Dwie identyczne zasłony z tego samego lnu potrafią wyglądać zupełnie inaczej. Cała tajemnica kryje się na ich górnej krawędzi – w sposobie, w jaki mocujesz tkaninę do karnisza. Taśma marszcząca czy szelki? Klienci pytają o to częściej niż o kolor. I słusznie! To nie tylko kwestia estetyki, ale też wygody. Twój wybór wpłynie na to, jak lekko zasłona będzie się przesuwać i czy pasuje do Twojego karnisza. Sprawdź, które rozwiązanie sprawdzi się u Ciebie najlepiej.
Taśma marszcząca to pasek tkaniny przyszyty u góry zasłony, z wszytymi w środku sznurkami. Ściągasz sznurki, tkanina zbiera się w równe fałdy, a stopień zmarszczenia regulujesz sam, mocniej albo luźniej. W kieszonki taśmy wpinasz zaczepy albo żabki i wieszasz całość na szynie sufitowej lub na karniszu z kółkami. Karnisz przy tym układzie chowa się za tkaniną, prawie go nie widać.
Szelki to coś odwrotnego. To pętle naszyte na górnej krawędzi, przez które po prostu przeciągasz drążek karnisza. Tkanina wisi swobodnie, fałduje się sama, bez ściągania niczego. Drążek zostaje na widoku, między pętlami, więc staje się częścią dekoracji. Stąd reguła, która rozstrzyga połowę przypadków: szelki mają sens tylko tam, gdzie karnisz ma być widoczny i ładny.
Taśma daje fałdy gęste i równe, jeden przy drugim, przez całą szerokość. To klasyczny układ, który pasuje do salonu, do sypialni, do wnętrza utrzymanego w spokojnym, eleganckim tonie. Jeśli zależy ci na tym, żeby zasłona wyglądała jak zwarta, miękka ściana tkaniny, taśma zrobi to lepiej niż szelki.
Drugi argument jest praktyczny. Taśmę wieszasz na szynie sufitowej, a po szynie zasłona jeździ na ślizgaczach płynnie, bez oporu. Jeśli zaciągasz okno codziennie, rano i wieczorem, to ma znaczenie. Codzienne szarpanie pętli o drążek męczy i tkaninę, i ciebie. Ślizgacz po szynie tego problemu nie ma.
Gęste fałdy mają jeszcze jedną zaletę, o której mało kto myśli przy zakupie. Im więcej tkaniny zebrane jest w fałdę, tym mniej światła przechodzi bokiem. Przy zaciemnieniu sypialni taśma marszcząca w proporcji 1:2,5 wygrywa z luźnymi szelkami, bo po prostu zagęszcza materiał. Jedyne, o czym trzeba pamiętać przy taśmie: przed praniem poluzuj sznurki, żeby się nie pozrywały i żeby tkanina dobrze się wyprała na płasko.
Szelki to wybór do wnętrza, które ma być lekkie i swobodne. Styl skandynawski, boho, naturalny dom z drewnem i lnem, surowy karnisz z czarnego metalu albo z drewna jako element wystroju. W takim otoczeniu gęsta, ciężka taśma wyglądałaby zbyt formalnie. Szelki układają tkaninę w luźne, nieregularne fale, i to jest dokładnie ten swobodny efekt, o który w tym stylu chodzi.
Len pasuje do tego rozwiązania lepiej niż jakakolwiek inna tkanina, bo sam z siebie układa się miękko i nie udaje, że jest sztywny. Dobre zasłony lniane szyje się zresztą w obu wersjach, więc o sam materiał martwić się nie musisz, len równie dobrze znosi gęstą taśmę, co swobodne szelki. Polskie pracownie krawieckie robią jedno i drugie na wymiar, z lnu stonewashed, który drapuje się naturalnie już po pierwszym praniu.
Trzeba tylko znać dwie wady szelek. Po pierwsze, pętla trze o drążek przy każdym zaciąganiu, więc do okna, które zasłaniasz i odsłaniasz kilka razy dziennie, to słaby wybór. Szelki lubią wisieć spokojnie. Po drugie, nie zakryją karnisza, więc tani, byle jaki drążek od razu rzuci się w oczy. Skoro decydujesz się na szelki, drążek musi być ładny, bo będzie widoczny.
Zamiast zgadywać, odpowiedz sobie na cztery rzeczy. Po nich decyzja zwykle robi się oczywista.
Na czym chcesz powiesić zasłonę? Jeśli masz szynę sufitową albo planujesz ją schować w suficie, bierzesz taśmę, bo szelki na szynie nie zadziałają. Jeśli masz ozdobny drążek, który ma być widoczny, w grę wchodzą szelki, ewentualnie taśma na kółkach nasuwanych na ten drążek.
Jak często będziesz to okno zaciągać? Codziennie, rano i wieczorem, w sypialni od wschodu, to taśma na szynie, dla płynnego ruchu. Raz na jakiś czas, bardziej dla ozdoby niż dla zaciemnienia, to szelki spokojnie wystarczą.
W jakim stylu jest pokój? Klasyka, elegancja, gęste i równe fałdy, to taśma. Naturalny luz, drewno, len, surowy karnisz, to szelki. Tu nie ma dobrej i złej odpowiedzi, jest tylko pasująca do wnętrza.
I rzecz, o której zapomina najwięcej osób przy zamawianiu na wymiar: pomiar długości liczy się inaczej dla każdego typu. Przy taśmie tkanina zaczyna się tuż pod karniszem, więc mierzysz od linii karnisza w dół. Przy szelkach pętla zabiera kilka centymetrów nad tkaniną, bo to ona obejmuje drążek, więc górna krawędź materiału zaczyna się niżej. Podaj pracowni, którego systemu chcesz, zanim zmierzysz okno, inaczej zasłona wyjdzie za krótka albo za długa.
Artykuł sponsorowany
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Brawo. Artykuł premium, nareszcie konkret a nie szczucie polityczne.
Brawo. Artykuł premium, nareszcie konkret a nie szczucie polityczne.