Reklama

Falstart z punktem szczepień na hali?

Masowy punkt szczepień na hali – czy na pewno będzie otwarty? Docieramy do zaskakujących dokumentów.

Burmistrz Marek Długozima na swoim facebookowym profilu kolejny raz informuje o otwarciu punktu szczepień i dziękuje wojewodzie Jarosławowi Obremskiemu za zaufanie i przychylność. Dzisiaj oznajmił, że „wojewoda wydał decyzję ostatecznie potwierdzającą uruchomienie naszego punktu szczepień”, który ma być zlokalizowany na nowej hali widowiskowo – sportowej przy ul. 3-go Maja w Trzebnicy. Burmistrz zamieścił też w Internecie ową decyzję, która nosi datę 23 kwietnia 2021. Jednak, jak czytamy, decyzja jest tak naprawdę poleceniem wojewody dla burmistrza, by ten dołożył starań i pomógł w organizacji tego miejsca. Problem polega jednak na czymś innym.

Jak ustaliła nasza redakcja, 2 dni wcześniej, czyli 21 kwietnia, Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego wytworzył pismo, w którym zawiadamia Gminę Trzebnica, że wszczął procedurę wygaszenia wydanej w styczniu decyzji o pozwoleniu na użytkowanie hali, która, jak już pisaliśmy, była wydana pod pewnymi warunkami. PINB zresztą dał gminie czas na ich zrealizowanie do dnia 28 lutego tego roku. PISMO PINB ZAMIESZCZAMY W ARTYKULE. O co zatem chodzi i co to oznacza?

Reklama

Otóż, jak czytamy w uzasadnieniu, PINB wszczął procedurę wygaszania decyzji, bo inwestor, czyli Gmina Trzebnica, nie  zrealizowała wymienionych w styczniowej decyzji warunków. PINB napisał wprost, że gmina nie dopełniła nałożonego w decyzji obowiązku wykonania robót budowlanych w określonym terminie. A skoro tak, to inspektor musiał wszcząć procedurę uchylenia wydanej na początku stycznia decyzji o pozwoleniu na użytkowanie. Teraz strony postępowania mogą w terminie 7 dni od otrzymania pisma zapoznać się z aktami sprawy, mogą się też wypowiedzieć co do zebranych dowodów. Po tym terminie PINB przystąpi do wydania decyzji kończącej postępowanie administracyjne. Co to oznacza?

Otóż może się za chwilę okazać, że hala widowiskowa nie będzie miała prawomocnego pozwolenia na jej użytkowanie. A skoro tak, to zgodnie z prawem nie można jej użytkować. Co zatem będzie z punktem szczepień, o którym tak często informuje burmistrz Długozima?

Reklama

O to zapytaliśmy biuro prasowe wojewody i rzecznika NFZ. Okazało się, że obie instytucje nie miały pojęcia, że PINB wszczął procedurę wygaszania decyzji o pozwoleniu na użytkowanie. Poproszono nas o dostarczenie tego dokumentu. Pismo wysłaliśmy. Co ciekawe, rzecznik wojewody poinformowała nas, że burmistrz Długozima w rozmowie telefonicznej jeszcze niedawno zapewniał, że w sprawie hali wszystko jest w porządku i że obiekt ma wszelkie wymagane prawem pozwolenia. Wojewoda uwierzył mu na słowo i, jak się wydaje, chyba nie sprawdził na jakim etapie jest procedura administracyjna prowadzona przez PINB. Do urzędu wojewódzkiego zadzwoniliśmy też w środę przed wydaniem gazety. Biuro prasowe poinformowało jednak, że sprawa jest wyjaśniania, ale na ten moment decyzja jeszcze nie zapadła. Co ciekawe kilka dni temu, ze szklanego frontu hali poznikały napisy informujące o punkcie szczepień. Być może burmistrz już wie, że na tej hali szczepień nie będzie można przeprowadzać.

Tymczasem wicewojewoda Bogusław Szpytma podczas otwarcia biura paszportowego w dniu 22 kwietnia mówił, że punkt szczepień na hali zostanie otwarty już "w przyszły wtorek". Zastanawia jednak fakt, dlaczego wicewojewoda już wygłaszał te zapewnienia, skoro decyzja wojewody o organizacji tego punktu w Trzebnicy zapadła dopiero dzień później, czyli 23 kwietnia? 

Reklama

Zastanawiające jest też to, dlaczego burmistrz Marek Długozima jako lokalizację punktu szczepień wskazał halę, co do której nie zakończyła się jeszcze procedura administracyjna prowadzona przez PINB. Dlaczego punktu szczepień nie uruchomiono np. na hali przy ul. Kościelnej, która ma wszelkie niezbędne pozwolenia? 

Ale to nie wszystko. Wokół hali dzieje się jeszcze wiele innych ciekawych rzeczy, zwłaszcza wokół dziwnego zamówienia dotyczącego montażu opisywanych przez nas aluminiowych elementów na progach schodów trybun. To co dzieje się wokół tego zlecenia wzbudza sporo emocji i kontrowersji. Nasza redakcja dotarła do nowych ciekawych faktów.

Reklama

Z odpowiedzi Zbigniewa Zarzecznego wynika, że montażu dokonywał wykonawca, czyli firma Promat. Ale Zarzeczny nie udostępnił nam żadnych dokumentów, czyli zlecenia, kosztorysu czy protokołu odbioru tych prac. Odpowiedział tylko, że Promat nie wystawił jeszcze faktury. Wiemy też, że nakładki wytworzyła jedna z lokalnych firm, ale nie wiemy na czyje zlecenie i ile kosztowały. Dotarliśmy też do dokumentów, które gmina złożyła w PINB. Okazuje się, że kierownikiem budowy odpowiedzialnym za montaż tych nakładek był Jerzy Świdziński, pracownik starostwa, który przygotowywał już wcześniejszą opinię, a którą PINB odrzucił. Teraz Świdziński wspólnie z inną osobą sporządził kolejną opinię. 

Robił to na zlecenie inwestora, czyli Gminy Trzebnica. Ile mu za to zapłacono? Kto mu wydał zlecenie i kiedy? Na te pytania gmina nie udzieliła nam odpowiedzi i poinformowała, że udzieli ją... w ciągu 2 miesięcy!

Reklama

My tymczasem dotarliśmy do informacji, że dokumenty złożone w PINB odnośnie wspomnianych nakładek nie są dokumentacją projektową, której żądał PINB, bo żaden architekt takiej dokumentacji nie sporządzał i nie podpisywał, a współautor opinii w udzielonej nam odpowiedzi stwierdził, że: "Opinia której jestem współautorem nie jest dokumentacją projektową." Dodał też, że orzekanie odnośnie bezpieczeństwa zastosowanych nakładek wykracza poza zakres posiadanych przez niego uprawnień.

Jednak Zbigniew Zarzeczny w złożonym do PINB piśmie oświadczył, że autorzy opinii posiadają odpowiednie uprawnienia do stwierdzenia, że są to elementy bezpieczne. Czy zatem w piśmie podano nieprawdę?

Reklama

Tymczasem dzień po złożeniu tych "dokumentów" PINB wszczął postępowanie w sprawie wygaszenia decyzji odnośnie pozwolenia na użytkowanie. Może to oznaczać, że przedłożone dokumenty zostały "złożone na sztukę" i być może nie wypełniały warunków określonych w wezwaniu inspektora. Prawdopodobnie to spowodowało, że PINB podjął taką decyzję. 

O nakładkach nie wiedział też projektant hali, który w piśmie do PINB napisał, że ich montaż może stwarzać zagrożenie nawet katastrofą budowlaną. Dodał, że zatwierdzony projekt budowlany nie uwzględniał takich elementów, a on sam nie wyrażał zgody na montaż takich elementów. Kto zatem zdecydował o wydaniu ogromnych pieniędzy na produkcję i montaż nakładek? Ile kosztowała ta inwestycja? Ile zapłacono Jerzemu Świdzińskiemu? Mamy nadzieję, że burmistrz w końcu ujawni te informacje, a te niezrozumiałe działania nie doprowadzą kolejny raz do tego, że hala dalej będzie zamknięta dla mieszkańców. 

Reklama

 

 

Aplikacja nowagazeta.pl

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.


Aplikacja na Androida Aplikacja na IOS

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Mieszkaniec. - niezalogowany 2021-04-26 21:38:52

    Jeśli sam redaktor czy ktoś z jego bliskich nie doczeka szczepienia... Może wtedy uderzy się w pierś i zastanowi nad tym, czy warto było nagłaśniać tę sprawę. Mi osobiście nie przeszkadzają w trakcie szczepienia wymienione przez PINB usterki. A dlaczego PINB podał zawiadomienie (!) do wiadomości Starostwu? Bo działał na zlecenie Pani Starosty?? PO TRUPACH DO CELU. Dosłownie.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • też mieszkaniec - niezalogowany 2021-04-26 21:55:54

    Dał do wiadomości, bo starosta jest organem administracji architektoniczno - budowlanej. Przed komentarzami zachęcam do lektury ustaw, rozporządzeń, komentarzy, pism źródłowych, itp...

    • Zgłoś wpis
  • Henryk Brodaty - niezalogowany 2021-04-26 22:28:40

    Jakby nie nagłaśniać? Czy wtedy hala byłaby bezpieczniejsza? Nikt nie mówi, żeby punktu szczepień nie było. Problem w tym, że jak ma się "gdzieś" szczepienia, a tak naprawdę główną intencją są fotki na tle hali i kryciu skandalicznych błędów budowlanych, nie byłoby tych wątpliwości. Gigantomania do kwadratu. Hala Zapo w zupełności powinna była wystarczyć do całej akcji. Nawet sala kina czy Galeria Wystawiennicza. No ale... Liczą się zdjęcia, a nie zdrowie mieszkańców.

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo NowaGazeta.pl




Reklama