez zamkniętych. W tę pomoc mogłyby włączyć się miejscowe kluby czy restauracje, gdzie zbierane byłyby pieniądze, wolontariusze kwestowaliby również na basenie. Chciałem również założyć wideoblogi i każdego dnia w internecie umieszczać relację z przygotowań poszczególnych osób odpowiedzialnych za opiekę nad wolontariuszami, czy  za występy artystów. Miałem nawet taki pomysł, by na finał imprezy, tj. gdy puszczane jest "światełko do nieba", na scenie wystąpili wszyscy radni, osoby związane z WOŚP i osoby wyłonione w projekcie "Młodzi Śpiewni" i zaśpiewali wspólnie piosenkę. To byłby symbol zjednoczenia się w tym dniu i pokazania, że działania osób wspomagających działalność Jurka Owsiaka są "ponad podziałami" - relacjonuje Maciej Bauza.

Wszystko zależy od dyrektora


Zadzwoniliśmy do biura prasowego Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, gdzie chcieliśmy uzyskać informacje na temat organizacji sztabu; pytaliśmy, czy zgłaszane były podobne przypadki, jak Maćka, który odsuwany jest od organizacji finału, tylko dlatego, że jest w konflikcie z dyrektorem ośrodka kultury: - Nie docierają do nas podobne sygnały, jednak nasza fundacja nie zajmuje się organizacją miejscowych sztabów. To jest oddolna inicjatywa, oddana miejscowej społeczności. Wszystko zależy od dobrej woli stron, ponieważ to dyrektorzy jednostek prowadzących odpowiedzialni są za przebieg finału. Nie możemy nikogo zmusić do zmiany decyzji, czy podejmowania takich czy innych działań. Nie przekazujemy żadnych środków finansowych na działanie sztabów. Nikogo nie możemy też zmusić, by działał na rzecz fundacji. Wszystko zależy od dobrej woli - dowiedzieliśmy się wydziale medialnym.

Straciłem do niego zaufanie


- Ustaliłem, że organizacją sztabu zajmą się wyłącznie pracownicy TCKiS. W tej chwili szef sztabu, wraz z czterema pracownikami oraz moją osobą nadzoruje wszelkie sprawy organizacyjne. Wszystko jest już ustalone: jedna osoba odpowiada za nabór wolontariuszy, inna za ustalenie programu artystycznego oraz ustalenia z artystami, którzy grają w naszym ośrodku, jeszcze inny będzie nadzorował sprawy finansowe i przekazanie środków na konto fundacji. W sprawie Maćka mogę powiedzieć tylko jedno - straciłem do niego zaufanie. Przez dwa lata przyglądałam się jego pracy i kilkakrotnie mnie zawiódł. Nie bronię mu pracy na rzecz WOŚP, może zgłosić się na ochotnika jako wolontariusz. To będzie dla niego okazja, kiedy będzie mógł się wykazać. Być może okaże się najbardziej aktywnym wolontariuszem? - zastanawia się dyrektor TCKiS Adam Waz.

To wyjaśnienie nie rozwiewało wszelkich wątpliwości, dlatego pytaliśmy dalej.

- Panie dyrektorze co wpłynęło na to, że stracił pan do tego chłopaka zaufanie. Czy jego udział w akcji protestacyjnej, wymierzonej przeciwko pana osobie?

- To nie chodziło tylko o akcję protestacyjną. W mojej opinii Maciek, stosując terminologię wojskową, nosił stopień generała. Potem wydarzyło się kilka rzeczy.

- Jest pan dyrektorem już od dwóch lat i od tego czasu Maciej pomagał przy organizacji sztabu. Czy nie dostrzegał pan jego dobrych działań na rzecz Orkiestry?

- Nie potrafię teraz odpowiedzieć na pytanie jak działał do tej pory, nie widziałem jego pracy.

- Maciek w rozmowie z naszą gazetą stwierdził, że chciał poprzeć wspólną pracę na rzecz WOŚP, zakończyć wszelkie nieporozumienia między wami.

- W pełni to popieram, dlatego daję mu szansę, by wykazał się jako wolontariusz. Jak już powiedziałem straciłem do niego zaufanie, więc teraz będzie musiał je odbudować jeżeli mamy dalej współpracować.

To nie jest pierwszy przypadek


Przypomnijmy jednak, że nie po raz pierwszy w Trzebnicy wokół organizowania przebiegu finału Orkiestry pojawiają się pewne kontrowersje. Już w 1993 r. Trzebnicki Ośrodek Kultury w ostatniej chwili odmówił organizacji imprezy. Przypomnijmy, że ówczesny dyrektor w dniu finału zebrane pieniądze chciał przeznaczyć na pomoc dla niewidomego chłopca. Wtedy redakcji NOWej gazety trzebnickiej, przy współpracy wielu młodych osób, udało się zorganizować imprezę na Rynku - bez sprzętu nagłaśniającego, którego nie udostępnił dyrektor, czy występów muzyków. Później ówczesny dyrektor tłumaczył, że nikt nie chciał organizować finału, co było nieprawdą.

Maciek Bauza na swoim profilu na facebooku podziękował wszystkim osobom, z którymi przez ostatnie dwa lata pracował w sztabie trzebnickiego ośrodka kultury, przy organizacji finału WOŚP. Na pytanie, jak spędzi kolejny finał orkiestry, nasz rozmówca odpowiada: - Przejdę się do TOK-u i posłucham występów, wrzucę też pieniądze do puszki. Słyszałem, że uczniowie z Gimnazjum nr 1 chcą podczas grudniowych jasełek szkolnych zająć się zbiórką pieniędzy, którą następnie przekażą orkiestrze. Zgłosiłem chęć pomocy jednemu z uczniów.

Komentarz


Dzień, w którym każdego roku organizowany jest Wielki Finał WOŚP upływa pod hasłem ogólnonarodowej radości i pojednania. Na słynne już hasło Jurka Owsiaka "Się Ma!" co roku odpowiadają miliony Polaków, wrzucając pieniądze do puszek, wysyłając sms-y czy licytując wystawione przedmioty na aukcjach (podarowane przez znane osobistości). Cel jest jeden - zbiórka jak największej ilości pieniędzy, które zostaną przeznaczone na pomoc chorym dzieciom. Oczywiście, jak każda akcja charytatywna, to inicjatywa, w którą włączamy się dobrowolnie. Czy zatem powinno się odmawiać osobom, które chcą przyłączyć się do wspólnej pomocy na rzecz Orkiestry, tylko dlatego, że w grę wchodzą ambicje i urażona męska duma?
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    M - niezalogowany 2012-12-04 08:49:14

    A jakich wrażeń gastrycznych dostarcza Ci lektura Nowej ?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Mirek - niezalogowany 2012-12-03 23:49:28

    Przecież "M" to urzędas. Zobaczcie co i jak komentuje. Typowy lizus. Jak czytam te komentarze, to mnie mdli...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    M - niezalogowany 2012-12-03 16:07:40

    A jakie znaczenie dla decyzji o podjęciu z kimś współpracy ma opinia ludzi którzy znają Pana Macieja ? Pan Waz też go zna, powiedział co o nim sądzi i nie widzi możliwości współpracy. Koniec. Sam deklarujesz że nie zamierzasz już odpowiadać na moje argumenty bo domyślasz się kim jestem a takiego samego prawa odmawiasz Wazowi. Przypominam: Waz nie ma obowiązku współpracować z Panem Maciejem nawet gdyby wszyscy w Trzebnicy byli innego zdania. Obrażanie się na to i latanie na skargę do Nowej świadczy tylko o tym, że Waz miał rację.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo NowaGazeta.pl




Reklama