Po publikacji naszego artykułu dotyczącego ujawnienia danych mieszkańców na platformie zakupowej gminy Zawonia, urząd wydał oficjalne oświadczenie. Wójt Agnieszka Wersta potwierdziła, że doszło do incydentu bezpieczeństwa związanego z ochroną danych osobowych. Jak poinformowano, przyczyną miał być „błąd ludzki”.
Przypomnijmy, że sprawa dotyczy przetargu na budowę ścieżki rowerowej pomiędzy Zawonią a Złotówkiem. W dokumentacji zamieszczonej na platformie zakupowej znalazły się uproszczone wypisy z rejestru gruntów zawierające dane mieszkańców. Wśród nich były imiona i nazwiska, dokładne adresy zamieszkania oraz numery PESEL.
O sprawie poinformował nas jeden z mieszkańców, który zwrócił uwagę, że dane mogły zostać wykorzystane przez oszustów do prób wyłudzeń lub zaciągania zobowiązań finansowych. Jak podkreślał, dokumenty powinny zostać wcześniej odpowiednio zanonimizowane.
Wójt poinformowała także, że w urzędzie wprowadzono nową procedurę, tak zwanej podwójnej weryfikacji dokumentów przed ich publikacją.
- Zapewniamy, że bezpieczeństwo danych naszych mieszkańców jest dla nas absolutnym priorytetem. Bardzo głęboko ubolewamy nad zaistniałą sytuacją i serdecznie przepraszamy mieszkańców bezpośrednio dotkniętych tym zdarzeniem - napisano w oświadczeniu.
Z oświadczenia nie wynika jednak, kto i dlaczego popełnił ten błąd. Nie wiadomo też, że gmina powiadomiła o incydencie stosowne instytucje, bo wyciek danych mógł naruszyć przepisy wynikające z RODO. Z zapisów tej ustawy wynika jasno, że dane osobowe mieszkańców, a szczególnie numery PESEL, podlegają szczególnej ochronie i co do zasady powinny być anonimizowane przed publikacją.
Na razie nie wiadomo, jak długo dokument był dostępny publicznie oraz ile osób mogło pobrać pliki zawierające dane mieszkańców.

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Panie redaktorze, dokumenty były dostępne od października tamtego roku czyli ponad 7 miesięcy - bardzo łatwo to można ustalić. Na platformie zakupowej widać kto wstawiał wszystkie dokumenty do przetargu. To nie były tylko pesele - pełne imię i nazwisko, adresy, numer ksiąg wieczystych i oczywiście pesele. Te wszystkie dane powinny zostać zakryte. Dokumenty były dostępne przez ponad 7 miesięcy - to bardzo dużo czasu. Tutaj nie wystarczy zwykłe przepraszam - powinny być wyciągnięte konsekwencje i odpowiedzialność. Oczywiście ten fakt powinien też być zgłoszony do odpowiednich instytucji.
do więzienia, tam nikt nikogo nie przeprasza
7 miesięcy?!!!!!! E tam ważny był fb, kiecka, ozempik
Panie redaktorze, dokumenty były dostępne od października tamtego roku czyli ponad 7 miesięcy - bardzo łatwo to można ustalić. Na platformie zakupowej widać kto wstawiał wszystkie dokumenty do przetargu. To nie były tylko pesele - pełne imię i nazwisko, adresy, numer ksiąg wieczystych i oczywiście pesele. Te wszystkie dane powinny zostać zakryte. Dokumenty były dostępne przez ponad 7 miesięcy - to bardzo dużo czasu. Tutaj nie wystarczy zwykłe przepraszam - powinny być wyciągnięte konsekwencje i odpowiedzialność. Oczywiście ten fakt powinien też być zgłoszony do odpowiednich instytucji.
do więzienia, tam nikt nikogo nie przeprasza
7 miesięcy?!!!!!! E tam ważny był fb, kiecka, ozempik