Wczoraj zeznawało ostatnich sześciu, z grupy dwudziestu sześciu świadków-policjantów, którzy 16 marca ub. roku jechali w kolumnie wozów uprzywilejowanych z Wrocławia do Rawicza, by tam eskortować grupę kibiców piłkarskich. Przejeżdżając w kierunku Prusic za Pawłowem Trzebnickim kolumna wymijała pojazd lub maszynę drogową. Kierowca ostatniego w kolumnie radiowozu podczas manewru wymijania, będąc na lewym pasie ruchu, uderzył w jadący z przeciwka samochód ciężarowy.
Na ławie oskarżonych, jak już informowaliśmy, zasiadł kierowca tej ciężarówki Arkadiusz S.. Prokuratura zarzuca mu, że umyślnie nie ułatwił przejazdu prawidłowo jadącej kolumnie radiowozów policyjnych, w wyniku czego doprowadził do zderzenia z ostatnim z kolumny samochodem - vw transporter. W wyniku wypadku zostało rannych czterech policjantów. Oskarżony nie przyznaje się do winy. Grozi mu kara trzech lat więzienia.
Wczoraj zeznawali policjanci – kierowcy oraz pasażerowie radiowozów, jadących przed radiowozem, który brał udział w zderzeniu. Wszyscy stwierdzili, że samego wypadku nie widzieli. Dowiedzieli się o nim przez radio.
Świadek Wojciech S. mówił m.in., że z Wrocławia wyjechali nie na sygnale. Dopiero po jakimś czasie dowódca poinformował ich przez radiotelefon, że sytuacja w Rawiczu pogorszyła się i wydał rozkaz utworzenia kolumny i włączenia sygnalizacji dźwiękowej i świetlnej w radiowozach. Dodał, że przez całą drogę kierowcy utrzymywali kontakt wzrokowy z pojazdem, który był bezpośrednio przed nim, ale co się działo z tyłu - nie widział.
Kolejny policjant, który jechał w trzecim z kolei radiowozie (jak wynika z wyjaśnień składanych wcześniej, wszystkich radiowozów był ok. dziesięciu) zwrócił uwagę na kierowcę ciężarówki, który "mimo że nas widział, nie zmienił w ogóle sposobu jazdy", tzn. nie zjechał na pobocze i nie zatrzymał się, ani nawet nie zwolnił. Na pytanie obrońcy oskarżonego funkcjonariusz powiedział, że nie obserwował, co się dzieje za nim, nie był więc w stanie stwierdzić, czy kolumna na końcu była rozerwana i radiowozy "goniły" jej czoło. Wyjaśnił, że gdy jego samochód wymijał przeszkodę na drodze, ciężarówka była jeszcze w bezpiecznej odległości. A zapytany, dlaczego zwrócił uwagę właśnie na kierowcę tej ciężarówki, wyjaśnił:
– Bo on widząc, jak jedziemy na sygnale w żaden sposób nie zmienił sposobu swojej jazdy – świadek dodał, że jego zdaniem kierowca powinien zjechać na pobocze, zwolnić, albo całkowicie zatrzymać pojazd. Spytany, na czym oparł tę opinię, stwierdził, że wynika ona z jego "praktyki i doświadczenia".
Krzysztof Z. jechał w radiowozie bezpośrednio poprzedzającym ten, który brał udział w wypadku. Stwierdził, że zwrócił uwagę na kierowcę ciężarówki, bo widział, jak ten "puka się w głowę, widocznie z powodu naszego przejazdu". Świadek sprostował także swoje zeznanie, które składał bezpośrednio po wypadku, w marcu ub. roku. Stwierdził, że gdy wtedy mówił, iż ostatni radiowóz znajdował się w odległości maks. 200 metrów od samochodu, w którym on jechał, miał na myśli pozycję pojazdów po wypadku, gdy samochody z przodu przejechały jeszcze jakiś odcinek drogi. Między dwoma ostatnimi radiowozami w kolumnie był jeszcze pojazd, podczas wyprzedzania którego doszło do kolizji.
Świadkowie Wodzisław O. oraz Jerzy S. między innymi odpowiadali na pytania obrońcy, jak powinien zachować się kierowca jadący w kolumnie samochodów uprzywilejowanych. Obydwaj odpowiedzieli, że prawo o ruchu drogowym nakazuje kierowcy takiego auta podporządkowanie się przepisom ruchu drogowego na ogólnych zasadach.
– Jadąc w kolumnie i chcąc wyprzedzić musimy najpierw upewnić się, czy jest to możliwe – wytłumaczył Jerzy S.
Przypomnijmy, że kolumna policyjnych aut jechała z Wrocławia w kierunku Rawicza, by "zabezpieczyć" mecz pomiędzy Zagłębiem Lubin a Widzewem Łódź. Funkcjonariusze wyprzedzali jadące przed nimi samochody, jadąc lewym pasem ruchu. W tym czasie z przeciwka nadjeżdżał tir daf, załadowany w Prusicach materiałami budowlanymi. Ok. godz. 14, między Pawłowem Trzebnickim a Prusicami doszło do zderzenia: ostatni samochód z kolumny policyjnej zahaczył o ciężarówkę. Według notatki sporządzonej w dniu zdarzenia przez policjantów wydziału ruchu drogowego z Komendy Powiatowej Policji w Trzebnicy, powodem wypadku było nieprawidłowe wyprzedzanie przez kierowcę radiowozu, który doznał obrażeń. Po dochodzeniu prokuratorskim oskarżony został jednak kierowca ciężarówki Arkadiusz S.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze