- Najpierw słyszałam, że jechali 300 km na godzinę, potem, że „tylko” dwieście, w końcu stanęło na 160 km. Że byli pijani, naćpani, że sami sobie winni – mówi sprzedawczyni w sklepie spożywczym. Choć od tragicznego wypadku w Nowym Dworze minęły prawie dwa tygodnie, komentarze i plotki nie milkną. O tym, jak komentuje sprawę prokurator dowiecie się już w jutro, w kolejnym wydaniu NOWej.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
szkoda ich zycia
Dobrze ze nikogo innego nie zabili
Spieszyli się do Lucyfera